Nie dało rezultatu przyjęcie przez radę powiatu harmonogramu dyżurów aptek w Paczkowie, Otmuchowie i Głuchołazach. Wszystko dlatego, że samorząd nie ma po prostu środków, by go wyegzekwować (czytaj też: W Głuchołazach od stycznia nie będzie dyżurów aptek). Według starosty Andrzeja Kruczkiewicza, jest to problem, który nie dotyczy jedynie powiatu nyskiego. Jak relacjonuje on w serwisie radio.opole.pl: „Ostatnio miałem okazję wysłuchać relacji z powiatu opolskiego i kluczborskiego, gdzie pojawiają się takie propozycje, żeby tylko do godziny 23:00 były te placówki otwarte. W tej sytuacji powiat zostaje bez apteki tak naprawdę”.
Trudna sytuacja ma miejsce w powiecie nyskim od początków ubiegłego roku. Sami aptekarze tłumaczą się brakami kadrowymi oraz wysokimi kosztami pojedynczych dyżurów. Według Naczelnej Rady Aptekarskiej w regionie nyskim wynosił on w tym czasie 400 zł. Właściciele aptek podkreślają też bezzasadność pełnienia takich dyżurów, podczas których tylko w wyjątkowych sytuacjach sprzedawane były leki ratujące życie.
Źródło: AM/ radio.opole.pl










