Na zewnątrz niektórych przychodni lekarskich w Wielkiej Brytanii, pacjenci mogą zobaczyć plakaty i banery, których celem jest przekonanie, by poddawali się oni szczepieniom u lekarza, a nie farmaceuty. Można na nich przeczytać m.in., że „jeśli pójdą się zaszczepić gdzie indziej, to pozbawią swoją placówkę bardzo potrzebnych funduszy”.
Poseł Amber Valley Nigel Mills zaznacza w rozmowie z Pharmacy Network News, że takie działania są „niepotrzebne”, i w ubiegłym tygodniu pytał sekretarza zdrowia, Matta Hancock’a, co ten zamierza przedsięwziąć, by zachęcić lekarzy rodzinnych i apteki do „współpracy, a nie konkurowania o przychody” podczas nadchodzącego, największego w historii programu szczepień przeciwko grypie (czytaj również: Wielka Brytania: w tym roku program szczepień przeciw grypie ma być “największy w historii”).
Wiele aptek miało zwracać się do Millsa z zapytaniem, czemu lekarze rodzinni zniechęcają pacjentów do korzystania z ich usług, podczas gdy jest to dla nich rozwiązanie bezpieczne i często wygodniejsze.
– Jako Rząd pozwoliliśmy aptekom na podawanie szczepień przeciwko grypie, po czym inna część systemu opieki zdrowotnej, próbuje zniechęcić ludzi do korzystania z takiej możliwości – mówił Mills. Jego zdaniem, zwłaszcza w obecnych okolicznościach, nie jest to „działanie konstruktywne”.
Zdziwieni całą sytuacją są także pacjenci. Wcześniej zachęcani do powstrzymywania się od wizyt w przychodni, teraz otrzymują wiadomości, że powinni zgłosić się do niej na szczepienie. Jest to, według Millsa, postępowanie „dziwne” i „niespójne” (zobacz też: USA: apteki przygotowują się na gwałtowny wzrost szczepień na grypę w tym sezonie).
Jak podkreślał Mills, NHS musi więc dokonać takich zmian w modelu finansowania, by zachęcić poszczególne części systemu opieki zdrowotnej do współdziałania:
–Ani farmaceuci, ani lekarze rodzinni nie są w stanie zrobić wszystkiego sami, i wszystkich obowiązują zasady społecznego dystansu.










