Przewodniczący NPA, Andrew Lane, zaapelował wczoraj do kanclerza skarbu, Rishi Sunak, by ten zwolnił sektor farmaceutyczny z obowiązku spłaty finansowania w ramach zbliżającego się budżetu 3 marca.
– To rozpaczliwa sytuacja dla wielu naszych członków, a więc nie powinno zaskakiwać, że słyszy się głosy o możliwych formach protestu – mówił Lane. – Nikt jednak nie chce zawieść pacjentów, dlatego akcje strajkowe to ostatnia rzecz, na którą zdecydują się farmaceuci.
370 mln funtów zaliczki zostało przyznane angielskim kontraktorom w celu wspierania ich w radzeniu sobie z dodatkową presją i wyzwaniami, na jakie zostali narażeni wskutek pandemii COVID-19 (zobacz też: Anglia: blisko połowa właścicieli aptek może zamknąć swoje placówki w ciągu roku).
W listopadzie zeszłego roku, Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (DH) mówił, że „ostrożnie rozważa” cofnięcie obowiązku tej spłaty – sektor wciąż jednak nie otrzymał w tej kwestii jasnej odpowiedzi.
Na dzień 10 lutego, apel NPA, by umorzyć spłatę, podpisało ponad 51 tys. osób. Jednocześnie, zlecony przez organizację i opublikowany we wrześniu raport, przewiduje, że do 2024 roku aż 72% aptek będzie zadłużonych.
Rzecznik NPA miał powiedzieć w rozmowie z portalem C+D, że organizacja „wielokrotnie apelowała o uczciwe finansowanie i spełnianie obietnic przez rząd” (czytaj również: Anglia: bez dodatkowego finansowania, nie da się uniknąć zamykania kolejnych aptek).
– Ze względu na to, że tak wielu ludzi polega na aptekach w czasie tej pandemii, NPA jest niechętne, by wesprzeć jakąkolwiek akcję, która utrudniłaby opiekę nad pacjentami. Rozumiemy jednak bardzo silne uczucia, jakie stoją za ideą tego protestu – komentowało NPA. – W wielu miejscach trwa ożywiona dyskusja. Już sam fakt, że się o tym mówi, świadczy o tym, jak bardzo zła stała się sytuacja.










