Kolejne ograniczenia związane z rozprzestrzeniającą się epidemią COVID-19 sprawiają, że stojący na pierwszej linii frontu farmaceuci, stają się ofiarami nadużyć. Chodzi tu zarówno o przemoc fizyczną, jak i słowne zastraszanie – zdanie „Mam nadzieję, że się zarazisz”, słyszą oni od klientów coraz częściej.
Interwencje policji
Policyjne patrole zostały rozstawione w pobliżu niektórych punktów sprzedaży po to, żeby pilnować porządku. Wszystko dlatego, że kolejne obostrzenia mające na celu zwiększyć bezpieczeństwo – jak limitowanie ilości osób, które mogą wejść do środka – powodują zwiększanie się z dnia na dzień napięcia wśród klientów. Na zewnątrz dochodzi do bójek i przepychanek w kolejkach, a niekiedy nawet, jak w przypadku jednej z aptek w Midlands, do kradzieży towaru przez zamaskowanych napastników (czytaj też: Wielka Brytania: pracownicy aptek doświadczają aktów “nadużyć, nieporządku, a nawet przemocy”).
– Robimy, co w naszej mocy, służba zdrowia tak samo, a takie zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne – mówi Claude Pereira, farmaceuta ze Stratford, gdzie wezwano policję po tym, jak klient rozbił szklaną szybę i groził, że zabije personel.
Wobec rosnących nadużyć, radzi się farmaceutom, by zgłaszali incydenty, tak, by możliwe było stworzenie odpowiedniego obrazu problemu, i właściwa na niego odpowiedź.
Rodzaje nadużyć
Według Pharmacy Magazine, w weekend z 28 na 29 marca, 16% farmaceutów odnotowało wzrost przemocy.
Jeden podkreślał „przemoc słowną, szantaż emocjonalny, lekceważenie zasad zachowania dystansu, przepychanie się w kolejkach oraz generalnie egoistyczne zachowanie”, podczas gdy kolejny relacjonował: „Personel wysłuchiwał wielokrotnie określeń w stylu „Mam nadzieję, że zarazisz się koronawirusem” albo „Mam nadzieję, że umrzesz na koronawirusa”. Najwięcej obleg pochodziło od osób powyżej 60. roku życia.
Nicola Goodberry, farmaceutka z Doncaster, zauważa, że agresywne zachowanie pacjentów zwiększyło się, kiedy w zeszłym miesiącu rząd wprowadził zarządzenie dotyczące zachowania odpowiedniej odległości.
– Po tym, jak nadeszła ta wiadomość, musieliśmy ograniczyć liczbę ludzi przebywających w środku w tym samym czasie, i to wzbudziło ich żal. Niestety, obserwujemy wiele nieodpowiednich zachowań, kiedy dochodzi do opóźnień – osoby np. przeklinają albo nawet rzucają opakowaniami od leków w personel.
Wiele aptek miało zamontować na własny koszt szyby z pleksiglasu.
Także personel z największych sieci doświadczył gniewu ze strony zdenerwowanych klientów. Boots prowadzi akcję #prescribekidness, której celem jest promowanie odpowiedniego zachowania, a jednocześnie rozprowadził w swoich sklepach 2,500 ekranów z pleksi (zobacz również: Wielka Brytania: apteki dostaną wsparcie finansowe na instalację barier ochronnych).
Menedżer Boots z Cardiff chwali na LinkedIn swoich pracowników, ale jednocześnie podkreśla: „Nadużycia, jakich doświadczają na co dzień, odkąd wybuchła epidemia, są niepojęte”.










