W liście do Ministra Sprawiedliwości, przewodnicząca RPS, Sandra Gidley, miała napisać, że Towarzystwo popiera ustanowienie wyższych kar dla tych, którzy dopuszczą się jakiejkolwiek formy ataku na pracowników apteki.
Sytuacja w czasie kryzysu
Gidley miała również podkreślać, że w czasie pandemii COVID-19, farmaceuci oraz ich zespoły „odegrali kluczową rolę na linii frontu”, robiąc „wszystko, co możliwe, by pomóc pacjentom podczas jednego z najbardziej wymagających okresów, jakiemu musi stawić czoło nasz system opieki zdrowotnej”.
W tym okresie, odnotowano jednak wzrost „agresywnego i zagrażającego zachowania” wobec pracowników aptek. Dochodziło nawet, podkreśla Gidley, do „ataków fizycznej przemocy” (czytaj też: Wielka Brytania: pracownicy aptek doświadczają aktów “nadużyć, nieporządku, a nawet przemocy”).
– To niedopuszczalne w jakimkolwiek czasie, ale już szczególnie wtedy, gdy farmaceuci robią wszystko, co możliwe, by wesprzeć społeczeństwo – mówiła Gidley. Jednocześnie dodała ona, że znaczna większość obywateli, rozumie jednak ogromną presję, jakiej musiały wyjść naprzeciw zespoły farmaceutów.
Wyższe kary
RPS wyraziło więc poparcie dla „podejścia zerowej tolerancji wobec jakiegokolwiek agresywnego bądź obraźliwego zachowania”, a także dla rządowych planów, by zwiększyć maksymalną długość kary dla kogoś, kto się takiej przemocy dopuści, z jednego roku do dwóch lat, w myśl Assaults on Emergency Workers (Offences) Act 2018.
– W czasie, gdy trwają konsultacje dotyczące zwiększenia maksymalnego wyroku do dwóch lat, powinno się także poddać kontroli, czy obecnie Act działa tak, jak było jego zamiarem – komentowała Gidley.
List RPS stanowi odpowiedź na konsultacje parlamentarne, które rozpoczęły się w lipcu, i których celem jest zebranie opinii dotyczących projektu zwiększenia maksymalnego wyroku z jednego do dwóch lat, jaki może uzyskać ktoś, kto zachowa się agresywnie w stosunku do pracowników służby zdrowia.










