– Wobec panującej epidemii COVID-19, w związku z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa personelowi aptek od dnia 18 kwietnia 2020 r. do odwołania apteki na terenie powiatu kolneńskiego zaprzestają pełnienia dyżurów nocnych – informowały w kwietniu władze powiatu koleńskiego (czytaj również: Apteki w Kolnie odwołują dyżury. Starostwo przeprasza…).
Decyzja o zaprzestaniu pełnienia dyżurów nie należała jednak do Starostwa. Podjęli ją aptekarze. Jak poinformował wtedy starosta Tadeusz Klama, zwracał się w tej sprawie nawet do Wojewody. Brak jednak narzędzi, które zmusiłyby aptekarzy do pełnienia dyżurów, gdy ich odmawiali. A odmawiali, bo w związku z epidemią koronawirusa i zamknięciem szkół oraz przedszkoli, brakowało personelu.
Problem z dyżurami aptek w Kolnie trwa do tej chwili. Na tę sytuację skarżą się pacjenci i radni miast. Lokalne władze rozkładają jednak ręce twierdząc, że są w stanie nic zrobić.
– To nie jest zależne od nas, tylko od stanowiska Naczelnej Izby Aptekarskiej. My nic nie możemy zrobić – miał tłumaczyć wicestarosta Karol Pieloszczyk.
– Nie mamy władzy sprawczej, to należy do starosty lub ewentualnie rady powiatu. Ja chciałbym, aby każda apteka była całodobowa i była możliwość konkurencji cenowej, ale widocznie to nie jest takie proste – mówi z kolei burmistrz Kolna, Andrzej Duda.
Krytyka aptekarzy
W całej Polsce wiele aptek wstrzymało pełnienie dyżurów z powodu pandemii. Często takie decyzje wiążę się z krytyką mieszkańców i lokalnych władz. Zdarzały się nawet próby zgłaszania aptekarzy do Prokuratury (czytaj również: Powiat zawiadamia prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez właścicieli aptek). Jak podaje portal kolniak24.eu, również w Kolnie część osób krytykuje za całą sytuację aptekarzy.
– Według krytyków takiej sytuacji, właściciele aptek wykorzystują pandemię, aby zaoszczędzić na kosztach. W porze nocnej bowiem, nie ma zbyt dużo klientów, więc i obroty są mniejsze – pisze redakcja.
Aptekarze z kolei tłumaczą, że są na pierwszej linii frontu, ponieważ nie mogą przestawić się na pracę zdalną. Choroba pracownika oznacza zamknięcie apteki. Dodają też, że f ap§. W aptece nie ma bowiem leków ratujących życie. Tymczasem ludzie potrafią przyjść w nocy po smoczek, który zgubiło ich dziecko.
– Na razie nie wiadomo, czy po zakończeniu pandemii sytuacja wróci do punktu wyjścia i dyżury zostaną przywrócone. Od jakiegoś czasu dyskutuje się nawet o dofinansowaniu dyżurów nocnych w aptekach przez samorządy lub NFZ – dodaje redakcja.
Źródło: ŁW/kolniak24.eu










