Od maja ubiegłego roku we Włocławku nie działa w nocy apteka, która do tej pory była otwarta całodobowo. Początkowo władze miasta przekonywały, że to tylko tymczasowe ograniczenie działalności apteki, związane z problemami kadrowymi. Problem jednak trwa nadal, a włocławianie po leki nocą jeżdżą do Lipna lub Ciechocinka (czytaj również: Czy we Włocławku będzie działała apteka całodobowa?).
Na ostatniej sesji rady miejskiej sytuację wyjaśniała zastępca prezydenta Włocławka Domicela Kopaczewska. Nagranie tej wypowiedzi opublikował portal ddwloclawek.pl.
Urzędniczka tłumaczy na nim, że władze miasta zrobiły wszystko, na co pozwalały im przepis, by przywrócić pracę aptek w nocy.
– Kilka razy zwracaliśmy się o wsparcie do Okręgowej Izby Aptekarskiej, która raz wezwała aptekę, aby podjęła pracę w godzinach nocnych. Apteka twierdzi, że nie ma kadr, a po drugie, że praca w godzinach nocnych jest absolutnie nieopłacalna oraz że leki, które w tym czasie są sprzedawane, to nie są leki ratujące życie czy zdrowie mieszkańców – mówi Kopaczewska.
Prezydent Włocławka w sprawie braku „nocnej apteki” zwrócił się też do Ministra Zdrowia, ale i „z bólem” do Prokuratury (czytaj również: Włocławek bez apteki całodobowej. Pozostałe nie są przygotowane do dyżurów…).
– Wiemy z informacji medialnych, że są prowadzone prace nad zmianą prawa farmaceutycznego, żeby samorząd miał możliwość egzekwowania przepisów nałożonych na apteki. (…) Nie mamy również żadnych możliwości prawnych, aby dofinansować funkcjonowanie apteki, bo to by było naruszenie dyscypliny finansów publicznych – tłumaczy Kopaczewska.
Źródło: ŁW/ddwloclawek.pl










