Kawałki rozbitego szkła, krew na podłodze… takie zdjęcie trafiło na łamy Expressu Bydgoskiego. To efekt wybuchu wściekłości pacjenta, który nie chciał założyć w aptece maseczki.
– W aptece zawsze wymagam maseczki. Po pierwsze takie są przepisy, po drugie chcę, by moi pacjenci czuli się w aptece bezpiecznie – opowiada Expressowi Bydgoskiemu aptekarz z punktu na bydgoskim Górnym Tarasie.
Zdarzenie miało miejsce w sobotę. Po tym jak farmaceuta poprosił pacjenta o założenie maseczki, ten rzucił się na niego. Uderzył pięścią w szybę oddzielającą pracowników apteki od pacjentów, stłukł ją (czytaj również: Australia: nie ma zgody na agresywne zachowania pacjentów w aptekach).
– Pacjent zalał krwią pół apteki i uciekł zostawiając mnie w szoku, ze zbitą szybą i rozciętą od szkła ręką – opowiada aptekarz.
Na miejsce wezwaną Policję, która zabezpieczyła ślady i stworzyła rysopis napastnika. Wkrótce został zatrzymany.
– Ponieważ straty są szacowane na powyżej 500 złotych, do ścigania musi dojść na wniosek właściciela apteki. Ten jednak na razie zawiadomienia nie złożył mimo naszych dwukrotnych kontaktów z nim. Natomiast my sami z siebie prowadzimy dwa postępowania: jedno dotyczy zakłócenia porządku, drugie – braku założonej wymaganej prawem maseczki. Oba wykroczenia są zagrożone karą grzywny do 500 zł, ale w tym przypadku skierujemy je od razu do sądu – relacjonuje Przemysław Słomski z zespołu prasowego bydgoskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Bydgoski aptekarz przyznaje, że chciał w aptece otworzyć punkt szczepień. Zdobył wszystkie uprawnienia niezbędne do ich przeprowadzania. Teraz jednak zastanawia się czy to dobry pomysł (czytaj również: Wielka Brytania: Policja patroluje okolice aptek z powodu agresywnych pacjentów).
– Jednak jeśli konieczność założenia maseczki prowadzi do takich aktów, właściciele apteki obawiają się, do czego może sprowokować ta dodatkowa usługa w aptece – mówi farmaceuta.
Źródło: ŁW/Express Bydgoski










