Zakład Ubezpieczeń Społecznych zamieścił na swojej stronie internetowej 4 listopada taki komunikat: „Informujemy, że obecnie występują ograniczenia w PUE ZUS związane z: przeglądaniem danych, tworzeniem wniosków oraz dokumentów w ePłatniku, wystawianiem e-ZLA. Służby IT ZUS pracują nad przywróceniem pełnej dostępności wszystkich funkcji”. Przez te utrudnienia lekarze rodzinni ze wszystkich regionów w Polsce sygnalizowali utrudnienia w swojej pracy. Przykładowo w Łodzi problem dotyczył nie tylko wystawiania e-zwolnień, ale także e-recepty – czytamy na stronie medexpress.pl.
Czy recepty papierowe powinny zostać?
Jak opowiada Jarosław Krawczyk, szef Łódzkiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia, problemy z e-ZLA zaczęły się już pod koniec października. Natomiast 4 listopada prawie cały dzień były trudności z wysyłką recept (czytaj również: Coraz więcej problemów z e-receptą. Farmaceuci wskazują…). Dodatkowo ZUS poinformował o konieczności przeprowadzenia prac serwisowych także w nocy, a w związku z tym o ograniczeniu w dostępie do portalu PUE i poszczególnych jego funkcji. To nie pierwsza taka sytuacja. W ciągu ostatniego miesiąca ZUS informował o ograniczeniach różnych funkcji swojego systemu kilkanaście razy. Czy zatem ten system jest odpowiednio przygotowany? Powinien być, aby e-recepta, obowiązkowa od 1 stycznia 2020 r., mogła działać prawidłowo.
– Jak pacjent zrealizuje e-receptę w razie awarii, gdy lekarz nie będzie mógł wprowadzić jej do systemu, a aptekarz nie będzie mógł jej w nim zobaczyć ani też potwierdzić wystawienia recepty u lekarza, np. po godzinach pracy przychodni? I co w sytuacji, gdy będzie to lek, który trzeba będzie podać natychmiast czy wręcz ratujący życie? Kto weźmie odpowiedzialność za narażenia zdrowia pacjenta? Jest jeszcze czas, by to przemyśleć i wycofać się z rozwiązania, które jest po prostu niebezpieczne. Po doświadczeniach ostatnich awarii nasz postulat, by równolegle do e-recept funkcjonowały recepty tradycyjne, pozostaje aktualny. Do tej pory np. w Szwecji, która wiele lat temu wprowadziła receptę elektroniczną – cały czas równolegle są honorowane recepty papierowe. W Niemczech każdy lekarz może generować trzy rodzaje recept: elektroniczną, papierową drukowaną oraz papierową ręczną – mówi Marek Twardowski, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Kary dla ZUS, a nie dla lekarzy
Na początku listopada opublikowano projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, z którego wynika, że ci świadczeniodawcy, którzy nie podłączą się do systemu P1 służącego do wystawiania e-recept, zapłacą karę od 1000 do 5000 zł. W opinii resortu zdrowia to konieczne ze względu na obowiązek wystawiania e-recept i e-skierowań (czytaj również: Seniorzy i e-recepta – czy to się sprawdzi?).
Przepisy dotyczące kar w przypadku niedopełnienia obowiązku podłączenia się świadczeniodawców do systemu teleinformatycznego mają zacząć obowiązywać po 1 lipca 2020 r. Marek Twardowski zastanawia się więc, czy kary nie powinny być też nakładane na ZUS. Jego zdaniem karanie lekarzy to kiepski pomysł i należy go zmienić.
Źródło: IK/medexpress.pl










