Jak licencjonowana apteka nie może nie wypełniać swoich zobowiązań wynikających z licencji, tak też, zdaniem amerykańskiego bioetyka Marka Wicclaira, zatrudniony w niej farmaceuta nie może nie zrealizować pełnoprawnej recepty na lek, który jest na stanie apteki. Farmaceuta jest jednak jednocześnie zobowiązany do profesjonalnego osądu podczas realizacji recepty, gdyż nie jest jedynie automatem do wydawania leków.
Niemniej jednak, według Wicclaira, to lekarz ponosi główną odpowiedzialność za wybór leku, który powinien być adekwatny do potrzeb zdrowotnych pacjenta. Jeśli farmaceuta nie dostrzeże formalnych lub medycznych przeciwwskazań do odmowy wydania leku (np. ciężkie przeciwwskazania, błędna dawka), to jest zobligowany do wydania tego środka na mocy jego prima facie (pierwszej) powinności wynikającej z obowiązku zaspokajania potrzeb zdrowotnych pacjenta [2].
Przedmiot kontrowersji etycznych
Pozostaje do rozstrzygnięcia wcześniej już zasygnalizowane pytanie o to, na ile środki, będące przedmiotem kontrowersji etycznych, zabezpieczają zdrowotne potrzeby pacjenta. Poza tym powoływanie się na obowiązek prima facie jest dyskusyjne, ponieważ nie jest to obowiązek absolutny. Sami twórcy tego terminu przyznają, że można w uzasadnionych przypadkach zrezygnować z wykonania obowiązku prima facie na rzecz obowiązku ważniejszego. W tym wypadku obowiązkiem nadrzędnym do zaspokojenia wątpliwych „potrzeb zdrowotnych” byłby wymóg ochrony życia ludzkiego.
Jeszcze poważniejsze wątpliwości budzi zasadność nakładania na farmaceutów obowiązku wydania jedynie na życzenie pacjenta kontrowersyjnych etycznie środków dostępnych bez recepty lekarskiej, takich jak tabletka „po”.
W kontekście sporu o farmaceutyczną klauzulę sumienia niektórzy amerykańscy bioetycy wskazują na zobowiązania farmaceuty wynikające ze społecznego kontraktu, jakim miałoby być prawo wykonywania zawodu. Warto tu przywołać opinię Rosamond Rhodes, która uważa, że profesjonalista medyczny otrzymując prawo wykonywania zawodu, zobowiązuje się nie tylko do pomocy pacjentowi, ale także do spełnienia oczekiwań społeczeństwa, które ma „prawo” liczyć na to, że będzie on postępował zgodnie ze standardami opieki zdrowotnej, a nie według osobistych odczuć, intuicji czy preferencji. W innym wypadku, zdaniem Rhodes, powinien on zrezygnować z wykonywania zawodu [3].
W podobnym duchu wypowiada się Alta Charo. Twierdzi ona, że profesjonalista otrzymując wyłączne prawo do oferowania zdrowotnych usług, oddaje się niejako na służbę społeczeństwu, czyli powinien wykonywać te usługi na życzenie wszystkich, którzy są uprawnieni (albo ich poszukują). Inaczej nie postępuje według sumienia, ale jak uważa Charo, narzuca innym swoje poglądy oraz nadużywa zaufania publicznego [4].
Przeciwnie wypowiada się Edmund Pellegrino. Twierdzi on, że społeczeństwo bezpodstawnie życzy sobie, by lekarz (a także farmaceuta) nauczył się wykonywać to, czego oczekuje pacjent – w zamian za przywilej edukacji [5].
W ramach takich koncepcji nadaje się społeczeństwu uprawnienia do ustalania zawodowych obowiązków farmaceutom. Nie wynikają więc one już bezpośrednio z celu medycyny ani z etosu zawodowego, ani też nie podlegają ocenie w świetle obiektywnej prawdy, z czym jednak trudno się zgodzić. Przede wszystkim nie jest jasne, dlaczego osoby te, wchodząc do grupy zawodowej lekarzy czy farmaceutów, miałyby przestać być indywidualnymi jednostkami, które mają prawa i swoje zainteresowania czy też wierzenia religijne. Podobnie inny amerykański etyk, Mark Cherry, zauważa, że państwo udzielając licencji lekarzowi bądź farmaceucie, nie wymaga od nich wcześniejszej zgody na wykonywanie wszystkich usług zalegalizowanych przez państwo [6], a niektóre kontrowersyjne usługi mogły pojawić się już po uzyskaniu tej licencji.
Bioetyk Robert Orr również utrzymuje, że lekarz (ani inny pracownik medyczny) nie ma obowiązku wykonania każdej procedury leczniczej (nawet zalegalizowanej) i profesjonalnie akceptowalnej, jeśli sprzeciwia się to jego sumieniu, a także nie ma obowiązku skierowania pacjenta do kogoś, kto by tego dokonał [7].
Twierdzenie, że licencja na wykonywanie zawodu farmaceuty zobowiązuje go do ścisłego wypełniania zobowiązań (czy życzeń), nie dając żadnego uprawnienia do działania według zasad moralnych, wyraża mentalność pozytywistyczną, która postrzega prawo państwowe jako jedyny mechanizm regulujący. Oznaczałoby to, że prawo, w tym także prawo niesprawiedliwe, jeżeli zostało przyjęte, musiałoby być automatycznie i bezdyskusyjnie przez członków społeczeństwa akceptowane i przestrzegane.
dr Małgorzata Prusak
Literatura:
- Wicclair, Pharmacies, Pharmacists and Conscientious Objection, „Kennedy Institute of Ethics Journal” 16 (2006), z. 3, s. 237.
- Tamże, s. 237–238.
- Rhodes, The Ethical Standard of Care, „The American Journal of Bioethics” 6 (2006), z. 2, s. 77–78.
- A. Charo, The Celestial Fire of Conscience – Refusing to Deliver Medical Care, „The New England Journal of Medicine” 352 (2005), s. 2473.
- D. Pellegrino, The Physician’s Conscience, Conscience Clauses, and Religious Belief: A Catholic Perspective, „Fordham Urban Law Journal” 30 (2002), z. 1, s. 234.
- J. Cherry, Conscience Clauses, the Refusal to Treat, and Civil Disobedience – Practicing Medicine as a Christian in a Hostile Secular Moral Space, „Christian Bioethics” 18 (2012), z. 1, s. 4.
- D. Orr, The Physician’s Right of Refusal: What Are the Limits?, „Christian Bioethics” 18 (2012), z. 1, s. 34–35.










