Pomorski WIF wszczął postępowanie w tej sprawie, po tym jak otrzymał od GIF pismo dotyczące możliwego naruszenia zakazu reklamy aptek. Zgłoszenie w tej sprawie złożyła do Naczelna Izba Aptekarska. Naruszenie to miało polegać na wykorzystaniu strony internetowej oraz plakatów, zawierających informacje o e-recepcie. Na plakatach znajdowała się też nazwa aplikacji, która służyła zarejestrowanym użytkownikom do sprawdzania dostępności leków z e-recepty w aptekach jednej sieci. Nazwa aplikacji była tożsama z marką tej sieci aptek.
Firma w trakcie postępowania wyjaśniała, że plakaty były materiałami informacyjnymi, których celem było rozpowszechnianie wiedzy wśród pacjentów o e-recepcie. W sumie w marcu 2020 r. rozdystrybuowano 160 takich plakatów, dostarczając je bezpośrednio kurierem do aptek (czytaj również: Gemini pozywa Naczelną Izbę Aptekarską i żąda przeprosin).
– Ekspozycja plakatu nie była obowiązkowa. Spółka nie weryfikowała sposobu korzystania z plakatu przez poszczególne apteki – czytamy wyjaśnienia firmy w aktach sprawy.
Spółka wyjaśniała też, że celem stworzenia samej aplikacji było wsparcie użytkowników w uzyskaniu informacji o dostępności produktów w ramach e-recepty. Miała ona też ułatwiać im ewentualną rezerwację produktów leczniczych. Spółka twierdziła również, że aplikacja zwiększa bezpieczeństwo pacjentów, związane z przebywaniem w aptece w czasie pandemii. Firma zwracała też, że na rynku działają podobne aplikacje jak np. gdziepolek.pl czy ktomalek.pl. Jednocześnie zapewniła, że od 29 czerwca aplikacja nie była już aktywna. Do tego czasu zarejestrowało się w niej 567 użytkowników.
Nie wszystkie apteki zamieściły plakaty
W trakcie postępowania firma przekazała do WIF listę aptek z województwa pomorskiego, które otrzymały wspomniane plakaty. Następnie Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny zapytał kierowników tych aptek, kiedy i ile otrzymali plakatów. Pytał też czy i jak długo były one eksponowane w aptece. Z nadesłanych odpowiedzi wynikało, że nie wszystkie zamieściły plakaty. Jednocześnie farmaceuci przyznali, że nie dostali odgórnego polecenia umieszczenia plakatów. Decyzja o tym podejmowano po konsultacji z właścicielem danej apteki.
– Zarówno plakat, strona www, jak i Aplikacja nie zawierały treści zachęcających pacjentów do dokonywania zakupów w konkretnej aptece. Aplikacja wpisuje się w ogólnopaństwowe cele, zawiązane z poprawą e-usług w sektorze zdrowia w czasie COVID-19. Podniesiono, że na rynku funkcjonują już podobne aplikacje gdziepolek.pl i ktomalek.pl, w których uczestniczy aż 9664 aptek. Aplikacje te nie są przedmiotem zainteresowania organów inspekcji farmaceutycznej – czytamy w treści decyzji WIF wyjaśnienia spółki.
Co ciekawe pod koniec listopada pełnomocnik firmy wniósł o włączenie do akt postępowania kopię postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, w sprawie powództwa przeciwko Naczelnej Izbie Aptekarskiej. Na jego mocy udzielono spółce zabezpieczenia roszczenia o ochronę dóbr osobistych w postaci nakazania NIA zaprzestania rozpowszechniania informacji zarzucających jej nieprawidłowości w funkcjonowaniu aplikacji (czytaj również: Pierwsze starcie Gemini Apps i Naczelnej Izby Aptekarskiej w sądzie. Jaki wynik?).
Aplikacja ewidentnie naruszała zakaz reklamy aptek
Pomorski WIF po przeanalizowaniu materiału dowodowego uznał, że spółka prowadziła niedozwoloną reklamę aptek sieci franczyzowej, znajdujących się na terenie województwa pomorskiego. Polegała ona na tym, że wspólnie z innymi podmiotami stworzyła i udostępniała pacjentom ogólnodostępny system teleinformatyczny, umożliwiający w tych aptekach, za pośrednictwem aplikacji, sprawdzanie dostępności oraz dokonywanie rezerwacji leków przepisanych na e-receptach. Tym sposobem promowano apteki podłączone do aplikacji.










