– Kontrole prowadzimy non-stop. I rzeczywiście, są problemy z magistrami farmacji – przyznaje na łamach Gazety Współczesnej Jan Chlabicz, podlaski wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Białymstoku.
Podczas ostatnich kontroli zleconych przez Ministerstwo Zdrowia, także w tym województwie stwierdzono apteki działające bez farmaceutów. Póki co WIF zareagował wydaniem decyzji nakazujących usunięcie nieprawidłowości. Nieprawidłowości były na bieżąco, jeszcze podczas wizyty usuwane. Jak? Nieobecny farmaceuta, po otrzymaniu informacji o kontroli, zjawiał się w aptece w ciągu kilkunastu minut (czytaj więcej: Warmińsko-mazurskie: w 9 aptekach na 10 nie było farmaceuty).
– Ale i tak wydajemy decyzje do zwiększenia zatrudnienia – mówi inspektor. Bo choć magister farmacji się zjawia, z ewidencji pracowników i tak wynika, że na przykład z takim wykształceniem w danej placówce pracuje tylko jedna osoba. A apteka jest czynna 12 godzin na dobę. Albo jeden magister farmacji jest kierownikiem dwóch czy trzech aptek, w których oprócz niego pracują już tylko technicy farmacji. Siłą rzeczy więc musi być czas, kiedy technicy zostają w aptece sami (czytaj więcej: Brak farmaceuty w aptece i co dalej? To zależy…).
Zdaniem inspektora Chlabicza problem spowodowany jest oszczędnościami, a nie faktycznymi brakami kadrowymi. Technikowi farmaceutycznemu można zapłacić mniej. Zdaniem inspektora w województwie podlaskim nie brakuje farmaceutów, chociażby z tego powodu, że znajduje się tam uczelnia, która ich kształci (czytaj więcej: W co drugiej aptece nie było farmaceuty. Wynik kontroli Inspekcji…).
– Obecność farmaceuty jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania apteki i sprawowania opieki nad pacjentem. Jego brak to bezdyskusyjnie sytuacja, która nie powinna mieć miejsca. Bo technik farmacji nie może pracować samodzielnie – wskazuje na łamach Gazety Współczesnej Tomasz Siwicki, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Białymstoku.
Źródło: ŁW/Gazeta Współczesna










