REKLAMA
czw. 27 lutego 2020, 09:24

Aptekarze odradzają zakup leków na zapas „na wypadek koronawirusa”

Od kilku dni w aptekach można zauważyć wzmożone zainteresowanie maseczkami ochronnymi, ale również lekami na objawy grypy. „Odradzamy ich zakup „na zapas, na wypadek koronawirusa”, ponieważ nie są one w tym przypadku skuteczne. Sieci z pewnością sprzedają, ile się da, jak zwykle” – twierdzi Marcin Wiśniewski, szef ZAPPA.

Z informacji ZAPPA wynika, że pacjenci coraz częściej pytają o leki przeciwwirusowe dostępne na receptę (fot. Shutterstock)
Z informacji ZAPPA wynika, że pacjenci coraz częściej pytają o leki przeciwwirusowe dostępne na receptę (fot. Shutterstock)

W rozmowie z Bizblog.pl Marcin Wiśniewski – prezes Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek – przyznaje, że w apteka zrzeszonych w jego organizacji nastąpił wyraźny wzrost zainteresowania preparatami na objawy grypy, także materiałami ochronnymi. Informacji tych nie jest jednak w stanie potwierdzić Główny Inspektor Farmaceutyczny.

– W kompetencjach Głównego Inspektora Farmaceutycznego nie jest analiza biznesowa sprzedaży leków w aptekach – pisze GIF w odpowiedzi na pytania Bizblog.pl.

Tymczasem Marcin Wiśniewski odradza pacjentom zakup leków „na zapas, na wypadek koronawirusa”. W tym przypadku są one bowiem nieskuteczne (czytaj również: „Maseczkowi spekulanci” zarabiają na dezinformacji. Padają rekordy…).

– Sieci z pewnością sprzedają, ile się da, jak zwykle – dodaje Wiśniewski. Szef ZAPPA wyraźnie zaznacza, że kierowany przez niego związek skupia wyłącznie apteki prowadzone przez polskich aptekarzy „w odróżnieniu od komercyjnie działających sieci”.

Z informacji ZAPPA wynika, że pacjenci coraz częściej pytają o leki przeciwwirusowe dostępne na receptę, o ich skuteczność w przypadku zarażenia koronawirusem. Aptekarze informują, że obecnie nie ma skutecznych leków na koronawirusa, nie ma również szczepionki (czytaj również: Czy maseczka z apteki ochroni przed zakażeniem koronawirusem?).

– Natomiast zgodnie zalecamy preparaty podnoszące odporność – szczególnie osobom starszym oraz pacjentom z chorobami przewlekłymi, jak cukrzyca, nadciśnienie, czy choroby układu oddechowego – mówi prezes Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek.

Naczelna Rada Aptekarska zaskakująco bierna?

Zdaniem redakcji Bizblog.pl zaskakująco bierna w całej sytuacji jest Naczelna Rada Aptekarska. Również Ministerstwo Zdrowia w swoich komunikatach zupełnie nie porusza tematu kupowania i przyjmowania niepotrzebnych leków OTC.

– Pierwszy komunikat w sprawie koronawirusa na stronie NRA został opublikowany dopiero w środę przed południem, ale jest to jedynie odesłanie do powyższego wpisu Ministerstwa Zdrowia. O zaleceniach dotyczących przyjmowania leków – co jeszcze bardziej dziwi w przypadku tej instytucji – nie pisze się nic – można przeczytać na Bizblog.pl.

Z informacji MGR.FARM wynika, że dopiero w środę odbyło się spotkanie Ministerstwa Zdrowia i Naczelnej Rady Aptekarskiej, w związku z rolą jaką apteki miałyby odegrać w walce z koronawirusem. Zorganizowane je po tym, jak farmaceuci w mediach społecznościowych zaczęli skarżyć się na pomijanie ich w działaniach profilaktycznych i informacyjnych (czytaj więcej: MZ: Farmaceuci będą informować pacjentów na temat koronawirusa).

– Zgodnie z ustaleniami do końca tygodnia potrzebne materiały będą przygotowane i po akceptacji MZ i NIA zostaną wysłane do OIA w celu dystrybucji do farmaceutów. Bardzo mocno pracujemy nad wsparciem pacjentów i farmaceutów w tym zakresie aby w razie „W” wszyscy wiedzieli co robić – poinformował na Twitterze Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.


Źródło: ŁW/Bizblog.pl/TT

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

8 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

No nie? :) Farmaceuci - wysokiej klasy specjaliści w dziedzinie produktów leczniczych, z szeroką znajomością farmakologii, farmakokinetyki, biochemii, genetyki... Rola w czasie epidemii: rozdawanie ulotek :)
Świadczenia pielęgniarek zostały wycenione od 17 zł do 46 zł i będą finansowane ze środków NFZ. Jak się z tym czujecie farmatoły? Przyksówki za luty już wyrobione, moi wy specjaliści od leków? Tymczasem NIA i część środowiska nadal brandzluje się UoZF z której nie wyniknie dosłownie nic, poza tym że NIA i uczelnie przytulą kasę ze szkoleń, a wyrobników aptecznych zastąpi się tańszymi wyrobnikami ze wschodu... Ale zaraz pojawi się tu jakiś młody, zdolny, nawiedzony z japą pełną frazesów że UoZF to dopiero początek i wprowadza niezbędne uregulowanie podstaw prawnych OF jako świadczenia ha ha ha.
NIA pozostaje bierna? Czyli nic nowego
Te ulotki to zapewne kolejny pomysł tych geniuszów od pozwu dla abstrachu...jów
"Prezes NFZ Adam Niedzielski wyjaśnia, że płatnik wyceniając to świadczenie za punkt wyjścia przyjął połowę najniższej stawki lekarza specjalisty. Dlatego też NFZ za taką samodzielną wizytę prowadzoną przez pielęgniarkę w przychodni specjalistycznej AOS zapłaci najmniej 17 zł a najwięcej 46 zł w zależności od rodzaju procedury (porady zachowawcze wycenione są na 17- 30 pkt, a porady zabiegowe 9 - 46 pkt, cena punktu - 1 zł). Na ten cel NFZ w tym roku zarezerwował 50 mln zł." - źródło: RynekAptek
Ale zaraz pojawi się pleszewski mitoman i wam opowie że dostali absolutorium miażdżącą większością głosów delegatów, więc ich farmaceuci doceniają, oraz mają mandat zaufania i że było nowocześnie bo piloty i że krzesła miękkie i że wszystko idzie w dobrym kierunku bo ciężko na to pracują a efekty już widać! Buhahaha
"Prezes NFZ Adam Niedzielski wyjaśnia, że płatnik wyceniając to świadczenie za punkt wyjścia przyjął połowę najniższej stawki lekarza specjalisty. Dlatego też NFZ za taką samodzielną wizytę prowadzoną przez pielęgniarkę w przychodni specjalistycznej AOS zapłaci najmniej 17 zł a najwięcej 46 zł w zależności od rodzaju procedury (porady zachowawcze wycenione są na 17- 30 pkt, a porady zabiegowe 9 - 46 pkt, cena punktu - 1 zł). Na ten cel NFZ w tym roku zarezerwował 50 mln zł."
I co z tego że odradzają. Ludzie kupują na zapas ewidentnie. I nie tylko leki. Podobno w marketach tez zaopatrują się z żywność na zapas.