Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski w ostatnim czasie udzielił odpowiedzi na kilka interpelacji dotyczących efektów wprowadzenia nowelizacji Prawa farmaceutycznego z 2017 roku – tzw. apteki dla aptekarza (czytaj więcej: „Apteka dla aptekarza” – czy MZ planuje nowelizację?). Przedstawiciel resortu zdrowia przekonuje w nich, że zasadnicze cele ustawy zostały już częściowo zrealizowane, chociaż ministerstwo nie określiło przewidywanego terminu ich pełnej realizacji (czytaj również: „Apteka dla aptekarza” ocaliła indywidualne apteki).
Według resortu jednym ze sukcesów wprowadzenia nowelizacji jest przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji aptek w ramach nielicznych podmiotów gospodarczych (czytaj więcej: ‚Apteka dla aptekarza’ przyspieszyła konsolidację rynku ).
– Przyjęte przez ustawodawcę rozwiązania miały na celu ograniczenie możliwości stosowania tzw. sukcesji uniwersalnej, tj. przejścia wszystkich praw i obowiązków w tym wynikających z zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, w następstwie połączenia lub przejęcia spółek. Ponadto, ustawa wprowadza ograniczenie, zgodnie z którym podmiot posiadający co najmniej 4 zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, nie może uzyskać kolejnego zezwolenia. Od dnia wejścia w życie ustawy nie stwierdzono takich przypadków. Cel należy zatem uznać za zrealizowany w całości – twierdzi Maciej Miłkowski.
Kolejnym sukcesem nowelizacji z 2017 roku jest też wprowadzenie instrumentów ograniczających otwieranie się nowych aptek na obszarach o ich dużym zagęszczeniu. Ustawa wprowadziła bowiem ograniczenia o charakterze demograficznym (apteka nie może być otwarta, jeżeli w danej gminie przypada mniej niż 3000 osób na aptekę) oraz geograficzne (apteka nie może zostać otwarta w miejscu oddalonym o mniej niż 500 m od istniejącej apteki). Ustawa przewiduje możliwość zwolnienia z tych wymogów za zgodą Ministra Zdrowia. Cel należy uznać za zrealizowany w całości (czytaj więcej: „Apteka dla Aptekarza ma już 2 lata. Farmaceuci podsumowują…).
Mniej aptek, ale bez utrudnionego dostępu do leków
Maciej Miłkowski wskazuje, że od dnia wejścia w życie ustawy liczba aptek ogólnodostępnych zmniejszyła się o około 300, przy jednoczesnym zachowaniu liczby farmaceutów posiadających prawo wykonywania zawodu. A to oznacza, że liczba farmaceutów przypadających na aptekę wzrosła – co również jest sukcesem „apteki dla aptekarza” (czytaj więcej: Apteka dla aptekarza, czyli młot na nielegalnie wywożących leki).
Jednocześnie resort zdrowia zapewnia, że ustawa nie pozbawiła żadnego regionu aptek a posługiwanie się takim twierdzeniem należy uznać za niesłuszne (czytaj więcej: Raport ZPA PharmaNET o aptekach pełen dziur. Media zmanipulowane?).
– Ustawa wprowadziła jedynie rozwiązania racjonalizatorskie i porządkujące pod względem rozmieszczenia aptek w ujęciu demograficznym i geograficznym. Ponadto, w przypadku szczególnych okoliczności, Minister Zdrowia może wyrazić zgodę na otwarcie aptek z pominięciem ww. ograniczeń – z czego zarówno podmioty zainteresowane, jak i Minister Zdrowia korzystają – przekonuje Maciej Miłkowski.
Jego zdaniem jest to jednocześnie bardzo przydatny, odpowiedni oraz udany mechanizm, który może być wykorzystywany przy otwieraniu aptek na wsiach i małych miejscowościach – jeżeli potrzeby ludności będą tego faktycznie wymagały (czytaj więcej: Podstawową opcją w konsolidacji rynku aptecznego są akwizycje).
Źródło: ŁW/sejm.gov.pl










