REKLAMA
pt. 21 czerwca 2024, 11:01

Czy farmaceuci poza pilotażem mogą wystawić receptę na antykoncepcję awaryjną?

Już prawie 1000 aptek podpisało umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na udział w pilotażowym programie, który umożliwia farmaceutom wystawianie recept farmaceutycznych na antykoncepcję awaryjną. Rodzi się jednak pytanie czy pilotaż definiuje uprawnienia wszystkich farmaceutów – także tych, którzy w nim nie uczestniczą?

Farmaceutka trzymająca w ręce pigułkę "dzień po" antykoncepcję awaryjną.
Czy prawo do wystawiania recept na antykoncepcję awaryjną mają tylko farmaceuci uczestniczący w pilotażu? (fot. Shutterstock)

Weto prezydenta Dudy uniemożliwiło zmianę kategorii dostępności preparatu z octanem uliprystalu, tak by był możliwy jego zakup bez recepty. Zmiana ta miała pomóc zrealizować jeden z postulatów nowego rządu, jakim była poprawa dostępu do tabletki „dzień po”. Dlatego ministerstwo zdrowia jako „plan B” przygotowało pilotażowy program opieki farmaceuty w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Pozwala on farmaceutom wystawiać recepty farmaceutyczne na antykoncepcję awaryjną. Wraz z wywiadem i edukacją prowadzoną przez farmaceutą jest to usługa finansowana przez NFZ.

Minęły już prawie dwa miesiące, odkąd w aptekach uruchomiono pilotażowy program ułatwiający dostęp do antykoncepcji awaryjnej. W całej Polsce dołączyło do niego blisko 1000 aptek. Tyle przynajmniej widnieje na mapie udostępnionej na portalu pacjent.gov.pl. Pilotaż nadal budzi jednak pewne pytania.

Recepta farmaceutyczna na antykoncepcję awaryjną

Posłanka Marcelina Zawisza skierowała w połowie maja interpelację do minister zdrowia, w sprawie recept farmaceutycznych na antykoncepcję awaryjną. Poruszyła ona w niej kwestię uprawnień farmaceutów, którzy nie uczestniczą w pilotażu ułatwiającym dostęp do tabletki „dzień po”.

– Czy w opinii Ministerstwa Zdrowia wszyscy farmaceuci i wszystkie farmaceutki mogą wystawić receptę farmaceutyczną na leki stosowane w antykoncepcji awaryjnej? Również wtedy, gdy apteka, w której wykonują zawód nie uczestniczy w programie pilotażowym w zakresie usług farmaceuty dotyczących zdrowia reprodukcyjnego – pyta posłanka.

Przypomina ona, że zgodnie z Prawem farmaceutycznym wystawienie recepty farmaceutycznej może mieć miejsce w przypadku zagrożenia zdrowia pacjentki. Wymagane jest przy tym odnotowanie przyczyny wydania recepty.  W praktyce farmaceuci i farmaceutki opisują w tym polu jakie zagrożenie zdrowia uzasadniło wydanie recepty.

– Nie ulega wątpliwości, że zdrowie reprodukcyjne nie jest rozłączne z ogólnym stanem zdrowia – zagrożenie zdrowia reprodukcyjnego zatem jest również zagrożeniem zdrowia. A za tym – może być uzasadnieniem wystawienia recepty farmaceutycznej w ramach programu pilotażowego, ale też poza nim – argumentuje posłanka.

Pyta też czy w tej sytuacji farmaceuci mogą wystawiać recepty na inne tabletki „dzień po” niż octan uliprystalu. Jako antykoncepcję awaryjna stosuje się bowiem także lewonorgestrel. Pilotaż jednak tego leku nie obejmuje…

Źródło: ŁW/Sejm

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

7 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Pilotaż też nie obejmuje mojej wiedzy i mojego wyczucia. Żaden program tego nie zastąpi a 50 zł jest .... szkoda slów. Wolę zaufać swojej wiedzy, intuicji, rozeznaniu i rozmowy z pacjentką, która najczęściej nie wie wielu rzeczy, że jest okno życia, że są inni potrzebujacy jej dziecka i jest proces adopcji, że spotka ja dramat, ktory będzie latami przeżywać. Tego nie da sie przełożyć na żaden pilotaż.
Pewnie bardzo chętnie się godzi na 9 miesięcy bycia inkubatorem dla dziecka, którego nie chce, które spowoduje nieodwracalne zmiany w jej ciele i psychice. Uwielbiam takie komentarze, jak ktoś będzie gotowy na dziecko, niech je sobie robi, a jak nie jest gotowy - niech nie robi, bo potem wychodzi patologia.
męski punkt widzenia
Nie tylko męski, ja też popieram komentarz Łukasza. Osoby nawiedzone powinny iść do zakonu, najlepiej klauzulowego,a nie pracować w służbie zdrowia.
Pigułka „dzień po” dostępna BEZ RECEPTY to nie był jakiś postulat rządu a jeden ze „stu konkretów na 100 dni” w kampanii wyborczej obecnie rządzącej (2024r.) większości a ówczesnej opozycji. Oczywiście okazał się kłamstwem wyborczym, podobnie jak znakomita większość z pozostałych 99. I nie ma co tu się zasłaniać wetem głowy państwa bo powszechnie było wiadomo że PAD nie przepuści takiej ustawy, szczególnie że tabletka miała być dostępna od 15 roku życia. Koniec końców pigułka nadal jest dostępna TYLKO na receptę. To co wydarzyło się dalej to już tylko cyrk polityczny pod dyrekcją niemających pojęcia o realiach naszego zawodu, miłościwie nam panujących ministrów a farmaceuci jak zwykle dali się wciągnąć w bezsensowne gierki. Najmniej ważne okazały się potrzeby kobiet. Bezsensowny formularz przesłuchania… Do tego finansowanie z kieszeni wszystkich podatników, oburzenie innych zawodów medycznych, protesty feministek, protesty środowisk prawicowo-katolickich, prowokacje dziennikarskie, itd., itp. I znów zamiast wzrostu prestiżu i zaufania społecznego to kolejna „beka” z naszego zawodu… A odnośnie tematu tego artykułu - oczywiście że możemy. Jest zagrożenie zdrowia lub życia - możemy wystawić receptę. I jest to nasza kompetencja, stojąc twarzą w twarz z pacjentką, rozmawiamy, pytamy, wyjaśniamy i podejmujemy decyzję. I nic nikomu do tego.
Jeżeli w ramach pilotażu uznajemy za uprawnione wystawienie recepty na tabletkę z octanem uliprystalu, to w oczywisty sposób należy uznać za uprawnione przepisanie go poza pilotażem (np. brak umowy z NFZ, ponowna preskrypcja np. po wystąpieniu wymiotów po podaniu pierwszej tabletki, brak ubezpieczenia pacjentki), a także przepisanie antykoncepcji awaryjnej z inną substancją czynną. Co więcej, rozpoczęcie pilotażu nie wiązało się z jakimikolwiek zmianami stanu prawnego w kwestii RF, więc jeżeli jest to dopuszczalne dziś, to było równie dopuszczalne co najmniej od czasu zmiany ustawowych przesłanek do wystawienia RF w 2020 roku. Osobiście uważam, że tak w istocie należy obowiązujące przepisy rozumieć. Obecny pilotaż to w gruncie rzeczy finansowanie konsultacji z budżetu NFZ. Ważna i słuszna zmiana, ale żaden gamechanger, jak niektórzy usiłują przekonywać.
Do cholery. Czy my mówimy o mizoprostolu, czy po prostu o hormonalnej antykoncepcji awaryjnej? Bo albo świadomość jest tak niska, albo sporo osób komentujących tutaj kompletnie nie wie, o czym pisze. Inne komentarze naprawdę sprawiają, że można zwątpić o czym prowadzona jest dyskusja... Pragnę też przypomnieć, że standardowa antykoncepcja hormonalna, w odpowiedniej dawce, również może być użyta jako antykoncepcja hormonalna. To jak rozumiem również, co niektórzy tutaj, postulujecie aby kompletnie wycofać z obrotu? Albo może na Rpw, tylko w przypadkach medycznej konieczności? Brak słów...