Resort zdrowia uspokaja, że do Polski docierają coraz większe dostawy leku Euthyrox. Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia poinformowała, że tylko do 11 lipca sprzedaż leku do hurtowni wyniosła 331 tys. opakowań, gdy przez cały lipiec ubiegłego roku było to 725 tys. Natomiast w przypadku leków z metforminą do 11 lipca w hurtowniach znalazło się 310 tys. opakowań, a w lipcu ubiegłego roku było to w skali miesiąca 517 tys. opakowań (czytaj więcej: Leki są już w aptekach – mówi minister zdrowia).
– Ministerstwo uprawia propagandę sukcesu i podaje nieprawdziwe informacje. Nie radzi sobie z kryzysem lekowym. Wystarczy przejść się po aptekach i zapytać o konkretne leki na tarczycę, kardiologiczne czy dla diabetyków, z dostępnością do których nadal jest ogromny problem – alarmuje Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci, na łamach Dziennika Wschodniego (czytaj również: Konstanty Radziwiłł: kryzys lekowy wywołany przez fake news).
Z kolei Tomasz Barszcz, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie przyznaje, że zwiększyła się dostępność tych preparatów, których nie było z powodu ograniczonych możliwości produkcyjnych. To jednak nie rozwiązuje problemu bo powodów braku leków jest więcej (czytaj również: Kryzys lekowy wydłuża kolejki do lekarzy. Brak leków wygeneruje dalsze problemy…).
– Chodzi np. o tzw. dystrybucję bezpośrednią. W jej ramach hurtownie producenckie będące wyłącznym dostawcą na rynku danych produktów leczniczych wybierają sobie konkretne apteki, do których sprzedają określone leki – komentuje Tomasz Barszcz dla Dziennika Wschodniego.
Prezes ORA w Lublinie wskazuje, że w związku z tym inne apteki nie mają szansy, żeby je kupić. Producenci oferują produkty w znacznie niższych cenach wyłącznie dla wybranego kręgu odbiorców. W związku z tym wiele aptek nie decyduje się na zakup tych leków w mocno zawyżonych cenach.
Infolinia nie pomaga
Zarówno pacjenci jak i farmaceuci są zgodni, że egzaminu nie zdaje też infolinia stworzona przez Ministerstwo Zdrowia (czytaj więcej: Farmaceuta: „Mam lek w swojej aptece, a infolinia odsyła do konkurencji”).
– Osoby, które tam dyżurują nie mają wystarczającej wiedzy na temat leków, a przekazując informacje na temat dostępności bazują na portalach, które uwzględniają bardzo ograniczoną liczbę aptek – zaznacza Borek.
– Informowano mnie, że pacjenci byli np. odsyłani do oddalonych placówek, mimo że lek był już dostępny gdzieś bliżej. Warto najpierw samemu sprawdzić czy lek jest dostępny w pobliskiej aptece, a dopiero w przypadku jego braku korzystać z infolinii – dodaje Barszcz.
Źródło: ŁW/Dziennik Wschodni










