OSA wskazał, że młodą farmaceutkę z 9-letnim doświadczeniem i posiadającą specjalizację można by uznać za „nadzieję polskiej farmacji”. Tymczasem dopuściła się czynów wymagających poważnych konsekwencji. W ocenie Sądu swoim postępowaniem m.in. dała technikom farmaceutycznym złudzenie, że mają wystarczającą wiedzę do wykonywania wszystkich czynności w aptece. A to bezpośrednio wpłynęło na bezpieczeństwo zdrowia i życia pacjentów (czytaj również: Ministerstwo zdrowia zapowiada kontrole w aptekach. Efekt reportażu…).
– Kolejna sprawa to wpływ na środowisko aptekarskiej. Wydając bez ograniczeń leki o statusie Rp. bez recepty, apteka stała się po prostu punktem sprzedaży leków, a także deprecjonowała pozostałych aptekarzy, którzy przestrzegali przepisów dla dobra pacjentów. Taki nielegalny proceder bezpośrednio wpływał „in plus” na kondycję apteki – uzasadnia Sąd.
Lekkomyślność, naiwność czy pazerność?
Okręgowy Sąd Aptekarski zwrócił też uwagę, że takie postępowanie farmaceutki w stosunku do pracodawców daje tylko krótkotrwałe, złudne korzyści. Na dłuższą metę grozi obniżeniem statusu zawodu farmaceuty i wyeliminowaniem zapisu o obecności magistra farmacji w aptece (czytaj więcej: Będzie wniosek do NIK o kontrole rynku aptecznego).
– Firmy prowadzą działalność gospodarczą, a farmaceuta jest zobowiązany do dbania o dobro pacjenta przez zachowanie odpowiednich przepisów. Sąd pozostaje pod głębokim wrażeniem niefrasobliwości, lekkomyślności, w najlepszym razie naiwności, a w najgorszym pazerności obwinionej – czytamy w orzeczeniu OSA.
Zdaniem Sądu surowa kara nałożona na farmaceutkę, ma uzmysłowić jej skalę przewinienia i ryzyko, jakiego się dopuściła. Konsekwencje jej przewinienia mogły bowiem być tragiczne, a w rezultacie kara znacznie większa. Szczęśliwe dla pacjentów i samej farmaceutki, skończyło się też tylko postępowaniem dyscyplinarnym (czytaj również: Techniczka pomyliła dawkę morfiny. Pacjentka nie żyje…).
Sygn. akt A/1/19
Oprac.: ŁW
©MGR.FARM










