REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 4 listopada 2020, 11:00

Farmaceutka robiła co mogła, ale nie na wszystko miała wpływ…

Kierowniczka jednej z mazowieckich aptek przekonywała, że zrobiła wszystko, by usunąć nieprawidłowości, jakie miały miejsce w placówce. Odpowiadając przed Rzecznikiem Odpowiedzialności wskazywała, że na apele o zmiany w aptece nie reagował jej właściciel…

Pomoc ta jest dziś wyjątkowo potrzebna, a podkreślić należy, że farmaceuci nie będą działać samotnie - towarzyszą im tłumacze, którzy umożliwiają bezproblemową komunikację z pacjentami z Ukrainy (fot. Shutterstock).
"Zrobiłam wszystko, aby usunąć nieprawidłowości, których usunięcie leżało w mojej gestii. Niestety, nie na wszystko, co jest konieczne do zmiany mam wpływ" - wyjaśniała farmaceutka (fot. Shutterstock)

Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie przeprowadzili w grudniu 2017 roku kontrolę w jednej z mazowieckich aptek. W jej trakcie stwierdzono szereg nieprawidłowości, które opisano w protokole pokontrolnym. WIF powiadomił też o sprawie Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, który wszczął postępowanie wyjaśniające wobec kierowniczki apteki.

REKLAMA

A w aptece stwierdzono między innymi obecność w izbie recepturowej licznych przeterminowanych surowców – niektóre nawet o rok. Na opakowaniach części z nich nie było nazwy wytwórcy, numerów serii czy dat ważności. WIF w trakcie kontroli zwrócił też uwagę na przechowywanie asortymentu apteki w miejscach do tego nieprzeznaczonych – przy ścianach na korytarzach, w archiwum, na podłodze. Wszystkie lodówki były też umieszczone w recepturze, a w nich obok leków leżało też… jedzenie pracowników. Izba recepturowa w aptece stanowiła zresztą prowizoryczny magazyn. Znajdowały się w niej kartony, plakaty czy sejf do przechowywania pieniędzy (czytaj również: Niezależność farmaceuty: jaka powinna być kara za jej pogwałcenie?).

Wyjaśnienia farmaceutki i rola właściciela…

Kierowniczka apteki składając wyjaśnienia przed OROZ wskazywała, że kontrola WIF odbyła się w okresie zwiększonej absencji chorobowej personelu i przy istniejącym wakacie. Z powodu braków kadrowych nie miał kto przeprowadzić remanentu surowców farmaceutycznych. Farmaceutka miała wielokrotnie zwracać się do pracodawcy na temat zbyt dużego zatowarowania apteki, a co za tym idzie, braku miejsca na prawidłowe rozmieszczenie produktów leczniczych (czytaj również: Kłótnia farmaceuty z właścicielem doprowadzi do zamknięcia apteki? To bzdura!).

Po kontroli przeprowadzonej w aptece, kierowniczka na piśmie złożyła pracodawcy informację o niezgodnościach stwierdzonych przez inspektorów i konieczności dostosowania lokalu do wymogów prawa. Kopię korespondencji przedłożyła w OROZ. Pracodawca odpowiedział na pismo, proponując inwentaryzację i zmiany w lokalu apteki. Jednak od tego momentu (grudzień 2017) do zakończenia postępowania przez OROZ (październik 2018) nic więcej się w tej kwestii nie wydarzyło (czytaj również: “Pracodawca zmusza mnie do chodzenia po aptekach konkurencji”).

REKLAMA
REKLAMA

– Chociaż nie mogę zaprzeczyć stanowi, jaki miał miejsce w trakcie kontroli, to jednak zrobiłam wszystko, aby usunąć nieprawidłowości, których usunięcie leżało w mojej gestii. Niestety, nie na wszystko, co jest konieczne do zmiany mam wpływ – obiecany remont apteki – czytamy wyjaśnienia kierowniczki w treści decyzji OROZ.

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej skierował sprawę farmaceutki do rozpatrzenia przez Okręgowy Sąd Aptekarski w Warszawie.

Sygn. akt ROZ 18/18

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA