– Ością niezgody stał się przepis, który pozwoli unieruchomić każdą aptekę na okres do trzech miesięcy, jeżeli właściciel placówki dopuści się naruszenia w postaci uniemożliwiania realizacji zadań przez kierownika apteki. Decyzję tę wydaje właściwy organ, czyli w praktyce inspektor farmaceutyczny, i objęta jest ona rygorem natychmiastowej wykonalności. Za naruszenie niezależności farmaceutów możliwa stanie się również utrata zezwolenia na prowadzenie apteki – pisze Patryk Słowik w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej.
Zdaniem przedstawicieli sieci aptecznych zapis ten nie ma na celu ochrony pacjentów, lecz jest wynikiem lobbingu samorządu aptekarskiego, który wywalczył sobie kolejną opcję utrudniania funkcjonowania konkurencyjnym podmiotom aptecznym. Przesiębiorcy przekonują, że realne jest ryzyko sporów między właścicielem a pracownikiem, będącym kierownikiem apteki, które spowodują unieruchomienie apteki (czytaj więcej: Organizacje przedsiębiorców nadal chcą zmian w ustawie o zawodzie farmaceuty).
– Wystarczy bowiem, że kierownik przekona inspektora, iż uniemożliwia mu się rzetelną pracę. Dlatego jeśli już niezbędne, zdaniem ustawodawcy, są konsekwencje dla przedsiębiorców, to w ocenie twórców stanowiska należałoby przyjąć, że byłyby one wyciągane w przypadku uporczywego naruszania przepisów – czytamy w gazecie prawnej.
Przyczyna większości patologii…
Innego zdania jest samorząd aptekarski. Marek Tomków – wiceprezes NRA – zwraca uwagę, że spośród 15 różnych przesłanek do cofnięcia zezwolenia organizacjom biznesowym nie podoba się ta jedna, dotycząca niezależności farmaceutów. jego zdaniem naruszanie niezależności farmaceutów jest motorem wielu patologii na tym rynku (czytaj więcej: Przedsiębiorcy proponują kompromis w kwestii niezależności farmaceuty).
– Śmierć pacjentki, nielegalny wywóz leków, handel substancjami do produkcji narkotyków, zachęcanie do fałszowania dokumentacji medycznej pacjenta – to zwykle efekty naruszania niezależności farmaceuty. Czasem poprzez miękki mobbing, czasem twarde łamanie kręgosłupów. Na to się zgodzić nie możemy – przekonuje Tomków w komentarzu dla Gazety Prawnej.
Jego zdaniem opowieści o tym, iż można będzie zamykać apteki na podstawie kłótni właściciela z pracownikiem, to absolutna bzdura. Kontrolę nad procedurą sprawować będzie bowiem niezależna inspekcja farmaceutyczna, która przecież nie ma żadnego interesu w tym, by sprzyjać jednej ze stron sporu (czytaj również: Niezależność farmaceuty: jaka powinna być kara za jej pogwałcenie?).
– Po co jest kierownik odpowiedzialny za wszystko, jeśli można mu bezkarnie uniemożliwić wykonywanie funkcji? Osoba odpowiedzialna za ludzkie życie nie może być kukiełką w rękach właściciela. Ten może decydować o całym wachlarzu spraw biznesowych, ale to, co dotyczy wykonywania zawodu, jest świętością, bo chroni pacjenta – zaznacza Marek Tomków.
Źródło: ŁW/Gazeta Prawna










