REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 30 czerwca 2020, 08:01

Gemini wyłącza swoją aplikację. Sprawę zbada prokuratura i policja…

Po ubiegłotygodniowej publikacji w Gazecie Prawnej na temat zarzutów wobec aplikacji przygotowanej przez sieć aptek Gemini, Ministerstwo Zdrowia postanowiło zawiadomić prokuraturę. Resort zdrowia podejrzewa, że mogło w tym przypadku dojść do kilku przestępstw.

Działanie aplikacji Gemini zostało wstrzymane. Organy kontrole będą badań legalność jej działania (fot. MGR.FARM)
Działanie aplikacji Gemini zostało wstrzymane. Organy kontrole będą badań legalność jej działania (fot. MGR.FARM)

REKLAMA

– To absolutnie niedopuszczalna sytuacja, żeby podmiot uprawniony przekazywał dane medyczne podmiotom komercyjnym. Odpowiedzialność za takie działanie w pierwszej kolejności ponosi osoba mająca dostęp do systemu P1. Dlatego dziwi mnie, że farmaceuta – osoba wykonująca zawód zaufania publicznego – zezwala na korzystanie ze swojego certyfikatu w sposób zautomatyzowany, nawet po godzinach otwarcia apteki – zauważa dr Biadun.

Jej zdaniem nawet jeśli organy ostatecznie uznają, że do naruszenia nie doszło, powinny pokazać, że istnieje dotkliwa odpowiedzialność za nielegalne operacje przeprowadzane na danych medycznych Polaków i że niedopuszczalne jest wykorzystywanie ważnego systemu państwowego do własnych interesów (czytaj również: Odpowiedzialność zawodowa – farmaceuta nie może zasłaniać się automatem).

– Dane medyczne muszą być bezwzględnie bezpieczne. A cała sytuacja pokazuje, że nawet najlepiej zabezpieczony system może zostać złamany, jeżeli pojawią się osoby uprawnione, które – wiedzione najpewniej korzyściami majątkowymi – przekażą dane zewnętrznemu podmiotowi. Taka osoba powinna zostać odpowiednio ukarana. Postępowanie powinno też objąć całą sieć aptek, aby sprawdzić, czy o sprawie wiedziało kierownictwo – twierdzi z kolei radca prawny Andrzej Lewiński, zastępca GIODO w latach 2006–2016, teraz prezes Fundacji im. Józefa Wybickiego oraz przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Danych Osobowych Krajowej Izby Gospodarczej.

Burza w szklance wody?

Gemini odpiera wszystkie zarzuty ekspertów i przekonuje, że aplikacja działa zgodnie z prawem, a jej użytkownicy przekazują dane dobrowolnie. W oświadczeniu rozesłanym do mediów w ubiegłym tygodniu firma przekonywała też, że dane osobowe użytkowników są chronione szeregiem zabezpieczeń technicznych, w tym protokołami silnego szyfrowania (czytaj więcej: Gemini odpowiada na zarzuty ekspertów i NIA dotyczące aplikacji…).

Firma przekonuje, że żadna z aptek uczestniczących w aplikacji, nie przekazuje danych osobowych użytkowników w procesie rezerwowania leków. Aplikacja pozwala użytkownikowi na odczytanie wyłącznie danych dotyczących leków i ważności recepty bez identyfikacji konkretnej osoby. Jednocześnie aplikacja nie odczytuje też żadnych innych danych. A w szczególności, takich jak dane podmiotu leczniczego czy dane osoby wystawiającej e-receptę (lekarza).

REKLAMA
REKLAMA

– Aplikacja Gemini Apps – receptagemini.pl – nie loguje się do systemu e-zdrowia (P1). Gemini Apps nie ma wglądu, a ni nie otrzymuje danych osobowych znajdujących się na dokumencie e-recepty, w szczególności danych podmiotu leczniczego, osoby wystawiającej e-receptę (np. lekarza), ani pacjenta. Wszystkie dane zachowane są w pełnej poufności przez system P1 oraz apteki komunikujące się z nim. Twierdzenie iż aplikacja pozyskuje dane medyczne z platformy P1 jest nieprawdą – przekonuje Gemini w oświadczeniu opublikowanym dziś w Gazecie Prawnej.

Firma przypomina, że celem aplikacji jest umożliwienie pacjentowi weryfikacji, w której aptece może zrealizować e-receptę w całości. Gemini wskazuje, że podobne rozwiązania, na przykład GdziePoLek, KtoMaLek, istnieją już na rynku i są doceniane nie tylko przez pacjentów, ale także przez organy państwowe, w tym Ministerstwo Zdrowia (czytaj więcej: Wyciekły dane osobowe klientów apteki Gemini. Czy powinni się niepokoić?).

Co z tym Amazonem?

Głos w sprawie zabrał też Amazon – na którego chmurze miały lądować dane medyczne polskich pacjentów. Firma przekonuje, że „ani Amazon, ani Amazon Web Services nie mają dostępu do żadnych danych firmy Gemini i jej klientów. Twierdzenie inaczej nie jest prawdą”.

– Zdaniem ekspertów ds. nowoczesnych technologii, z którymi się skonsultowaliśmy, wiele wskazuje na to, że z punktu widzenia Amazona sytuację można by porównać do przypadku, gdyby ktoś przechowywał w jego chmurze pirackie wersje programów komputerowych – ewentualna odpowiedzialność zależałaby od tego, czy dostawca chmury był świadomy, że nielegalnie przetwarzał dane – piszą z kolei dziennikarze Gazety Prawnej.

Po publikacji artykułu firma Gemini przesłała do mediów swoje oświadczenie: Gemini o hipotetycznych twierdzeniach anonimowych “niezależnych ekspertów”

Źródło: ŁW/DGP

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA