Aptekarze w Kętach nie respektują obowiązującego harmonogramu nocnych dyżurów. Władza przyznaje, że o problemie wie od dawna, ale nie ma odpowiednich środków prawnych, by ten obowiązek od nich wyegzekwować:
– I faktycznie jest tak, że obecnie nie ma możliwości, aby go rozwiązać w sposób korzystny dla naszych mieszkańców – mówi dla portalu Beskidzka24 Tomasz Bielecki, dyrektor Wydziału Infrastruktury Społecznej Urzędu Gminy w Kętach (czytaj też: Farmaceuta przekonał kolegów do kompromisu w sprawie dyżurów aptek).
Wszystko dlatego, że choć art.94 Ustawy o prawie farmaceutycznym stwierdza, że godziny pracy aptek powinno się dobrać tak, by zapewnić dostęp mieszkańcom, to jednak – ten sam dokument milczy w sprawie potencjalnych kar. Aptekarze więc uchylają się od obowiązku pracy nocą, a to z kolei najczęściej ze względów finansowych (zobacz również: Nocne dyżury w powiecie gostyńskim: aptekarze pójdą do sądu).
– Nie stać nas na utrzymywanie dodatkowego pracownika po to, aby czekał, aż ktoś się w aptece zjawi. To my, właściciele aptek, które są przecież prywatne, musimy za to płacić. Nie mamy w tym względzie żadnych dopłat od państwa czy samorządów – relacjonuje na portalu Beskidzka24 Małgorzata Czechowska z apteki Jana Kantego w Kętach.
Mieszkańcy Kęt, którzy będą chcieli wykupić leki nocą, będą więc musieli udać się do pobliskich miejscowości.
Źródło: AM/beskidzka24.pl










