REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 24 lutego 2020, 11:36

Farmaceuta przekonał kolegów do kompromisu w sprawie dyżurów aptek

Piotr Nowicki, farmaceuta i właściciel apteki działającej na terenie Proszowic, pomógł wypracować kompromis w sprawie dyżurów. Na czym polega wypracowane wspólnie z władzami powiatu rozwiązanie?

Ministerstwo zdrowia jeszcze w tym roku planuje przedstawić projekt zmian przepisów dotyczących dyżurów aptek (fot. Shutterstock)
Aptekarze zwracają jednak uwagę, że dyżury im się po prostu nie opłacają (fot. Shutterstock)

Dziennik Polski opisuje, w jaki sposób rozwiązano problem z dyżurami aptek w Proszowicach. W wyniku negocjacji do harmonogramu dyżurów włączono apteki spoza miasta powiatowego. I tak w lutym tylko w 16 przypadkach (na 29 dni) dyżury nocne i świąteczne pełnią apteki zlokalizowane w Proszowicach. W pozostałych przypadkach trzeba się wybrać dalej: do Koszyc, Nowego Brzeska, Radziemic, Pałecznicy, Wierzbna, Opatkowic, Łętkowic Koloni (czytaj również: Rady powiatów pod dyżurową ścianą).

REKLAMA

Takie rozwiązanie to efekt kompromisu wypracowanego między innymi przy dużym zaangażowaniu jednego z lokalnych farmaceutów – Piotra Nowickiego. Podkreśla on, że są powiaty, w których nie ma wcale dyżurujących nocą aptek. Tak dzieje się w miejscowościach, w których radni powiatowi usiłowali narzucić właścicielom aptek harmonogram dyżurów.

– W rozmowach wzięli udział przedstawiciele dwunastu z szesnastu aptek z terenu powiatu. Na początku nie było różowo. Na szczęście udało się nam wypracować kompromis, w czym spora zasługa również pana Nowickiego, który przekonywał kolegów, że należy dojść do porozumienia – mówi Dziennikowi Polskiemu starosta Grzegorz Pióro.

Kompromis w największym uproszczeniu polega na tym, że dyżury, które wcześniej pełniły apteki proszowickie, rozdzielono pomiędzy apteki działające w stolicy powiatu oraz pozostałe. Pacjenci jednak krytykują takie rozwiązanie (czytaj również: Nocne dyżury w powiecie gostyńskim: aptekarze pójdą do sądu).

Kompromis daleki od satysfakcji?

– Ludzie mają żal, że przyjęliśmy niekorzystną dla nich uchwałę, tymczasem to nie było naszą intencją. Chory wychodzi ze szpitala w Proszowicach, ma zalecenie dotyczące wykupienia leków i nagle okazuje się, że musi jechać po nie do Koszyc. Albo wychodzi rodzic z chorym dzieckiem, któremu trzeba podać antybiotyk i musi jechać do Nowego Brzeska. A przecież nie każdy ma zawsze do dyspozycji samochód – wylicza radna Joanna Paluch.

REKLAMA
REKLAMA

Aptekarze zwracają jednak uwagę, że dyżury im się po prostu nie opłacają. Pacjentów realnie potrzebujących pomocy w porze nocnej jest niewielu, a farmaceucie trzeba za pracę zapłacić (czytaj również: Jedna apteka całodobowa to za mało? Wojewoda Wielkopolski chce więcej…).

– Najniższa stawka godzinowa tej chwili to jest 17 złotych. Trzeba to następnie pomnożyć razy dwa z tytułu pracy nocnej i mamy 34 złote. A zapewniam, że za takie pieniądze farmaceuta z potrzebnymi uprawnieniami na dyżur nie przyjdzie – mówi Piotr Nowicki i szacuje, że jednorazowy koszt dyżuru to 500 złotych.

Jego zdaniem apteki pracujące na wsi mają takie same prawa i obowiązki jak te, mieszczące się w mieście. Mają taka samą koncesję. Poza tym w innych miejscowościach też są pacjenci, którzy oczekują dostępu do leków (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia chce polubownie rozwiązać kwestię dyżurów aptek…).

Źródło: ŁW/Dziennik Polski

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA