REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 26 kwietnia 2021, 10:47

Kierownik apteki za 1000 zł miesięcznie? Zdarzają się takie sytuacje…

Lecząca się psychiatrycznie emerytka pełniąca funkcję kierownika apteki i jedynie podpisująca dokumenty dotyczące refundacji? Taką sytuację opisuje Sąd Apelacyjny w Poznaniu, w opublikowanym niedawno wyroku w sprawie ubezwłasnowolnienia.

Proponowane przepisy mogą zachęcić przedsiębiorców do ograniczenia liczby zatrudnionych farmaceutów, celem uwolnienia się od obowiązku pełnienia dyżurów aptek (fot. Shutterstock)
Czy nowe regulacje zmniejszą zjawisko "słupowania" kierowników aptek? Czy emerytowani i niezdolni do pracy farmaceuci, będą kuszeni tego typu ofertami? (fot. Shutterstock)

Problem braków kadrowych w aptekach jest znany w środowisku farmaceutycznym już od lat. Z oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że na jedną aptekę przypada średnio 1,76 farmaceuty. To oznacza, że w wielu z nich jedynym zatrudnionym farmaceutą jest kierownik. Jednak nierzadko zalezienie choćby i kierownika apteki jest nie lada wyzwaniem. Dlatego zdarzają się próby obchodzenia przepisów i zatrudniania… „słupów”.

REKLAMA

To negatywne zjawisko, które jest tematem tabu w środowisku. Polega ono na tym, że apteka zatrudnia kierownika wyłącznie „na papierze”. Jest to farmaceuta, który godzi się podpisywać niezbędne dokumenty dotyczące funkcjonowania apteki i refundacji, w zamian za odpowiednią „pensję”. W praktyce oznacza to, że w aptece zjawia się co najmniej raz na dwa tygodnie (o ile zjawia się w niej w ogóle). Pozostałymi czynnościami dotyczącymi funkcjonowania placówki zajmuje się natomiast ktoś inny (czytaj również: Kierownik będzie rządził w aptece, a właściciel musi go słuchać).

Aby pełnić funkcję kierownika apteki niezbędny jest co najmniej 5-letni staż pracy lub 2-letni staż pracy i specjalizacja z farmacji aptecznej. Trudno ocenić, jacy farmaceuci najczęściej godzą się na tego typu „słupowanie”. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to zjawisko rzutujące na jakość funkcjonowania apteki i świadczonych w niej usług. W prawnego punktu widzenia jest też karygodne.

Kierownik na skraju ubezwłasnowolnienia.

Przykład opisany niedawno przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu pokazuje jednak, że dla właścicieli takich placówek liczy się tylko „papier”. W tej konkretnej sytuacji kierownikiem apteki była lecząca się psychiatrycznie, emerytowana farmaceutka, której ubezwłasnowolnienia chciała własna córka. I tego właśnie dotyczyło postępowanie sądowe.

REKLAMA
REKLAMA

– …ma obecnie 64 lata, z wykształcenia jest farmaceutką i począwszy od 1 grudnia 2011 r. – pracowała na stanowisku kierownika Apteki (…) I. K. z siedzibą w W. w pełnym wymiarze czasu pracy. W zawodzie farmaceuty uczestniczka [postępowania sądowego] pracuje natomiast od 1977 roku, a więc ponad 40 lat, a na stanowisku kierownika w Aptece (…) została zatrudniona, z uwagi na wymóg obsadzenia tej funkcji przez osobę z wyższym wykształceniem farmaceutycznym – można przeczytać w aktach sprawy.

Jak pisze Sąd, w umowie o pracę farmaceutki zastrzeżono, że będzie ona pracowała na pełen etat. Niemniej w rzeczywistości bywała w pracy około raz – dwa razy w tygodniu, a zdarzało się, że w ogóle nie stawiała się w pracy (czytaj również: Jeden farmaceuta w kilku aptekach? Przepisy tego nie zabraniają).

– Obowiązki zawodowe uczestniczki ograniczały się do podpisywania dokumentów dotyczących refundacji, a kobieta żadnych leków nie wydawała przychodzącym do apteki pacjentom. W czasie trwania postępowania o ubezwłasnowolnienie, zmianie uległa forma zatrudnienia uczestniczki na umowę zlecenia, którą uczestniczka odnawia co miesiąc. Z tytułu świadczonych usług uczestniczka otrzymuje 1 000 zł miesięcznie, jej kontakt ze zleceniodawcą ogranicza się do 2 spotkań w miesiącu w P. i obejmuje weryfikację recept – czytamy w aktach sprawy.

Farmaceutka leczyła się psychiatrycznie od 2010 roku. Jak wynika z akt sprawy jej dolegliwości były poważne. Kilkukrotnie była hospitalizowania z rozpoznaniem ostrych zaburzeń podobnych do schizofrenii. Była agresywna, miała liczne urojenia prześladowcze… przekonywała, że słyszy głosy ludzi, którzy ostrzegali ją przed „grupą trującą żywność i wodę”.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA