Portal Korsokolbuszowskie.pl opisuje problem z dyżurami aptek w Kolbuszowej. Tamtejsi aptekarze już w 2020 roku – na początku pandemii – poinformowali, że nie będą pełnić nocnych dyżurów. Jako powód wskazywali narażenie na zakażenie COVID-19, ale przekonywali też, że dyżury nie są potrzebne.
– Ludzie przychodzą po pomadki, prezerwatywy, strzykawki – mówiła pracownica jednej z kolbuszowskich aptek.
Jej słowa potwierdzał inny farmaceuta, wskazujący, że nocą do apteki przychodzi około 20 osób, po rzeczy, które spokojnie mogliby kupić w normalnych godzinach ich funkcjonowania (czytaj również: Kolbuszowa: aptekarze podzieleni w sprawie pełnienia dyżurów).
– Oczywiście zdarzają się osoby z receptami, ale są to również leki, które nie są bezpośrednio ratujące życie czy zdrowie – mówi jeden z aptekarzy, zwracając uwagę, że często są to jednak recepty z Rzeszowa, gdzie bez problemu można je zrealizować.
Aptekarze wskazują też, że niezbędną pomoc najbardziej potrzebujący pacjenci mogą uzyskać na pogotowiu ratunkowym. Tak też otrzymują doraźne leki, które wystarczają do otwarcia aptek, o godzinie 7 rano.
Sprawa w prokuraturze
Aktualnie dwie apteki w Kolbuszowej nie dyżurują przez całą noc. W trakcie swoich dyżurów zamykają się o godzinie 24. Ich właściciele nie komentują sprawy w mediach.
Jak podaje portal Korsokolbuszowskie.pl eden z mieszkańców, chcąc wykupić leki w jednej z aptek w Kolbuszowej, zastał zamknięte drzwi. Złożył on skargę do starostwa, które przekazało sprawę do kolbuszowskiej prokuratury (czytaj również: Aptekarze straszeni prokuraturą, jeśli nie wrócą do dyżurów…).
– Jak udało nam się ustalić, sprawa została umorzona, ponieważ nie było wówczas bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia – podaje redakcja portalu.
Źródło: ŁW/korsokolbuszowskie.pl










