Farmaceuta Dominik Pardej w rozmowie z dziennikarzami Gazety Wyborczej opowiedział o próbach wyłudzania przez pacjentów fałszywych zaświadczeń zaszczepienia przeciw COVID-19. Jak przyznał, kilka razy w tygodniu słyszy propozycje by udawał szczepione. W jego ocenie pacjentom wydaje się, że „farmaceuta jest naiwny, przekupny i łatwiej się z nim dogadać niż z lekarzem” (czytaj więcej: Na „loty do USA”, „szczepienie w Emiratach” i „planowanie dziecka”. Jak pacjenci próbują wyłudzać certyfikaty szczepień w aptekach… ).
Pardej w Wyborczej opowiedział o szokującym przypadku pacjenta, który był gotów zapłacić – i to nie mało – za szczepienie na niby.
– Mężczyzna przyszedł z wypełnionym kwestionariuszem i spytał, czy jestem jedynym szczepiącym w tym punkcie. Odpowiedziałem, że nie, jest jeszcze koleżanka. Pacjent machnął ręką, że woli rozmawiać z mężczyzną. To mnie jeszcze nie zdziwiło, ale fakt, że zamknął drzwi do gabinetu, już tak. Spytał, czy nie dałoby rady, żeby to szczepienie było tylko w papierach, a szczepionkę mogę wylać. Poinformował, że za taką usługę zapłaci tysiąc złotych i wyjął z kieszeni pieniądze – opowiada farmaceuta.
Farmaceuta twierdzy, że gdy zaprotestował i próbował przekonać mężczyznę, że zaszczepić się warto, ten się zdenerwował, podarł wypełniony wcześniej kwestionariusz i wyszedł. A w drzwiach spytał… czy jest w pobliżu jakiś punkt szczepień w aptece (czytaj więcej: Interwencja NRA po zarzutach pod adresem farmaceutów o fałszowaniu certyfikatów szczepień).
Notatka w systemie…
Dominik Pardej sporządził po tej wizycie notatkę w elektronicznym systemie szczepień. Napisał w niej: „Pacjent oferował 1000 zł za wykonanie szczepienia bez wykonania szczepienia, tylko zarejestrowanie go w systemie. Twierdzi, że „jest to eksperyment medyczny i nie zamierza płacić zagranicznym koncernom”. Odmówiono fikcyjnego sczepienia i kategorycznie podkreślono, że jest to skrajnie nieetyczne” (czytaj więcej: Farmaceuci oburzeni wypowiedzią prezesa NRL o fałszowaniu certyfikatów szczepień).
Czy taka notatka została jeszcze przez kogoś przeczytana? Czy w kolejnym punkcie szczepień sytuacja się powtórzyła?
– System elektroniczny jest tak skonstruowany, że nawet jeśli jakiś medyk otworzy konto tego pacjenta, to pewnie nawet tej informacji nie zauważy, bo moja notatka jest schowana w zakładce „inne”. Uważam, że proceder się nasila i powinno się pomyśleć o wprowadzeniu opcji alertu, żeby na koncie e-pacjent od razu było widać, że pacjent chciał dokonać oszustwa – wyjaśnia Pardej.
Na koniec rozmowy z Wyborczą farmaceuta mówi coś szokującego.
– Mężczyzna, który chciał mi wręczyć łapówkę za szczepienie na niby, ten sam, który mówił o eksperymencie medycznym, przedstawił się jako lekarz. Sprawdziłem po numerze PESEL w Centralnym Rejestrze Lekarzy, że on ma aktywne prawo wykonywania zawodu – mówi Dominik Pardej.
Źródło: ŁW/Wyborcza Łódź










