REKLAMA
śr. 24 sierpnia 2022, 11:36

Ministerstwo Zdrowia przeciwne opłacie dyspensyjnej w aptekach i marżom liczonym od ceny hurtowej

Naczelna Rada Aptekarska zaproponowała wprowadzenie tzw. opłaty dyspensyjnej, która byłaby doliczana do każdego opakowania leku wydawanego w aptece. W przypadku leków produkowanych w Polsce byłaby ona wyższa, niż w przypadku pozostałych – by zachęcić farmaceutów do proponowania rodzimych zamienników. Ministerstwo Zdrowia zdecydowanie odrzuciło jednak ten pomysł…

Uznanie kogoś za "wspólnika iluzorycznego" to efekt interpretacji urzędnika, bo brak w tym zakresie obiektywnych regulacji (fot. Shutterstock)
Ministerstwo Zdrowia jest przeciwne opłacie dyspensyjnej i naliczaniu marż na leki refundowane od ich ceny hurtownej. Zapowiada jednak zmiany (fot. Shutterstock)

Malejąca rentowność aptek to problem, który od dawna jest sygnalizowany przez farmaceutów oraz Naczelną Izbę Aptekarską. Jako przyczynę tej sytuacji wskazuje się rosnące koszty prowadzenia tego typu działalności, przy jednocześnie zamrożonych marżach urzędowych na leki refundowane (czytaj więcej: Koszty wynagrodzeń wzrosły w 70 proc. aptek. Jak to się ma do ich rentowności?).

Niestety w projekcie dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, którą resort zdrowia oddał do konsultacji publicznych w czerwcu ubiegłego roku, nie pojawiły się żadne rozwiązana dotyczące marż aptek na leki refundowane. W rezultacie w ramach opiniowania projektu, uwagi na ten temat przekazała Naczelna Rada Aptekarska. Jedną z propozycji NRA było wprowadzenie tzw. opłaty dyspensyjnej. Miałaby to być stała kwota doliczana do każdego wydanego w aptece leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobu medycznego.

Jej wysokość wynosiłaby 0,25 kwoty odpłatności ryczałtowej w przypadku leku wytwarzanego w Polsce lub 0,20 kwoty odpłatności ryczałtowej w przypadku pozostałych leków. Naczelna Rada Aptekarska zaproponowała, by jej wartości była co roku aktualizowana (czytaj również: Polski nie stać na opłatę dyspensyjną).

– Celem wprowadzenia opłaty dyspensyjnej jest zachęcenie farmaceuty do dokonywania, każdorazowo, analizy, czy w danym przypadku wydawania produktu leczniczego nie jest celowe i wskazane zaproponowanie pacjentowi nabycie leku wytworzonego w Polsce – argumentowała NRA.

W ocenie samorządu wprowadzenie opłaty dyspensyjnej pozwoliłoby na uregulowanie rozchwianej sytuacji finansowej apteki na polskim rynku.

– Wieloletnie zaniedbania nakładające na przedsiębiorcę prowadzącego aptekę kosztowych obowiązków (bezpłatne dyżury, marża ustalana od fikcyjnie tworzonej ceny leku, ogromne obniżki cen leków itp.) skutkuje koniecznością wprowadzenia stałej opłaty, umożliwiającej pokrywanie kosztów prowadzenia apteki niezależnie od czynników zewnętrznych obniżających opłacalność prowadzenia apteki. Wpływy otrzymywane z tytułu opłaty dyspensyjnej prowadzący aptekę będzie mógł w całości wykorzystywać na pokrycie wzrastających z roku na rok kosztów prowadzenia apteki – czytamy w uwagach NRA.

Ministerstwo zdecydowanie przeciwne

Propozycja Naczelnej Rady Aptekarskiej zupełnie nie przypadła jednak do gustu Ministerstwu Zdrowia i nie została ona uwzględniona w pracach nad projektem.

– Resort nie uwzględnił opłaty dyspersyjnej z racji tego że funkcje te pełni w chwili obecnej marżą. Oczekiwanie podwójnej marży przez Izbę jest nieakceptowalne bowiem obciąża przede wszystkim kosztami pacjenta. Jest też trudne do zrozumienia z jakich powodów miałoby funkcjonować takie rozwiązanie – czytamy w uzasadnieniu.

W ocenie Ministerstwa propozycja NRA zakłada, że jedynym źródłem zysku w aptece jest marża pochodząca ze sprzedaży produktów objętych refundacją. Nie uwzględnia się w uzasadnieniu obrotu lekami nierefundowanymi, preparatami OTC, kosmetykami i innymi produktami sprzedawanymi w aptekach, których asortyment ulega systematycznemu poszerzeniu (czytaj również: Marże apteczne zamrożone od 10 lat, a koszty ciągle rosną…).

– Jednocześnie wnioskodawca nie wspomina o stratach jakie poniósł budżet płatnika z tytułu nieracjonalnego, przed 2012 r., obrotu lekami (promocje, programy rabatowe typu „leki za grosz”), a następnie kosztami ich utylizacji w przypadku ich niewykorzystania, utraty ważności – dodaje resort zdrowia.

Marża apteki liczona od ceny hurtowej…

Wśród uwag Naczelnej Rady Aptekarskiej znalazły się też propozycje zmian tabeli marż aptek na leki refundowane. A dokładniej NRA zaproponowała, aby marża apteki była liczona od ceny zakupu leku w hurtowni farmaceutycznej, a nie od limitu – jak to ma miejsce obecnie.

– Naczelna Rada Aptekarska wielokrotnie sygnalizowała, że obecne obliczanie marży nie pokrywa kosztów ponoszonych przez aptekę w związku z magazynowaniem, przechowywaniem i wydawaniem produktu leczniczego. Obniżanie kosztów produktów leczniczych ma bardzo korzystny wpływ na dostępność produktów leczniczych dla pacjenta, natomiast bardzo niekorzystnie wpływa na działalność apteki, ograniczając fundusze na bieżącą działalność – czytamy w uzasadnieniu NRA.

Ponadto farmaceuci wskazują, że przepisy regulujące marże apteczne obowiązują od 2012 r. W związku z powyższym, ze względu na rosnące koszty prowadzenia działalności aptecznej, ilość nowych kosztochłonnych obowiązków oraz nieracjonalność naliczania marży lekowej od ceny hurtowej leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego albo wyrobu medycznego stanowiącego podstawę limitu w danej grupie limitowej, a nie realnej ceny leku (czytaj również: Niskie marże i presja na wyższe wynagrodzenia. Aptek nadal będzie ubywać…).

Ministerstwo widzi to inaczej…

Resort zdrowia odnosząc się do tej uwagi Naczelnej Rady Aptekarskiej przyznał, że jest ona „częściowo zasadna”. Co to oznacza?

– Regulacja dotycząca naliczana marży detalicznej została dodana do projektu, jednak Minister Zdrowia nie wyraża zgody na zmianę naliczania marż detalicznej w proponowany przez zgłaszającego uwagę sposób – czytamy w uzasadnieniu.

Resort wskazuje, że w przypadku przepisów ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych istnieje ważny interes publiczny, w postaci konstytucyjnego prawa dostępu pacjentów do opieki zdrowotnej, a w szczególności nieuzależnione od kryterium osiąganego poziomu zarobków prawo dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych, bądź współfinansowanych ze środków publicznych.

– W związku z powyższym, Minister Zdrowia planuje uwzględnić postulat podniesienia urzędowej marży detalicznej, jednak ponieważ regulacja ta jest jednym z filarów obecnego systemu refundacji, to podwyższenie marż detalicznych nie może być nadmiernie wygórowana – uzasadnia Ministerstwo.

Podwyżka nie może być wygórowana

W jego ocenie za takim podejściem przemawia ważny interes publiczny w postaci konieczności zahamowania wzrostu budżetu płatnika publicznego, który był też wielokrotny wskazywany przez przedstawicieli szeroko pojętych władz publicznych, broniących brzmienia przepisów wynikających z art. 7 ustawy o refundacji, w czasie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym zakończonym postanowieniem z dnia 10 stycznia 2013 r. (sygn. akt K 36/11).

– Tak postrzegany interes publiczny należy brać pod uwagę szczególnie w obecnym czasie. Niezależnie wnoszący uwagę nie wykazał jakie będą sutki finansowe w tym dla pacjenta, proponowanych regulacji – wskazuje resort.

Ta informacja jest zgodna z niedawną zapowiedzią wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego, który zapewnił, że marże aptek oraz hurtowni farmaceutycznych na leki refundowane zostaną zwiększone (czytaj również: Marże aptek na leki refundowane będą zwiększone. Deklaracja resortu zdrowia…).

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]