REKLAMA
pt. 10 lutego 2023, 08:01

Monopolizacja kształcenia opieki farmaceutycznej? To populizm…

Samorząd zawodu farmaceuty przestrzega przed „próbą monopolizacji kształcenia w zakresie opieki farmaceutycznej”. Krytykuje też naukowców, którzy z sukcesem przeprowadzili pilotaż przeglądów lekowych i teraz przygotowują tę usługę do wdrożenia. Tymczasem w ich ocenie mówienie o „monopolu” to populizm nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.

Prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska odpowiedziała na zarzuty stawiane przez samorząd zawodu farmaceuty (fot. MGR.FARM)
Prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska odpowiedziała na zarzuty stawiane przez samorząd zawodu farmaceuty (fot. MGR.FARM)

W styczniu zakończyła się faza wykonawcza Pilotażu Przeglądów Lekowych realizowanego zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia. Pilotażu wokół którego od samego początku pojawiały się tarcia między samorządem zawodu farmaceuty i naukowcami, powołanymi do jego realizacji. Różnica zdań dotycząca tego, jak powinien on wyglądać doskonale była widoczna w trakcie debaty, którą pod koniec 2021 roku zorganizowała nasza redakcja (czytaj więcej: Emocje w debacie o pilotażu przeglądów lekowych w aptekach).

Osią sporu od samego początku było ograniczenie dostępu do udziału w Pilotażu do absolwentów studiów podyplomowych z opieki farmaceutycznej lub farmaceutów posiadający udokumentowane doświadczenie w świadczeniu przeglądów lekowych za granicą. Naczelna Izba Aptekarska sprzeciwiała się takiemu ograniczeniu przekonując, że każdy farmaceuta powinien mieć możliwość udziału w nim. Tymczasem naukowcy realizujący pilotaż podkreślali, że aby projekt odniósł sukces, konieczne jest by brali w nim udział odpowiednio przygotowani farmaceuci (czytaj również: Przeglądy lekowe, jako świadczenie gwarantowane, możliwe jeszcze w tym roku. Co z kształceniem farmaceutów?).

Dziś – gdy zakończono fazę wykonawczą Pilotażu i przedstawiono jego wstępne wyniki – spór ten powraca ze zdwojoną siłą. A wszystko przez zapowiedź, że w raporcie przygotowywanym dla Ministra Zdrowia, zaproponowany zostanie model kształcenia farmaceutów do wykonywania przeglądów lekowych, jako świadczenia gwarantowanego. Przedstawiciele samorządu zawodu farmaceuty wydali w tej sprawie szereg komentarzy i stanowisk, zarzucając koordynatorom pilotażu „próbę monopolizacji kształcenia w zakresie opieki farmaceutycznej” oraz „faworyzowanie konkretnych osób i jednostek”.

Nie monopol, a demonopolizacja

W rzeczywistości zarzuty te kierowane są głównie pod adresem prof. UMP Agnieszki Neumann-Podczaska – koordynatorki Pilotażu Przeglądów Lekowych. Po latach prób wdrożenia opieki farmaceutycznej, podejmowanych przez samorząd zawodu farmaceuty, to właśnie jej projekty naukowe („OF-Senior” i Punkt Opieki Farmaceutycznej finansowany przez Miasto Poznań), przekonały Ministerstwo Zdrowia do organizacji Pilotażu Przeglądów Lekowych. W końcu to też ona jest kierowniczką pierwszych w Polsce studiów podyplomowych z opieki farmaceutycznej, których absolwenci brali w nim udział (czytaj więcej: W Poznaniu powstał „Punkt Opieki Farmaceutycznej”. Kto skorzysta?).

Prof. Neumann-Podczaska w programie „Kwadrans z farmacją” przyznała, że nie zaskoczyła ją ostatnia narracja i zarzuty przedstawicieli samorządu, bo jest to naturalna kontynuacja narracji sprzed rozpoczęcia Pilotażu. Przypomniała, że Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej była oficjalnie zapraszana do współpracy przy Pilotażu – zaproszenia te były jednak odrzucane. Natomiast zarzuty mówiące „próbie monopolizacji kształcenia w zakresie opieki farmaceutycznej” w jej ocenie są nietrafione.

– To bardzo populistyczne określenie, z którym oczywiście definitywnie się nie zgadzam. Natomiast myślę, że ono wynika z pewnego niezrozumienia i te głosy, które pojawiają się, pokazują na pewnego rodzaju błądzenie. Być może poprzez fragmentaryczne traktowanie wypowiedzi, które wyrwane z kontekstu, rzeczywiście mogą być rozumiane niewłaściwie – mówił Neumann-Podczaska.



W programie „Kwadrans z farmacją” podkreślała też, że trudno mówić o monopolu kształcenia w sytuacji, gdy przygotowywany model ma zostać udostępniony innym uczelniom medycznym (czytaj również: Kto będzie mógł przeprowadzić przegląd lekowy?).

– Zatem nie może być mowy o monopolu. Powiedziałabym wręcz, że zachodzi demonopolizacja. Stoimy w sytuacji, w której nie chcemy, żeby to jeden Uniwersytet oferował kształcenie, bo chcemy dać to kształcenie szeroko, wszędzie tam, gdzie są jednostki akredytowane świetnie do tego przygotowane. Wzmocnimy te jednostki dając im model i pokazując, jak uczyć efektywnie – mówiła prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska w programie „Kwadrans z farmacją”.

Taka jest wola Ministerstwa Zdrowia

Naczelna Rada Aptekarska w swoim stanowisku zapewnia, że „samorząd zawodu farmaceuty szczególnie docenia działania Ministra Zdrowia, które wspierają rozwój opieki farmaceutycznej”. Warto więc w tym miejscu przypomnieć, że to właśnie z woli szefa resortu zdrowia i na mocy jego rozporządzenia przeprowadzono Pilotaż Przeglądów Lekowych w takiej, a nie innej postaci. Jak wyjaśnia prof. Agnieszka Neumann-Podczaska teraz ministerstwo oczekuje raportu, w którym przedstawiony zostanie model kształcenia farmaceutów świadczących przeglądy lekowe – choć nie zapisano tego wcześniej w rozporządzeniu regulującym przebieg Pilotażu.

– Zgodnie z oczekiwaniem Ministra Zdrowia raport zawierać ma zarówno informacje o modelu samej usługi, jak i komu ma być dedykowana, jak również wyraźnie zostało postawione zespołowi badawczemu pytanie o model kształcenia. I nad tym modelem pracujemy. Ten model będzie dokładnie pokazany w raporcie – wskazuje prof. Neumann-Podczaska.

Jednocześnie podkreśla, że rozporządzenie w sprawie Pilotażu Przeglądów Lekowych przewiduje, że raport podsumowujący jego przebieg, powinien trafić do Ministra Zdrowia do końca czerwca. Jednak ze względu na przychylność resortu zdrowia i zapowiedź możliwego zaaneksowania, jeszcze w tym roku, przeglądu lekowego, jako świadczenia gwarantowanego, prace nad raportem przyspieszyły i jeszcze do końca lutego ma on trafić do ministerstwa.

– W ślad za sytuacją, która pokazuje, że to teraz trzeba działać i teraz jest „tak” decydenta, te prace intensyfikujemy. To jest ogromny wysyłek całego zespołu badawczego uniwersyteckiego szpitala klinicznego w Poznaniu, który jest jednostką prowadzącą Pilotaż. Stajemy w pełnej gotowość, są wszystkie ręce na pokładzie i przygotujemy raport – przekonuje Koordynatorka Pilotażu.

Świadczenie gwarantowane wymaga standardu i praktyki

Kolejnym z argumentów, który w dyskusji na temat opieki farmaceutycznej wysuwa samorząd zawodu farmaceuty, jest aktualne brzmienie Ustawy o Zawodzie Farmaceuty. Mówi ona bowiem, że zakres kompetencji zawodowych farmaceuty obejmuje sprawowanie opieki farmaceutycznej i w ocenie samorządu „żaden z obowiązujących przepisów nie ogranicza tych uprawnień, w tym nie uzależnia jej sprawowania od ukończenia studiów konkretnych jednostkach akredytacyjnych”.

Zdaniem prof. Agnieszki Neumann-Podczaska zapis ten normuje i precyzuje to co farmaceuci w ramach poradnictwa, robią w aptekach od lat. Wprowadzenie jednak przeglądów lekowych, funkcjonujących w ramach określonego modelu, jako świadczenia gwarantowanego, będzie wymagało jeszcze bardziej precyzyjnego uregulowania na drodze rozporządzenia, a delegacja ustawowa nie jest tutaj wymagana (czytaj również: Najwcześniej w 2024 roku przegląd lekowy będzie świadczeniem gwarantowanym…).

– Myślimy o pewnym standardzie, o pewnym modelu i wedle tego modelu płatnik ma możliwość i kompetencje, by taki go doprecyzować. Chociaż w ustawie nie ma tej delegacji wprost mówiącej o rozporządzeniu, które miałoby powstać, to Minister Zdrowia […] ma też możliwość wydania dalszych aktów wykonawczych, które będą precyzowały to wykształcenie – przekonuje prof. Neumann-Podczaska.

W programie „Kwadrans z farmacją” podkreślała, że aby mówić o świadczeniu gwarantowanym potrzebny jest pewien model i standard, który sprawi, że usługa będzie powtarzalna i przewidywalna dla płatnika. Tego standardu obecnie nie ma – także w kontekście kształcenia przeddyplomowego czy też specjalizacji.

A może egzamin?

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska odniosła się w ten sposób też do głosów farmaceutów posiadających specjalizację i twierdzących, że przygotowała ona ich do świadczenia przeglądów lekowych. Problemem jest to, że ramach specjalizacji przeglądy lekowe są wykonywane tylko teoretycznie. Tymczasem model kształcenia wykorzystany w Pilotażu Przeglądów Lekowych, opierał się na edukacji praktycznej – na spotkaniach z realnymi pacjentami i rozwiązywaniu ich problemów. Takie praktyczne zajęcia mają też zostać zaproponowane w raporcie dla Ministra Zdrowia (czytaj również: Pilotaż Przeglądów Lekowych wyznaczy standard usługi oraz edukacji farmaceutów?).

Rozwiązaniem, które mogłoby w pewnym stopniu okazać się kompromisem w obecnej sytuacji, wydaje się ogólnopolski egzamin, nadający farmaceutom uprawnienia do świadczenia przeglądów lekowych. Wtedy farmaceuci uważający, że są już wystarczająco przygotowani do tej usługi, mogliby od razu przystąpić do egzaminu. Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska przyznaje, że takie rozwiązanie również jest rozważane przez zespół badawczy zajmujący się Pilotażem Przeglądów Lekowych. Egzamin taki jest przewidziany jako element przygotowywanego modelu kształcenia.

– Nie mamy jeszcze dokładnie tej analizy dotyczącej tego czy rzeczywiście można byłoby pójść w stronę wyłącznie egzaminu, bez organizacji kształcenia, które by do tego egzaminu przygotowywało – mówi jednak Neumann-Podczaska.

Obawy wiążą się przede wszystkim z tym, że taki egzamin mógłby okazać się zbyt trudny – szczególnie dla farmaceutów, którzy chcieliby do niego podchodzić „z marszu”. Bo o tym, że tego typu egzaminy jest trudny mówią już Ci farmaceuci, którzy przystępują do niego kończąc studia podyplomowe. Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska zapewnia jednak, że te rozwiązania są jeszcze przed zespół badawczy dyskutowane.

Samorząd obawia się o własne szkolenia?

Kwestią, która w publicznej debacie na temat przyszłości przeglądów lekowych w Polsce, jest poruszana zdecydowanie rzadziej, jest prawdopodobna obawa samorządu zawodu farmaceuty, o własną działalność edukacyjną. Nie jest bowiem tajemnicą, że od kilku miesięcy okręgowe izby aptekarskie, przy współpracy z jednostkami szkolącymi, organizują szkolenia z opieki farmaceutycznej – w tym przeglądów lekowych. Nierzadko są to szkolenia płatne. W sytuacji, gdyby obowiązującym i jedynym uprawniającym do świadczenia przeglądów lekowych, okazał się model kształcenia przygotowywany dla Ministra Zdrowia przez ekspertów Pilotażu Przeglądów Lekowych, inicjatywy edukacyjne samorządu aptekarskiego straciłyby na znaczeniu i wartości.

Profesor Agnieszka Neumann-Podczaska przyznaje, że może być to jeden czynników budzących obawy samorządu zawodu farmaceuty. Zauważalny był on już na etapie przygotowywania Pilotażu, gdy okazało się, że Minister Zdrowia woli powierzyć go w ręce naukowców niż w ręce samorządu (czytaj również: Wykonywanie przeglądów lekowych bez odpowiednich kwalifikacji jest ryzykowne).

– Rzeczywiście to stawało kilkukrotnie. Dlaczego taki model? Dlaczego Ci farmaceuci? Proszę zauważyć, że ta narracja, obawa trwa i teraz krystalizuje się właśnie w taki sposób. Myślę, że każde kształcenie, które oferowane jest farmaceutom wzmacnia ich kompetencje w bardzo wielu obszarach. Natomiast chcemy podkreślić, że za kształcenie odpowiedzialne są jednostki akredytowane i że kształcenie farmaceutów do przeglądów, to musi być kształcenie bardzo transparentne w zakresie umiejętności depreskrypcji i radzenia sobie ze zbędną suplementacją – mówi prof. Neumann-Podczaska.

Jednocześnie podkreśla, że szkolenie farmaceutów świadczących przeglądy lekowe, musi być prowadzone poza wszelkimi konfliktami interesów i bez jednoczesnych szkoleń biznesowych czy innych konotacji rzucających cień na rzetelność postępowania farmaceutów.

– Ta transparentność jest szalenie istotna. I dlatego mówię o jednostkach akredytowanych, gdzie to szkolenie według jednego transparentnego modelu wolne byłoby również od zarzutu konfliktu interesów. Myślę, że docelowo środowisko będzie bardzo z takiego rozwiązania zadowolone. To będzie kształcenie oderwane od jakichkolwiek płatników czy sponsorów, którzy mogliby chcieć mieć wpływ na cały proces i nauczanie tego procesu decyzyjnego – przekonuje prof. Agnieszka Neumann-Podczaska w programie „Kwadrans z farmacją”.

©MGR.FARM

Artykuł sponsorowany

Zaburzenia nastroju – co można polecić pacjentowi?

7 lutego 202412:31

Zaburzenia psychiczne stanowią coraz poważniejszy problem wśród większości społeczeństw w Europie i na świecie [1,2,3]. W szczególności mowa tu o zaburzeniach depresyjnych.

Zaburzenia depresyjne to z roku na rok rosnący problem wśród społeczeństwa. (fot. Shutterstock)

U osób zmagających się z problemami łagodnych i umiarkowanych zaburzeń depresyjnych pojawiają się zaburzenia nastroju, podczas których nierzadko utrzymuje się smutek i poczucie rezygnacji [2]. Pacjenci ci odczuwają pustkę i bardzo często dochodzi do zmniejszenia lub utraty zainteresowań. Charakterystycznym symptomem zgłaszanym przez nich jest także brak motywacji i chęci do działania [2]. Z tego typu problemami zgłosiła się do apteki Pani Kinga…

Zaburzenia nastroju u pacjentki

Pacjentką jest Pani Kinga – kobieta w wieku 35 lat. Pani Kinga jest osobą pracowitą i ambitną, realizującą się na polu zawodowym. W życiu prywatnym natomiast jest mamą dwójki dzieci. Lubi, kiedy wszystko ma dobrze poukładane i stara się nad wszystkim panować. Mimo to, od czasu do czasu zmaga się z zaburzeniami nastroju, jest przygnębiona i przytłoczona. Wśród objawów opisuje złe samopoczucie i stan rezygnacji. Skarży się również na brak motywacji do pracy, a nawet do wykonywania codziennych czynności, który nasila się w tych trudnych okresach. Chcąc nadal realizować swoje obowiązki zawodowe i te wynikające z posiadania rodziny, Pani Kinga prosi o rekomendację preparatu bez recepty, który pomógłby jej uporać się z doskwierającym jej problemem. W odpowiedzi sugerujesz jej lek zawierający w swoim składzie wyciąg z dziurawca. Pacjentka słyszała jednak o efektach ubocznych w postaci plam na skórze po ekspozycji na słońce. Jak uargumentujesz swoją rekomendację?

Zaburzenia depresyjne – choroba naszych czasów

Zaburzenia depresyjne to z roku na rok rosnący problem wśród społeczeństwa. Jak pokazują statystyki, w większości przypadków dotykają one częściej kobiet niż mężczyzn [1,2]. Osoby zmagające się z tego typu dolegliwościami odczuwają spadek nastroju, doświadczają zaburzeń funkcji poznawczych, problemów ze snem, poczucia rezygnacji i spadku energii do działania [2]. Z punktu widzenia fizjologii, przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywać należy w kilku mechanizmach.

Jednym z powodów może być niedobór monoamin będących neuroprzekaźnikami w ośrodkowym układzie nerwowym [2,3]. Dotyczy to m.in. serotoniny, noradrenaliny i dopaminy. Inna z teorii mówi o wpływie osi podwzgórze-przysadka-nadnercza na homeostazę organizmu. Okazuje się bowiem, że długotrwałe narażenie na tzw. hormon stresu (kortyzol), wytwarzany przez nadnercza, źle wpływa na organizm, powodując chociażby wycofanie i wzrost lęku [2,3,4].

Biorąc pod uwagę nasilenie dolegliwości, wyróżnia się 3 stopnie zaburzeń depresyjnych: łagodne, umiarkowane i ciężkie. W kontekście ciężkich zaburzeń nieodzownym elementem terapii są syntetyczne leki przeciwdepresyjne. Jednakże w odniesieniu do zaburzeń łagodnych wsparciem w  takich sytuacjach może być dziurawiec [1,2,3,6].

Zaburzenia nastroju – dziurawiec zwyczajny skuteczny w ich leczeniu 

Dziurawiec to znana od wieków roślina, wykorzystywana w ziołolecznictwie [1,5]. Pomimo swoich licznych właściwości obecnie wykorzystywany jest przede wszystkim w terapii łagodnych i umiarkowanych zaburzeń depresyjnych (zgodnie z rekomendacjami EMA) [1]. Badania i metaanalizy potwierdzają, że stanowi on akceptowalną i jedną z nielicznych alternatyw dla syntetycznych leków przeciwdepresyjnych [1,2,3,5].

Za aktywność przeciwdepresyjną dziurawca odpowiadają składniki aktywne ziela dziurawca, przede wszystkim hyperforyna, hyperycyna, pseudohyperycyna i flawonoidy [6]. Jak udowodniono, związki aktywne rośliny hamują wychwyt zwrotny monoamin w układzie nerwowym (w odróżnieniu od poszczególnych grup leków przeciwdepresyjnych hamują jednocześnie wychwyt kilku monoamin) [3]. Co więcej – dziurawiec redukuje niekorzystne zmiany w OUN indukowane za sprawą aktywności osi podwzgórze-przysadka-nadnercza [3,6]. Hyperycyna hamuje uwalnianie z monocytów interleukin IL-6 i IL-1β, które przyczyniają się do wzrostu wydzielania kortyzolu przez nadnercza [6]. Finalnie, po zastosowaniu dziurawca obserwuje się efekty podobne jak po zastosowaniu syntetycznych leków przeciwdepresyjnych. Potwierdzają to liczne badania i metaanalizy, według których skuteczność wyciągu z dziurawca jest porównywalna do selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) [1,2,3].

Dziurawiec zwyczajny – co z działaniami niepożądanymi?

Pani Kinga martwi się, że stosowanie dziurawca może przyczynić się do wystąpienia niepożądanych efektów ubocznych. W praktyce jednak działania niepożądane występują u 1-3% osób stosujących dziurawiec [2]. Na podstawie przeprowadzonych badań i wieloletnich obserwacji, działania niepożądane, które mogą wystąpić uznawane są za łagodne i przemijające. W licznych badaniach porównujących terapię z użyciem dziurawca i syntetycznych leków przeciwdepresyjnych, obserwowano, że pacjenci zdecydowanie częściej przerywali leczenie lekami syntetycznymi niż wyciągiem z dziurawca. Powód? Znacznie poważniejsze i bardziej uciążliwe działania niepożądane po zastosowaniu leków na receptę [2,5,6]. Przy standardowej terapii lekami syntetycznymi nawet 10-20% pacjentów rezygnuje z leczenia. Dziurawiec cechuje się znacznie lepszą tolerancją [5,6].

Wystąpienie fotouczulenia po stosowaniu dziurawca jest co prawda potencjalnie możliwe a działanie to zostało opisane w literaturze, ale przy zachowaniu zalecanego dawkowania i nie przekraczaniu dawki maksymalnej oraz przy zastosowaniu się do pozostałych zaleceń (tzn. unikanie częstej i długiej ekspozycji na promieniowanie słoneczne, czy też stosowanie filtrów przeciwsłonecznych w okresie dużego nasłonecznienia) problem ten zostaje ograniczony do minimum [1].

Herbatka to nie to samo, co wyciąg alkoholowy

Wielu pacjentów decyduje się na wybór herbatek z dziurawca w kontekście niwelowania zaburzeń depresyjnych. Należy jednak w tym miejscu podkreślić, że tego typu preparaty niestety nie wykazują takiego działania. Wszystko za sprawą tego, że składniki odpowiedzialne za ten efekt terapeutyczny (tj. hyperycyna i hyperforyna) są praktycznie nierozpuszczalne w wodzie. Dopiero ekstrakcja przy pomocy rozpuszczalnika alkoholowego pozwala na otrzymanie wyciągu, który wykazuje aktywność farmakologiczną pod kątem leczenia zaburzeń depresyjnych [1,6].

Depremin to lek na bazie wyciągu z ziela dziurawca

Rekomendacją dla Pani Kingi może być produkt leczniczy Depremin [7]. Depremin to lek zawierający w jednej tabletce 612 mg wyciągu z ziela dziurawca. Wskazaniem do jego stosowania jest krótkotrwałe leczenie objawów łagodnych zaburzeń depresyjnych [7]. Zalecane stosowanie to 1 tabletka dziennie przez 6 tygodni leczenia. Efekt terapeutyczny obserwuje się zwykle po 4 tygodniach stosowania produktu [7]. Depremin jest jedynym w Polsce lekiem ziołowym dostępnym bez recepty, wskazanym do krótkotrwałego leczenia zaburzeń depresyjnych. Uspokajając Panią Kingę należy wspomnieć, że stosowanie go w zalecanych dawkach i przy zastosowaniu filtrów UV ryzyko fototoksyczności jest znikome [1,7].

Literatura:

  1. Dziurawiec w terapii łagodnych i umiarkowanych zaburzeń depresyjnych, Agnieszka Zielińska, Lek w Polsce, 2022’9, Vol.32(376)
  2. Depression and its phytopharmacotherapy – a narrative review, Łukasz Dobrek, Krystyna Głowacka, International Journal of Molecular Sciences 2023,24,4772
  3. Preclinical data supporting/refuting the use of Hypericum perforatum in the treatment of depression, Rosalia Crupi, Yousef Abdel Kareem Abusamra, Edoardo Spina, Gioacchino Calapi, CNS & Neurological Disorders – Drug Targets, 2013,12,4
  4. Rola stresu psychologicznego w neuroendokrynnej regulacji pobierania pokarmu i powstawaniu otyłości, Patrycja Kłósek, Forum Zaburzeń Metabolicznych 2016, tom 7, nr 3, 111-118
  5. Role in depression of a multi-fractionated versus a conventional Hypericum perforatum extract, Francesco di Pierro, Paolo Risso, Roberto Settembre, Panminerva Med. 2018;60:156-60
  6. Rola dziurawca w leczeniu depresji, Maria Gałuszko, Wiesław Jerzy Cubała, Psychiatria 2005, tom 2, nr 2, 93-96
  7. Charakterystyka Produktu Leczniczego Depremin

Depremin 612 mg; 1 tabletka powlekana zawiera 612 mg wyciągu (w postaci wyciągu suchego, kwantyfikowanego) z Hypericum perforatum L., herba (ziele dziurawca) (DERpierwotny3-6:1), co odpowiada: 0,6 mg – 1,8 mg sumy hiperycyn w przeliczeniu na hiperycynę, 36,72 mg – 91,80 mg sumy flawonoidów w przeliczeniu na rutynę, nie więcej niż 36,72 mg hyperforyny; rozpuszczalnik ekstrakcyjny: etanol 60% (V/V). Wskazania: Produkt leczniczy roślinny przeznaczony do krótkotrwałego leczenia objawów łagodnych zaburzeń depresyjnych. Dawkowanie i sposób podawania: Dawkowanie: jedna tabletka (612 mg), raz na dobę. Dzieci i młodzież: stosowanie u dzieci i młodzieży w wieku poniżej 18 lat nie jest zalecane. Sposób podawania: podanie doustne. Czas stosowania: 6 tygodni. Wystąpienia działania terapeutycznego można oczekiwać w ciągu 4 tygodni leczenia. Jeśli objawy utrzymują się w trakcie stosowania leku, należy poradzić się lekarza.  Przeciwwskazania: Nadwrażliwość na substancję czynną lub na którąkolwiek substancję pomocniczą. Jednoczesne stosowanie z cyklosporyną, takrolimusem do użytku ogólnoustrojowego, amprenawirem, indynawirem i innymi inhibitorami proteazy, irinotekanem i warfaryną. Specjalne ostrzeżenia i środki ostrożności dotyczące stosowania: Podczas leczenia należy unikać ekspozycji na intensywne promieniowanie UV (ultrafioletowe). Dzieci i młodzież: Ponieważ brak dostępnych wystarczających danych, stosowanie u dzieci i młodzieży w wieku poniżej 18 lat nie jest zalecane. Działania niepożądane: Mogą wystąpić zaburzenia żołądkowo-jelitowe, alergiczne reakcje skórne, zmęczenie i niepokój. Częstotliwość ich nie jest znana. W trakcie intensywnego nasłonecznienia, u osób o jasnej karnacji mogą wystąpić nasilone objawy, w tym takie jak dla oparzenia słonecznego. W przypadku wystąpienia innych działań niepożądanych, nie wymienionych powyżej, należy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. Zgłaszanie podejrzewanych działań niepożądanych: Po dopuszczeniu produktu leczniczego do obrotu istotne jest zgłaszanie podejrzewanych działań niepożądanych. Umożliwia to nieprzerwane monitorowanie stosunku korzyści do ryzyka stosowania produktu leczniczego. Osoby należące do fachowego personelu medycznego powinny zgłaszać wszelkie podejrzewane działania niepożądane za pośrednictwem Departamentu Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych: Al. Jerozolimskie 181C, 02-222 Warszawa, tel.: + 48 22 49-21-301, fax: +48 22 49-21-309, Strona internetowa: https://smz.ezdrowie.gov.pl. Działania niepożądane można zgłaszać również podmiotowi odpowiedzialnemu. OTC – produkt leczniczy wydawany bez przepisu lekarza. Przed zastosowaniem należy zapoznać się z pełną informacją o leku. Podmiot odpowiedzialny posiadający pozwolenie na dopuszczenie do obrotu: Zakłady Farmaceutyczne Colfarm S.A., ul. Wojska Polskiego 3, 39-300 Mielec. Pozwolenie Prezesa URPLWMiPB na dopuszczenie do obrotu nr: 25909. (ChPL Depremin 07/2020)

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]