Ten artykuł wywołał ogromną burzę i debatę publiczną za oceanem. W ostatni weekend zapoczątkował też gorącą dyskusję na Twitterze wśród polskich farmaceutów i pracowników aptek. Skomentowali to przedstawiciele samorządu aptekarskiego, pracownicy aptek sieciowych, ale także ich managerowie. Co znalazło się w publikacji The New York Times, że wywołało tak ogromne kontrowersje?
Chaos w aptekach sieciowych zagraża pacjentom? W Polsce udowodnił to przypadek z Jarocina. W USA mają takich przykładów na pęczki.@MarcinWSNWSK @TLeleno @MarekTomkow @MByliniak @MPolitowicz11 @jan_czura @KamilEf2 @marcin_p_piatek @mart_markiewicz @mgrfarmhttps://t.co/MZaiA5dlg4
— Łukasz Waligórski (@mgr_Waligorski) January 31, 2020
Amerykańska dziennikarka Ellen Gabler zebrała opinie farmaceutów i przypadki pacjentów, którzy ucierpieli z powodu błędów popełnianych w tamtejszych aptekach. 17-letnia Alyssa Watrous zamiast leku na astmę, otrzymała preparat na nadciśnienie. Skończyło się na bólach głowy i nudnościach. Edward Walker wylądował w szpitalu ze stanem zapalnym i spuchniętymi oczami. Wcześniej przez 5 dni przyjmował niewłaściwy lek na zapalenie spojówek. Okazało się, że w aptece sieci CVS zamiast kropli do oczu, wydano mu lek w kroplach do uszu. Najbardziej dramatyczny okazał się przypadek Mary Scheuermann (85 lat) z grudnia 2018 roku. Apteka zamiast antydepresantu wydała jej silny lek stosowany w chemioterapii. Kobieta zmarła po dwóch tygodniach jego przyjmowania (czytaj więcej: Techniczka pomyliła dawkę morfiny. Pacjentka nie żyje…).
Na wstępie warto zaznaczyć specyfikę amerykańskiego systemu funkcjonowania aptek, który różni się znanego nam w Polsce. W USA pacjenci otrzymują w aptekach indywidualne opakowania z dokładnie odmierzoną i przepisaną przez lekarza ilością leku. Na każdym znajdują się dane pacjenta oraz informacja o leku i jego stosowaniu. W rezultacie pacjent na ogół odbiera lek dopiero po jakimś czasie od dostarczenia recepty do apteki. Farmaceuta fizycznie fasuje leki z większych opakowań dla każdego pacjenta. W razie błędu farmaceuty i przygotowania niewłaściwego leku, pacjent nie ma wielkiej szansy na wykrycie pomyłki.
Część pacjentów (ze względu na umowy z ubezpieczycielami lub przychodniami) korzysta na stałe z konkretnej apteki, która przygotowuje dla nich regularnie leki na kolejne okresy stosowania (tzw. refill). Często to apteka przejmuje na siebie kontakt z lekarzem, w celu przedłużania terapii pacjenta. Apteki sieciowe walczą w ten sposób o to by przyciągać do siebie pacjentów, a następnie kontynuować ich farmakoterapię.
Presja, wyniki finansowe i błędy farmaceutów
Pomyłki w wydawaniu leków szokują opinię publiczną. Sami farmaceuci nie są jednak nimi zaskoczeni – szczególnie ci z dużych amerykańskich sieci. W listach do władz i podczas rozmów z The New York Times opisują warunki, jakie panują w placówkach CVS, Rite Aid i Wallgreens. Braki personelu i chaos organizacyjny uniemożliwiają im wykonywanie pracy w sposób gwarantujący pacjentom bezpieczeństwo. Realizowanie recept, szczepienia przeciwko grypie, odbieranie telefonów, praca biurowa, rozmowy z pacjentami, lekarzami oraz firmami ubezpieczeniowymi… To tylko część ich obowiązków. Amerykańskie apteki stały się korporacjami nastawionymi na wynik, a od farmaceutów wymaga się coraz więcej przy coraz mniejszych zasobach (czytaj również: Jak Dakota Północna walczyła o niezależne aptekarstwo).
– Jestem zagrożeniem publicznym pracując w CVS – napisał w kwietniu 2019 roku jeden z farmaceutów w liście do władz stanu Teksas.
CVS w całym kraju ma prawie 1000 aptek. To ósma pod względem wielkości firma w USA. W rankingu 100 największych amerykańskich firm znajduje się aż 5 sieci aptecznych.
Tego typu listów jest więcej. Dziennikarka The New York Times przytacza je, cytując obawy farmaceutów pracujących w aptekach sieciowych. Przewijają się przez nie te same zarzuty. Brak prawidłowej kontroli podczas wydawania leków na receptę, coraz częstsze błędy i cierpiący z tego powodu pacjenci. Przedstawiciel Florida Pharmacy Association wskazuje, że w ostatnim czasie dramatycznie wzrosła liczba skarg od farmaceutów, na cięcia kadrowe i wynikające z tego zagrożenia dla pacjentów (czytaj więcej: Pomyłka w Jarocinie – rodzina nie wiedziała o złej dawce).
Obawy przed represjami i korporacyjna polityka
Farmaceuci piszący listy do prasy i władz boją się mówić otwarcie o swoich problemach, w obawie o utratę pracy. W tamtejszych stanowych radach aptekarskich często zasiadają przedstawiciele największych sieci. Jednocześnie rady te przyznają, że mają ograniczone możliwości wpływania na politykę prowadzenia aptek przez krajowe sieci. Próby uregulowania tego typu kwestii w prawie stanowym nie odniosły skutku. Jedyne co mogą robić to zachęcać farmaceutów do mówienia o ich problemach i rezygnowania z pracy, jeśli funkcjonowanie apteki zagraża pacjentom. Ci jednak obawiają się represji, szczególnie wiedząc, że pracodawca może ich bez problemu zastąpić kimś innym (czytaj również: USA: Techniczka przez ponad 10 lat udawała farmaceutkę).










