Pod koniec lipca do Ministra Zdrowia wpłynęła interpelacja szóstki posłów „w sprawie zatruć lekarstwami osób małoletnich”. Parlamentarzyści wskazywali w niej na łatwość z jaką osoby poniżej 18. roku życia mogą kupić obecnie lekarstwa (czytaj również: Kolejny rekord zatruć paracetamolem w Polsce… wśród nastolatków).
– Dostępne są one na wyciągnięcie ręki w dyskontach, kioskach, stacjach benzynowych czy dużych marketach. Leki bez recepty są zatem bardzo łatwe do zdobycia. Problemem jest to, że dzieci i młodzież coraz częściej trują się nimi. Zażywają je garściami. Przyczyny są różne, w tym psychiczne – można było przeczytać w interpelacji.
Posłowie przytaczali w niej też dane Pomorskiego Centrum Toksykologii w Gdański, gdzie w 2020 roku trafiło 120 dzieci, w 2021 roku 190, a do lipca tego roku 114 młodych ludzi zatrutych lekami. W rezultacie parlamentarzyści zapytali Ministra Zdrowia czy rozważa wprowadzenie zakazu sprzedawania jakichkolwiek lekarstw osobom poniżej 18. roku życia?
Leki w kioskach i sklepach są bezpieczne…
Odpowiedzi na tę interpelację udzielił niedawno wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który zapewnił, że w placówkach obrotu pozaaptecznego dopuszczone są wyłącznie leki bezpieczne, jeśli są stosowane zgodnie z zaleceniami. Są to powszechnie stosowane leki przeciwbólowe, przeciwzapalne czy przeciwgorączkowe, takie jak paracetamol, ibuprofen, aspiryna w postaci tabletek (czytaj również: Obrót pozaapteczny leków w naszym kraju, ma się bardzo dobrze).
– Stosowanie produktów leczniczych dostępnych bez przepisu lekarza (OTC) zgodnie z ich przeznaczeniem (tzn. tylko zgodnie z zatwierdzonymi wskazaniami) i zgodnie z zaleceniami (według przyjętego schematu dawkowania, z uwzględnieniem przeciwskazań, ostrzeżeń, jak również z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności) nie prowadzi do zatruć czy innych powikłań polekowych. Rzadko, mogą wystąpić reakcje nadwrażliwości na tego rodzaju leki (alergie), o którym to ryzyku informuje ulotka dla pacjenta, ale przypadki zatruć – przy stosowaniu się do powyższych zasad – można wykluczyć – zapewnia wiceminister Miłkowski.
W jego ocenie do sprzedaży odręcznej (bez recepty) dopuszczane są tylko produkty lecznicze charakteryzujące się udokumentowanym bezpieczeństwem. Nie tylko wykazanym w programie badań klinicznych, ale przede wszystkim ugruntowanym ich wieloletnią obecnością na rynku, a tym samym długotrwałym stosowaniem przez dużą i zróżnicowaną populację pacjentów potwierdzającym bezpieczeństwo produktu (czytaj również: Pozaapteczny obrót lekami pomaga gdy apteki nie chcą dyżurować).
– Za udostępnieniem sprzedaży produktów leczniczych w placówkach obrotu pozaaptecznego przemawia w dużym stopniu interes społeczny i możliwość ich nabycia przez potrzebujących. Ma to na celu zapewnienie pacjentom dostępu do produktów leczniczych także w małych miejscowościach, w których dostęp do aptek lub punktów aptecznych bywa utrudniony – podkreśla wiceminister.
Wskazuje, że w tego rodzaju przypadkach placówki obrotu pozaaptecznego są często jedynym miejscem, w którym pacjenci mogą względnie bezproblemowo, kupić niezbędne im produkty lecznicze pierwszej potrzeby (np. leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe czy leki przeciwzapalne stosowane miejscowo w bólach głowy, stawów lub mięśni).
Kontrola nie jest dostateczna
Co ciekawe wiceminister przyznaje, że kontrola placówek obrotu pozaaptecznego nie jest dostateczna. Odpowiadając na interpelację poselską wskazuje, że w kraju funkcjonuje około 400 tysięcy tego typu placówek i „nie są w dostatecznym stopniu poddawane kontrolom i nadzorowi Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej”. Jako przyczynę Maciej Miłkowski wskazuje „ograniczoną ilość kadry inspektorskiej”.
– …jednakże podmioty te mają obowiązek przestrzegania odpowiednich warunków ich przechowywania wskazanych w Karcie Charakterystyki w tym zabezpieczenia przed bezpośrednim dostępem dla dzieci a personel tych placówek musi w tym zakresie posiadać elementarną wiedzę – zaznacza wiceminister.
Odmowa wydania leku nieletniemu…
Odnosząc się do pytania posłów, wiceminister wskazuje też, że obecne przepisy dotyczące obrotu aptecznego, regulują kwestię sprzedaży leków osobom niepełnoletnim. Maciej Miłkowski wskazuje na dwa konkretne przepisy:
1. Art. 71a ust. 3 Prawa Farmaceutycznego, który stanowi: „Farmaceuta i technik farmaceutyczny odmawia wydania produktu leczniczego, o którym mowa w ust. 1 lub 2, osobie, która nie ukończyła 18 roku życia, lub jeżeli uzna, że może on zostać wykorzystany w celach pozamedycznych lub spowodować zagrożenie dla zdrowia i życia.” (dotyczy to również produktów leczniczych o kategorii dostępności OTC zawierających substancje takie jak np.: pseudoefedryna, kodeina, dekstrometorfan);
2. § 5 ust. 1 pkt 2 i 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 12 października 2018 r. w sprawie zapotrzebowań oraz wydawania z apteki produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych (Dz. U. z 2022 r., poz. 1164), zgodnie z którym: „Osoba wydająca z apteki produkt leczniczy, środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrób medyczny:
– jest uprawniona do żądania okazania dokumentu stwierdzającego wiek osoby, jeżeli wydanie produktu leczniczego, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego jest ograniczone wiekiem;
– w przypadku uzasadnionego podejrzenia ocenia, czy produkt leczniczy, środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrób medyczny nie zostaną zastosowane w celu pozamedycznym.
Oznacza to, że jedynie w aptece lub punkcie aptecznym farmaceuta lub technik farmaceutyczny mogą odmówić sprzedaży leku nieletniemu. W przypadku sprzedawców z placówek obrotu pozaaptecznego, nie ma przepisów to regulujących.
Winne są reklamy i marketing?
Co ciekawe w ocenie resortu zdrowia problem nakreślony przez posłów w interpelacji jest bardziej złożony i nie można go sprowadzać jedynie do kwestii sprzedaży leków nieletnim w placówkach obrotu pozaaptecznego. W ocenie Ministerstwa istotnym problemem, który bezpośrednio wpływa na zwiększenie zażywania leków przez nieletnich, jest także duża presja marketingu i ekspozycja na reklamę i związana z nią socjotechnika.
– Wiele reakcji w zakresie decyzji zakupowych odnośnie leków wydawanych bez recepty (OTC), jest warunkowanych cechami dobrego przekazu reklamowego. Przekaz reklamowy jest dla wielu osób głównym źródłem informacji o produktach, o których wcześniej nie słyszeli. Wiele decyzji zakupowych następuje tym samym na drodze spontanicznego impulsu, co oznacza, że w niektórych przypadkach pacjenci, zwłaszcza ci wysoce podatni na przekazy reklamowe, zakupuje produkty lecznicze, które obiektywnie nie są im niezbędne – pisze wiceminister Miłkowski.
Dlatego w jego ocenie to odpowiednia edukacja bezpośrednich opiekunów nieletnich, a w razie potrzeby również opieka psychologiczna, stanowią ważne narzędzia w przeciwdziałaniu niekontrolowanym zakupom i wykorzystaniu produktów leczniczych przez nieletnich do celów innych niż medyczne (czytaj również: Farmaceuci chcą ograniczenia reklamy leków na przeziębienie).
Prawidłowo stosowane leki nie szkodzą
Maciej Miłkowski odpowiadając na interpelację posłów podkreśla, że nie jest możliwe całkowite wyeliminowanie ryzyka stosowania poza wskazaniami medycznymi leków OTC przez niepełnoletnich bez nadzoru opiekuna.
– Wynika to z tego, że takie ryzyko będzie występować zarówno przy wydawaniu ich przez apteki czy punktu aptecznego, jak i również z placówki obrotu pozaaptecznego. Zapewne większy wzrost tego ryzyka będzie występował w sprzedaży pozaaptecznej, niemniej jednak należy jeszcze raz podkreślić, że stosowanie produktów leczniczych dostępnych bez przepisu lekarza (OTC) zgodnie z ich przeznaczeniem (tzn. tylko zgodnie z zatwierdzonymi wskazaniami) i zgodnie z zaleceniami (według przyjętego schematu dawkowania z uwzględnieniem przeciwskazań, ostrzeżeń, jak również zachowując odpowiednie środki ostrożności) nie prowadzi do zatruć czy innych powikłań, co jak wynika z interpelacji stanowi największą obawę opiekunów osób niepełnoletnich – podsumowuje wiceminister.
©MGR.FARM










