W Opolu aktualnie funkcjonuje 50 aptek. Tylko jedna z nich działa przez całą dobę i jest to apteka sieci Dr.Max. Dodatkowo trzy apteki pełnią dyżury w niedziele i święta. Z kolei 7 aptek jest otwartych od poniedziałku do niedzieli.
W ocenie rzecznika prezydenta Opola – Adama Leszczyńskiego – obecna sytuacja zapewnia nieprzerwany dostęp mieszkańców do leków. Sytuacja ta może jednak wkrótce się zmienić. W całym województwie kolejne apteki rezygnują z dyżurów i skracają godziny otwarcia. Oczy aptekarzy są też skierowane na projekt zmian w Prawie farmaceutycznym, który ma pozwolić na finansowanie dyżurów przez NFZ (czytaj również: Bartoszyce: problem z nocnymi dyżurami aptek).
– Mam nadzieję, że jedyna całodobowa apteka w Opolu się utrzyma, a po wejściu w życiu nowelizacji zobaczymy, co będzie dalej. To też będzie decyzja właściciela apteki – komentuje Marek Tomków, prezes Opolskiej Izby Aptekarskiej.
W rozmowie z Wyborczą wskazuje, że pełnienie przez apteki dyżurów wiąże się z ogromnymi kosztami. Skracanie godzin ich otwarcia to kompromis, który w większości przypadków mieszkańcy akceptują. Tak się stało m.in. w Namysłowie, Nysie, Kluczborku czy Kędzierzynie-Koźlu.
– Gdy w Nysie była apteka całodobowa, zdecydowała się z tego zrezygnować, ponieważ uznała, że nie opłaca się jej to finansowo. Często w nocy osoby, które przychodzą do apteki, nie są w stanie potrzeby ratowania życia. Brak uzasadnienia ekonomicznego i faktycznej potrzeby klientów to podstawowe argumenty przemawiające za bezcelowością całodobowych dyżurów. Często podczas całonocnych dyżurów przychodzi tylko kilka osób po produkty takie jak np. testy ciążowe i w innych sprawach, które mogą spokojnie poczekać do rana, takie dyżury nie mają kompletnie sensu – uważa Marek Tomków.
Wskazuje, że koszty prowadzenia aptek całodobowych są ogromne. Pokrywają je aptekarze, jednak wraz z pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, przestaje to być możliwe z logicznego punktu widzenia. Szansą na rozwiązanie tego problemu może być finansowanie dyżurów z budżetu NFZ – takie zapisy znalazły się w projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego. Mówią one, że w dni powszednie apteki miałyby dyżurować od godz. 18 do godz. 23, za te dyżury miałby płacić NFZ (czytaj również: Czechowice-Dziedzice: aptekarze nie akceptują harmonogramu dyżurów).
– Dotychczas największym problemem było to, że nawet jeśli starostwo chciałoby pokryć takie koszty, to nie miało takich możliwości prawnych. Prawo tego nie przewidywało, dlatego trzeba było to znowelizować. W części dużych powiatów pokrycie kosztów całodobowej apteki nie stanowiłoby dla nich dużego uszczerbku na budżecie, ale dotychczas prawo nie pozwalało im na takie możliwości, a gdyby to zrobiły, musiałyby zapłacić karę. Na razie jest to dopiero projekt nowelizacji i nie wiemy, kiedy wejdzie to w życie – tłumaczy Marek Tomków.
Źródło: ŁW/Wyborcza










