Z analizy serwisu GdziePoLek wynika, że w czerwcu po raz kolejny wzrosła liczba leków, których w istotny sposób brakuje w aptekach. Jest ich aż 39, co przybliża wykres trendu do szczytów z 2019 roku, kiedy mówiło się o „kryzysie lekowym” (czytaj również: Marek Tomków: Kryzys lekowy trwa tak naprawdę od wielu lat).
– Wojna w Ukrainie przyczynia się do eskalacji sankcji, które uderzając w Rosję, mają jednak wielowymiarowe skutki dla gospodarki światowej, w tym cen paliw i łańcuchów dystrybucji. Szalejąca inflacja, duże wahania kursu walut i widmo spirali cenowo-płacowej oznaczają kłopoty nie tylko dla konsumentów, ale także dla producentów, którzy w tym otoczeniu muszą zachować opłacalność swojej działalności – oceniają eksperci GdziePoLek.
Problemem jest też ryzyko powrotu do opóźnień w płatności refundacji aptekom przez NFZ – w marcu 2020 roku skrócono czas oczekiwana na pieniądze do maksymalnie 48 godzin od przedłożenia elektronicznego rachunku refundacyjnego.
– Dla aptekarzy oznaczałoby to wydłużenie czasu nieoprocentowanej pożyczki na rzecz NFZ, ponieważ apteka, aby zakupić i wydać pacjentom drogie leki refundowane inwestuje i „zamraża” własne środki – analizuje GdziePoLek.
Farmaceuci ostrzegają, że zmniejszenie płynności aptek wpłynie na dostępność do najdroższych leków, które nie będą już dostępne „od ręki”. W wyniku rozmów Naczelnej Rady Aptekarskiej, Narodowy Fundusz Zdrowia ostatecznie zmienił treść komunikatu dotyczącego terminu zwrotu refundacji. Najbliższy czas pokaże, jak będzie wyglądać praktyka w tym zakresie (czytaj również: Aptekarze nie chcą kredytować NFZ. Prezes NRA interweniuje…).
Jakich leków brakuje?
Wśród leków, których brak jest najbardziej dotkliwe są antybiotyki – szczególnie te w postaciach pediatrycznych. Mowa o takich lekach jak Ceclor, Zinnat, Ceroxim, Duracef czy Hiconcil.
– Nowym deficytem na liście jest stosowany w celu redukcji masy ciała preparat Mysimba – połączenie bupropionu z naltreksonem. Liczba zapytań o termin dostępności Mysimby na forum Zapytaj Farmaceutę jest rekordowa, a sam produkt był drugim najbardziej wyczekiwanym przez pacjentów lekiem w ostatnim czasie. Jego dostępność pod koniec maja spadła do zera. Mamy jednak dobre wiadomości. Z biura obsługi klienta firmy Bausch Health Poland Sp z.o.o. otrzymaliśmy informację, iż nowa partia leku Mysimba trafiła do Polski i lada moment rozpocznie się dystrybucja do hurtowni i do aptek. Aktualnie już ok. 6% aptek udało się zatowarować w kilka, a nawet kilkanaście opakowań tego leku – analizuje GdziePoLek.
Kolejny krytyczny produkt to Ozempic z semaglutydem – aktualnie dostępność, która jeszcze w marcu kształtowała się dla całego produktu na poziomie powyżej 50%, obecnie waha się pomiędzy 0%-2%. Zarejestrowane wskazanie dla Ozempicu to cukrzyca, jednak ze względu na właściwości substancji, produkt zaczął być szeroko zlecany i stosowany off-label w celu redukcji masy ciała (czytaj również: Nowa era w leczeniu otyłości i nadwagi? Eksperci studzą entuzjazm…).
Pogłębiają się też problemy z transdermalną hormonalną terapią zastępczą. W czerwcu do listy deficytów dołączył Systen 50, kolejny produkt tej marki – obok już wcześniej trudno dostępnych systemów transdermalnych Systen Conti i Systen Sequi.
– Problem pogłębia fakt, że zamiennik dla Systen 50, plastry Climara-50 nie będą już dłużej dostępne w polskich aptekach. Firma Bayer podjęła decyzję o zakończeniu dystrybucji tego produktu na nasz rynek. Natomiast widoczny w zestawieniu wzrost dostępności dla leku Systen Conti wydaje się wątpliwym predyktorem – wskazuje GdziePoLek.
Jakich innych leków brakuje? O tym można przeczytać na GdziePoLek.pl.
Źródło: ŁW/GdziePoLek










