W połowie 2017 roku w życie weszła nowelizacja ustawy – Prawo farmaceutyczne, popularnie zwana „Apteką dla Aptekarza” („AdA”). W myśl nowych przepisów, nową aptekę może założyć tylko osoba, będąca farmaceutą oraz spółka jawna lub partnerska farmaceutów. Ustawa wprowadziła także restrykcyjne regulacje geograficzno – demograficzne, dotyczące powstawania nowych aptek – placówka musi przypadać na co najmniej 3 tys. mieszkańców i znajdować się co najmniej 500 metrów od już istniejącej.
Takie obwarowania spowodowały, zdecydowanie utrudniły otwieranie nowych aptek. Efektem tego jest spadkowa tendencja dotycząca liczby aptek w Polsce, którą potwierdzają analizy PEX PharmaSequence. Bilans to średnio o 50 otwieranych aptek mniej miesięcznie.
– Liczba otwarć po wejściu w życie AdA spadła ze średnio 100 – 110 do 15 – 20 miesięcznie. Jednocześnie liczba zamknięć pozostała na średnim poziomie sprzed AdA, czyli ok. 70 placówek miesięcznie – mówi Marcin Piskorski Prezes ZPA PharmaNET.
Spadek liczby aptek został zauważony też w raporcie sporządzonym na zlecenie Naczelnej Izby Aptekarskiej „Rentowność aptek w latach 2011–2018 wobec zmian rynkowych”, w którym można przeczytać: „Niepokojącym zjawiskiem na rynku aptecznym jest malejąca w sposób niekontrolowany liczba aptek” (czytaj więcej: Rentowność aptek w latach 2011–2018. Raport, konferencja i dyskusja…).

Regulacja nie przyniosła zapowiadanych efektów?
ZPA PharmaNET przekonuje, że po ponad trzech latach funkcjonowania regulacji „Apteka dla aptekarza” wyraźnie widać, że nie został zrealizowany żaden z celów prezentowanych w uzasadnieniu ustawy. Jednym z nich było np. ukrócenie procederu nielegalnego wywozu leków z Polski (czytaj również: Konstanty Radziwiłł: “apteka dla aptekarza” działa daleko od ideału).
– Tymczasem „AdA” okazała się nie mieć z tą walką żadnego związku, o czym świadczy konieczność wprowadzania kolejnych nowelizacji prawa farmaceutycznego oraz doniesienia mediów dotyczące likwidacji mafii lekowych – wskazuje ZPA PharmaNET.
Zdaniem organizacji od początku nieprawdziwy był także przytaczany przez zwolenników regulacji argument o monopolizacji rynku aptecznego przez sieci lub duże międzynarodowe koncerny. Sieci apteczne to dziś (według stanu na koniec maja 2020 r.) 353 podmioty, głównie małe i średnie polskie firmy. Argument o monopolu kilkuset przedsiębiorstw jest sprzeczny z podstawową wiedzą ekonomiczną!
– Również cel w postaci repolonizacji aptek i wyrwania ich z rąk obcego kapitału od początku brzmiał demagogicznie. W posiadaniu podmiotów krajowych jest ponad 93 proc. ogólnej liczny aptek w Polsce, a sieci z udziałem kapitału zagranicznego działa w Polsce zaledwie pięć! – przekonuje organizacja zrzeszająca sieci apteczne.
Zdaniem ZPA PharmaNET nie ulega jednak wątpliwości, że AdA wywróciła do góry nogami polski rynek apteczny. Z systemu otwartego (według raportu UOKiK z 2015 r.) zmieniła go w jeden z najostrzejszych w Europie systemów zamkniętych, w którym łącznie obowiązują restrykcyjne ograniczenia właścicielskie, ilościowe (w tym regulacja „1%”), geograficzne i demograficzne. Od 2012 roku na rynku obowiązuje też bezwzględny zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych. Zdaniem ZPA PharmaNET w praktyce administracyjnej i sądowej przerodził się on w zakaz informowania pacjentów o działalności aptek i farmaceutów, co nie ma precedensu w żadnym kraju UE (czytaj również: Czy Komisja Europejska zmusi Polskę do uchylenia zakazu reklamy aptek?).
Źródło: ŁW/ZPA PharmaNET










