Prezes Zachodniopomorskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej wyjaśnia w wywiadzie, że powody wycofania leków z aptek są różne.
– Czasami wycofuje się produkt na wniosek producenta, bo np. lek ma nieodpowiedni zapach, czy wykryto domieszkę substancji w leku, której nie powinno być. Do Głównego Inspektora Farmaceutycznego przychodzą też alerty z europejskich struktur z informacją, że np. znaleziono jakiś szkodliwy składnik w preparatach – mówi Borowiak.
Farmaceutka wyjaśnia, że GIF sprawdza, czy takie produkty są w Polsce i wysyła komunikaty do aptek, by lek wycofać. Czasami jest to jedna seria, konkretna dawka, czasami ten sam lek, ale o różnych nazwach itd (czytaj również: Lek przeciwbólowy wycofany z obrotu. Błąd w ulotce mógł spowodować tragedię…).
– Wycofanie oznacza zwrot wadliwych leków przez aptekę do hurtowni. Wstrzymanie jest wtedy, kiedy apteka zgłasza, że ma na stanie taki produkt, zabezpiecza go i czeka na decyzję. Był np. taki przypadek, że produkt był wstrzymany przez 10 miesięcy a potem został on dopuszczony do obrotu – tłumaczy prezes ZOIA (czytaj również: Wstrzymanie i wycofanie leku… czyli jak media sieją panikę!).
Hanna Borowiak wskazuje jednocześnie, że przepisy prawa nie normują tego, co powinien w przypadku wycofania leku zrobić pacjent. Nie ma informacji o tym, że pacjent powinien produkt oddać do apteki i dostanie zwrot pieniędzy.
– Jeśli zatem pacjent ma w domu lek wycofany z aptek, powinien dla własnego bezpieczeństwa zaprzestać jego stosowania i oddać go do utylizacji, np. w specjalnych punktach w aptekach. Nie ma szans na zwrot pieniędzy, szczególnie jeśli byłby to lek refundowany – mówi prezes Zachodniopomorskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej (czytaj również: Co ze zwrotem pieniędzy za wycofany lek? Przepisy są niejasne…).
Źródło: ŁW/gs24.pl










