– Sprzedaż w punktach pozaaptecznych w mojej ocenie powinna więc zostać „unieruchomiona” lub winna zostać uregulowana kwestia obecności w każdym z tych miejsc magistra farmacji, który w sposób należyty prowadziłby obrót i doradztwo nad tymi produktami i brałby za to odpowiedzialność – napisał poseł Jarosław Sachajko w interpelacji skierowanej pod koniec listopada do Ministra Zdrowia.
Sachajko zwracał uwagę na znikomą kontrolę nad pozaaptecznymi punktami sprzedaży leków oraz warunki ich przechowywania w takich miejscach, które nie gwarantują ich jakości na równi z aptekami. Wskazał też, że ze względów praktycznych i finansowych dla pacjentów i budżetu ochrony zdrowia, samoleczenie to przyszłość. Należy jednak zapanować również nad bezpieczeństwem i starannością wykonywanych czynności (czytaj również: Poseł chce by sprzedaż leków na stacjach benzynowych została „unieruchomiona”).
– Samodzielne stosowanie produktów leczniczych przez pacjentów powoduje wielorakie powikłania lekowe m.in. niewydolność nerek, wrzody żołądka czy zaburzenia mikrobiomu, z uwagi na nadużywanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych czy interakcji z innymi lekami otrzymywanymi z przypisu lekarza. Skutkuje to zwiększeniem kosztów leczenia oraz absencji pracowniczej – czego efektem jest wzrost kosztów dla budżetu państwa. Gwarantem właściwego nadzoru nad dystrybucją produktów leczniczych zgodnie z ustawą o zawodzie farmaceuty (i powiązanymi) są farmaceuci posiadający odpowiednie kwalifikacje i wykształcenie – wskazywał poseł.
Potrzebna debata o obrocie pozaaptecznym?
Do uwag posła kilka dni temu odniósł się wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Jak się okazuje, podziela on zdanie posła Sachajko, w sprawie nadużywania niesteroidowych leków przeciwzapalnych przez Polaków.
– Zgodzić się również należy, że farmaceuta jest gwarantem właściwego nadzoru nad dystrybucją produktów leczniczych. Wydaje się zatem właściwe rozpoczęcie debaty w powyższym zakresie, podkreślić bowiem należy, że wprowadzenie takiego zakazu będzie miało swoje skutki zarówno pod względem społecznych jak i gospodarczym, które również należy uwzględniać rozważając interes zdrowotny – stwierdził Miłkowski.
Jednocześnie wiceminister wskazał, że uregulowanie sprzedaży produktów leczniczych w placówkach obrotu pozaaptecznego w taki sposób, aby w każdej placówce produkty lecznicze wydawał magister farmacji, nie jest możliwe (czytaj również: Ministerstwo nie zajmuje się regulacją pozaaptecznego obrotu lekami).
– Po pierwsze z uwagi na liczbę aktywnych zawodowo farmaceutów nieprzystającą do liczby funkcjonujących placówek obrotu pozaaptecznego, a po drugie ze względu na koszt zatrudnienia farmaceuty w placówce, dla której sprzedaż produktów leczniczych stanowi margines działalności – wskazuje Maciej Miłkowski.
Więcej kontroli rozwiąże problem?
W ocenie wiceministra zasadne wydaje się zwiększenie liczby kontroli wszystkich placówek, które oferują w swojej sprzedaży produkty lecznicze.
– Aktualnie procedowany jest rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw (UD 442) stanowiący częściowo odpowiedź na podnoszone przez Pana Posła postulaty. Przedmiotowy projekt ustawy przewiduje, m.in. zwiększenie efektywności działań Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej oraz zapewnienie skutecznego, lepiej skoordynowanego nadzoru nad rynkiem wewnętrznym, w tym w zakresie obrotu produktami leczniczymi – informuje Maciej Miłkowski.
Jednocześnie przyznaje jednak, że brak jest danych, które pozwoliłyby wskazać jaki jest wzrost sprzedaży leków bez recepty w placówkach pozaaptecznych. Wszystko dlatego, że takie podmioty jak sklepy ogólnodostępne czy stacje benzynowe, nie mają obowiązku raportowania danych do Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi. Tym obowiązkiem objęte są podmioty odpowiedzialne, hurtownie farmaceutyczne, apteki, punkty apteczne i działy farmacji szpitalnej (czytaj również: Po pionizacji inspekcja farmaceutyczna będzie skuteczniej kontrolować sieci aptek).
– Placówki obrotu pozaaptecznego obecnie nie mają obowiązku raportowania do ZSMOPL, dlatego możliwe jest jedynie oszacowanie ilości sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez recepty z hurtowni farmaceutycznych do placówek pozaaptecznych. Minister Zdrowia nie posiada takich danych bowiem nadzór nad obrotem sprawuje Główny Inspektor Farmaceutyczny, który mógłby je przygotować – przyznaje Maciej Miłkowski.
Minister Zdrowia nie prowadzi też rejestrów oraz badań statystycznych w zakresie ilości stwierdzonych śmiertelnych przypadków wynikających z zatruć lekami, w tym po zastosowaniu leków wydawanych bez recepty (czytaj również: Obrót pozaapteczny przyczyną zatruć lekami wśród małoletnich? Ministerstwo wskazuje inny powód).
Co pokazują kontrole?
Odnosząc się do zagadnienia kontroli placówek obrotu produktami leczniczymi w ciągu ostatnich pięciu lat, resort zdrowia informuje, że w całym kraju zostało przeprowadzonych 880 takich kontroli. Do najczęściej stwierdzanych nieprawidłowości należą:
- brak certyfikowanych (znakiem „CE”) termometrów i higrometrów w izbie ekspedycyjnej i w magazynie,
- brak certyfikowanych (znakiem „CE”) termometrów w lodówkach do przechowywania produktów leczniczych termolabilnych,
- brak zabezpieczenia okien przed nasłonecznieniem,
- brak ewidencji decyzji o wstrzymaniu/wycofaniu i dopuszczeniu do obrotu oraz ewidencji raportów z podjętych czynności,
- brak wydzielenia produktów leczniczych od pozostałego asortymentu,
- brak właściwego przechowywania produktów leczniczych pod względem dostępu dla dzieci,
- przeterminowane produkty lecznicze nie były zabezpieczone i znajdowały się w izbie ekspedycyjnej,
- brak porządku w pomieszczeniu magazynowym,
- brak podestów w magazynach (kartony z produktami leczniczymi przechowywane
bezpośrednio na podłodze.
©MGR.FARM










