REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Sieciówki kontra małe apteki – odwieczna walka trwa, porozumienia brak

12 maja 202008:30

Korporacje apteczne od kilku lat rządzą na rynku. Mimo że uchwalona w czerwcu 2017 roku ustawa „Apteka dla Aptekarza” (AdA) wprowadziła wiele ograniczeń, to sieciówki i tak skutecznie omijają prawo – czytamy w Tygodniku TVP. ZAPPA i NIA przychylają się do tej opinii, z kolei Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET uważa, że to bzdura. Jak naprawdę wygląda sytuacja?

Właściciel apteki w trakcie postępowania zaprzeczał ustaleniom i zarzutom Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu (fot. MGR.FARM)
Najpoważniejszym jednak zarzutem pod adresem międzynarodowych korporacji i wielkich sieci jest fakt, że te nie płacą w Polsce podatku CIT (fot. MGR.FARM).

Sieci słupują czy nie?

Z raportu Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty (PASMI) wynika, że w zeszłym roku wartość rynku farmaceutycznego wyniosła 36,4 mld zł. To powód, dla którego niektórzy omijają zapisy prawa (czytaj również: ZAPPA punktuje przedsiębiorców za krytykę “uchwały antysłupowej”). Jak opowiada Marcin Wiśniewski ze Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek, popularna jest metoda przejmowania aptek na „słupa”.

Sieć wśród swoich pracowników wyszukuje młodego farmaceutę i proponuje mu, by został właścicielem aptek. Oferuje pożyczkę na zakup 4 istniejących już aptek. W zamian oczekuje, by ten podpisał z nią szereg umów, które w praktyce pozbawiają go decyzyjności. Za takie „słupowanie” farmaceuta otrzymuje ok. tysiąc zł miesięcznie ekstra do pensji, nadal bowiem pracuje w tej samej aptece, w której pracował dotychczas – tłumaczy Wiśniewski. Dodaje, że takich aptek miało już w Polsce powstać kilkadziesiąt.

REKLAMA

Tymczasem Marcin Piskorski, prezes ZPA Pharmanet, uważa, że są to insynuacje. Jego zdaniem przedstawiciele korporacji aptekarskiej od lat stosują je jako metodę walki z konkurentami, których chcą wyrzucić z rynku. – Teraz chodzi o to, by przy pomocy kolejnych insynuacji uniemożliwić młodym farmaceutom stanie się właścicielami aptek – mówi.

REKLAMA

Nie każdy to „słup”

Jednak także Inspekcja Farmaceutyczna dopatrzyła się nieprawidłowości. W województwach dolnośląskim i pomorskim inspektorzy postanowili nie przenieść zezwolenia na prowadzenie aptek, mimo że przedsiębiorca wyremontował lokal i oczekiwał na możliwość zakupienia towaru. Takie sprawy trafiają do sądu i jeśli WIF-y je przegrają, to będą musiały płacić gigantyczne odszkodowania. To kolejny powód, dla którego urzędnicy niechętnie podchodzą do tzw. słupów, ponieważ bardzo trudno jest udowodnić taki proceder. Farmaceuta może zgodnie z prawem wejść we franczyzę legalnie działających podmiotów. Może też dobrowolnie podpisywać takie umowy, na jakie ma ochotę.

Jeśli urzędnik cofnie mu zezwolenie, to sprawa skończy się przed sądem (czytaj więcej: Słupowanie czy kreatywność? PharmaNET atakuje samorząd aptekarski…). Polski urząd ze swoim etatowym prawnikiem ma niewielkie szanse w sądowej batalii przeciwko najlepszym kancelariom adwokackim, które zatrudniają sieci apteczne. Zatem każdy uchyla się od odpowiedzialności. Ponadto niektórzy farmaceuci świadomie wybierają franczyzę. Wcale nie muszą być „słupami”.

„AdA” wcale nie miała naprawić rynku

Krzysztof Łanda, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, który był odpowiedzialny za wprowadzenie w życie „Apteki dla Aptekarza” twierdzi, że „AdA” była tylko wstępem do wielkiej reformy polskiej farmacji. Trudno też liczyć, że wyeliminuje ona nieprawidłowości na rynku aptek (czytaj więcej: Organizacje przedsiębiorców bronią aptek otwieranych „na słupa”?). To była ustawa parasolowa dla wielomiesięcznego procedowania dużej nowelizacji Prawa farmaceutycznego, która powinna być wdrożona jak najszybciej. Dodaje jednak, że przejmowanie przez sieci małych, rodzinnych aptek powoduje monopolizację rynku, zaburzenie konkurencji, brak równego dostępu do leków oraz wzrost komercyjnego charakteru aptek. Na to M. Piskorski przytacza słowa byłego wiceministra zdrowia, że projekt ustawy miał dotyczyć tyko nowo otworzonych aptek.

Według danych polskiej firmy PEX, badającej rynek apteczny, na polskim rynku działa zaledwie pięć firm z kapitałem zagranicznym, posiadając łącznie 6,7 proc. liczby aptek. Liczba ta jest względnie stała od lat. Warto też pamiętać, że wśród 10 największych sieci aptecznych w Polsce, tylko dwie to sieci z udziałem kapitału zagranicznego – dodaje Piskorski. Niestety trudno udokumentować powiązania i zależności polskich spółek od spółek zagranicznych.

REKLAMA

Co z tym CIT-em?

Najpoważniejszym jednak zarzutem pod adresem międzynarodowych korporacji i wielkich sieci jest fakt, że te nie płacą w Polsce podatku CIT. ZAPPA w swoim raporcie przytacza, że „tylko kilka firm z grona największych sieci reprezentowanych przez ZPA PharmaNET, osiągnęło w 2016 r. przychód w wysokości 7,3 mld zł, nie płacąc przy tym CIT”.

Tygodnik TVP sprawdził, że faktycznie ani BRL Center Polska właściciel m.in. marki Dr.Max, ani Euro-Apteka praktycznie nie wykazują w naszym kraju zysków, a już na pewno nie płacą podatku CIT. Pierwsza z nich w 2017 roku wykazała stratę na poziomie aż 200 mln zł przy przychodach 410 mln. Rok później strata wyniosła 11 mln. Druga ze spółek również w ostatnich latach notuje wyłącznie straty. Odpowiednio 18 i 7 mln zł za ostatnie dwa lata sprawozdawcze (czytaj więcej: Nie ma zgody na proceder „słupowania” w aptekach – czy apteki się tym przejmą?).

– Trzeba przy tym pamiętać, że w połowie 2016 roku wchodziła w życie ustawa „AdA”, wprowadzana m. in. przez p. ministra Ładnę. Ponieważ uniemożliwiała otwieranie nowych aptek przez podmioty, które nie są farmaceutami, przedsiębiorcy działający na rynku aptecznym musieli przyspieszyć inwestycje, chcąc zdążyć przed zamknięciem rynku. Ponieważ wydatki inwestycyjne obniżają podatek CIT, można powiedzieć, że minister Ładna dziwi się sytuacji, do której sam doprowadził swoją polityką – tak sytuację tłumaczy prezes ZPA Pharmanet.

Źródło: IK/tygodnik.tvp.pl

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

"Teraz chodzi o to, by przy pomocy kolejnych insynuacji uniemożliwić młodym farmaceutom stanie się właścicielami aptek". Uuuuu, pan Piskorski zwolennikiem AdA (zwłaszcza dla młodego)??? :-))
No Panie Mariuszu do roboty i załatwić tych nieuczciwych przedsiębiorców