REKLAMA
śr. 28 grudnia 2022, 08:01

Świąteczne kolejki pod aptekami. Kumulacja trzech czynników…

Media w ostatnich dniach obiegły zdjęcia gigantycznych kolejek, jakie tworzyły się pod aptekami w okresie świąt. Ta sytuacja to kumulacja trzech czynników: wzrostu liczby zachorowań, pracy wyłącznie aptek pełniących dyżury i problemów z dostępem do niektórych leków.

„Czasami trzeba odwiedzić dwie, trzy, cztery apteki, żeby znaleźć to, co akurat przepisał nam lekarz" (fot. screen TVN)
„Czasami trzeba odwiedzić dwie, trzy, cztery apteki, żeby znaleźć to, co akurat przepisał nam lekarz" (fot. screen TVN)

W ostatnim przed Świętami tygodniu odnotowano blisko 300 tysięcy zakażeń wirusem grypy. Wyjątkowo wysokie obłożenie odnotowały też oddziały pediatryczne. Eksperci przewidywali, że i w okresie świątecznym, który nierozerwalnie związany jest z rodzinnymi spotkaniami, podróżami i gorączkowymi zakupami, liczba zakażeń będzie wysoka. O tym, że przewidywania te okazały się trafne, można było przekonać się odwiedzając apteki, które w Święta pełniły dyżury. Ustawiały się przed nimi długie kolejki (czytaj również: Zakażenia Covid-19 i grypa przenoszą się tymi samymi drogami, mogą mieć podobne objawy).

– Dziewczyna chora i czekam po leki. Ma gorączkę, suchy kaszel. Wśród znajomych mam osiem osób chorych – mówił TVN24 jeden z mężczyzn, który w okresie świątecznym stał w kolejce do apteki.

Niektórzy oczekiwali w kolejkach nawet godzinę, po to by kupić lek dla dziecka. Największe problemy były jednak w małych miastach, gdzie w Święta nie była otwarta żadna apteka. Ich mieszkańcy po leki musieli udawać się nawet do oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów większych miast.

Wszystko przez ciągle nieuregulowaną przez Ministerstwo Zdrowia kwestię finansowania takich dyżurów. Obecnie bowiem ciężar finansowy działania aptek w święta, dni wolne od pracy i niedziele oraz w nocy spoczywa wyłącznie na barkach ich właścicieli. W rezultacie apteki w małych miastach z nich rezygnują. W dużych miastach problem jest mniejszy, bo często funkcjonują w nich apteki całodobowe (czytaj również: Rozwiązanie sporu o dyżury aptek odbierze autonomię ich właścicielom…).

Problemy z brakami leków

Kolejnym problemem, z którym borykali się pacjenci szukający pomocy w okresie świąt i także po ich zakończeniu, była ograniczona dostępność do niektórych leków. Aleksander Przybylski – reporter tvn24 z Poznania – wskazywał, że „czasami trzeba odwiedzić dwie, trzy, cztery apteki, żeby znaleźć to, co akurat przepisał nam lekarz”. Problem ten dotyczy przede wszystkim małych pacjentów, potrzebujących antybiotyków w postaci zawiesin (czytaj również: Chiny wstrzymują eksport paracetamolu i ibuprofenu. Problem może mieć cały świat…).

– My, jako farmaceuci, staramy się zawsze ten lek jakoś zamówić, skądś skombinować czy nawet pokierować do apteki, która w danej chwili ma, ale największy problem mamy z zawiesinami dla dzieci. Jeżeli chodzi o antybiotyki, to już nie mówimy o grypie, tylko o powikłaniach na przykład grypy, czy innych infekcjach bakteryjnych czy zapaleniu płuc. Tych leków jest znacznie mniej i pacjenci wydzwaniają po aptekach – mówił kierownik jednej z poznańskich aptek.

Jak przyznaje codziennie odbiera nawet 30 takich telefonów – głównie od rodziców szukających leków dla swoich dzieci. Minister zdrowia zapytany o ten problem twierdzi, że „w skali kraju zapasy leków są na kilka miesięcy do przodu, ale występują lokalne braki” i związane są z łańcuchem dystrybucji (czytaj również: Minister Zdrowia: Braki leków mogą wynikać z niezamawiania ich przez apteki).

Źródło: ŁW/TVN24.pl

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Bez względu na infekcje kolejki przed długim wolnym zawsze były