W ostatnim czasie wiele mówi się o transformacji polskich aptek, która zachodzi głównie za sprawą nowych uprawnień zyskiwanych przez farmaceutów. Z jednej strony farmaceuci mogą w aptekach szczepić przeciw COVID-19 i przeciw grypie. Możliwe są w nich także testy diagnostyczne. Jednocześnie w całej Polsce trwa też pilotaż przeglądów lekowych. Przedstawiciele samorządu zawodu farmaceuty otwarcie mówią, że apteki w przyszłości mają stać się centrami usług zdrowotnych, w których pacjent będzie mógł nie tylko kupić potrzebne recepty, ale też skorzystać ze świadczeń opieki farmaceutycznej. Równolegle z ewolucją roli i uprawnień farmaceutów, w polskich aptekach zachodzi też ewolucja technologiczna (czytaj również: Apteka powinna być placówką ochrony zdrowia, a nie sklepem z lekami).
– Nie możemy mówić o rozwoju i ewolucji aptek bez technologii. Tak naprawdę jest ona nieodłącznym elementem tego rozwoju, który jest przed aptekami. On wynika oczywiście z tego, że zmieniły się zachowania zakupowe i potrzeby pacjentów w aptekach. W dużym stopniu wpłynęło na to to, czego doświadczyliśmy w czasie pandemii COVID-19 – wyjaśniał Marcin Gawroński z firmy IQVIA w programie „Kwadrans z farmacją”.
Innowacje hamowane przez przepisy
Ekspert wskazuje, że jedną z ważniejszych innowacji technologicznych w polskich aptekach ostatnich lat, było wprowadzenie e-recepty. Pod tym względem Polska wyprzedziła wiele krajów europejskich.
– E-receptę wdrożyliśmy szybko, natomiast nie wykorzystujemy w pełni jej potencjału. Wpięcie e-recepty w system e-commercowy i umożliwienie dostaw leków na receptę do pacjentów pozwoliłoby w pełni wykorzystać ten potencjał – przekonywał Gawroński.
Polskie prawo póki co nie daje możliwości prowadzenia bezpośredniej dystrybucji leków na receptę do pacjenta. Tymczasem w wielu krajach na całym świecie takie rozwiązanie działa doskonale i służy wyjątkowo skutecznie pacjentom – szczególnie w okresie pandemii. W Polsce próby uregulowania tej kwestii za każdym razem spotykały się ze sprzeciwem samorządu aptekarskiego, który wskazuje na niebezpieczeństwa związane chociażby z łańcuchem dystrybucji tego typu leków (czytaj również: Pandemia to nie powód by wprowadzać wysyłkową sprzedaż leków na receptę).
– Do pewnego stopnia jestem w stanie zrozumieć argumenty samorządu aptekarskiego. Natomiast myślę, że to są argumenty w interesie samorządu i aptek, a nie w interesie pacjenta. W bezpośrednich dostawach leków upatruję korzyści dla pacjentów z trudnościami w poruszaniu się, z chorobami przewlekłymi czy pacjentów, którzy mieszkają daleko od apteki i po prostu nie mogą się dostać do aptek i korzystać w pełni z systemu ochrony zdrowia. Byłoby to dla nich ogromne udogodnienie – wyjaśniał Marcin Gawroński w programie „Kwadrans z farmacją”.
Jak wymienia, takie rozwiązania działają w Niemczech, Niderlandach, Danii, Szwecji, Portugalii, Wielkiej Brytanii i wielu krajach poza Europą. W jego ocenie Polska jest tak samo zaawansowana technologicznie jak wspomniane kraje, jeśli chodzi o cyfryzację i informatyzację systemu ochrony zdrowia. Często dostawy bezpośrednie są w nich realizowane przy udziale farmaceuty (czytaj również: PILNE: Rząd wycofuje się z wysyłkowej sprzedaży leków na receptę).
Innowacje małe i duże
W ocenie eksperta polskie apteki są bardzo innowacyjne – dotyczy to zarówno aptek stacjonarnych, jak i internetowych. Na tyle, na ile pozwalają na to rodzime przepisy, pojawiają się w nich rozwiązania, które można znaleźć też za granicą (czytaj więcej: Wiceminister ws. aplikacji sieci Gemini: nie doszło do żadnego wycieku).
– Tutaj nie ma żadnych opóźnień w kreacji nowych rozwiązań czy tworzeniu ciekawych pomysłów. Ale one napotykają na barierę prawną i myślę, że to trochę dusi swego rodzaju innowacyjność, jaką widzimy w polskich farmaceutach – mówił Marcin Gawroński.
Ekspert wymienił też szereg innowacyjnych rozwiązań, które już teraz stosują apteki, by usprawnić swoje funkcjonowanie. Jednym z nich są apteczne roboty, których w Polsce jest już kilkanaście. W ocenie eksperta mogłoby ich być znacznie więcej (czytaj również: Robot w aptece).
– Zapewne byłoby łatwiej aptekom zmierzyć się z technologią robota aptecznego i podobnych rozwiązań, gdyby istniały programy wsparcia innowacji i ich finansowania. Takie programy funkcjonują chociażby na Węgrzech. Dzięki nim w ciągu roku liczba takich urządzeń zwiększyła się o kilkadziesiąt. W Polsce takiego wsparcia innowacyjnego nie ma, a byłoby bardzo przydatne – wskazywał Gawroński.
Jak zaznaczył apteki szukają też innych sposobów na wprowadzanie udogodnień dla pacjentów. Jedna z sieci aptecznych umieściła m.in. w części swoich placówek specjalne terminale przy okienkach, gdzie pacjent może samodzielnie wpisać numer PESEL i kod e-recepty. Dzięki temu nie ma konieczności podawania tych informacji farmaceucie na głos, co dla wielu pacjentów jest kłopotliwe lub krępujące.
©MGR.FARM










