Jak twierdzi Paweł Wróblewski z Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, farmaceuci zgłaszają, że 60 proc. wystawianych e-recept jest wadliwa. Teraz trwa sprawdzanie, dlaczego tak jest (czytaj również: Kilka kodów, a pacjent chce wykupić tylko jeden lek… Zabawa z e-receptą).
Niedopracowany system informatyczny
Paweł Łukasiński, szef Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, przekonuje, że błędy w e-receptach to nie wina lekarzy. – Nie ma jeszcze pełnej kompatybilności między systemami, które są w przychodniach a tymi, które są w aptekach. Jednocześnie, lekarz, który wypisuje taką e-receptę, nie ma intuicyjnych wskazówek w systemie, że trzeba coś zaznaczyć. Dlatego zdarzają się błędy. To oczywiście problem zarówno dla lekarzy, którzy muszą kilka razy przyjmować te same osoby, jak i dla pacjentów, którzy po receptę muszą się zgłosić po raz kolejny – mówi Łukasiński.
Dodaje on, że to nieprawda, iż większość recept na Dolnym Śląsku jest wadliwa (czytaj również: E-recepta na 12 miesięcy ma więcej wad niż zalet). Jest to raczej ok. 10 procent. To system informatyczny jest nowością i nie jest jeszcze dopracowany. Poza tym wdrożyło się w niego dopiero około 20–30 procent wszystkich lekarzy na Dolnym Śląsku.
Starsi lekarze i niewydolność systemu
Niektórzy lekarze, zwłaszcza ci starsi, niechętnie podchodzą do idei e-recept (czytaj również: Seniorzy i e-recepta – czy to się sprawdzi?). Prawdopodobne jest więc, że gdyby lekarze nie zdążyli się wdrożyć do 1 stycznia, to możliwość wydawania recept papierowych się wydłuży. Jednak zależy to od ministra zdrowia. Taką decyzję musiałby jednak podjąć minister zdrowia. Jak twierdzi Łukasiński, raczej nie dojdzie do wykluczenia lekarzy, którzy nie wdrożą się od razu w system, gdyż lekarzy specjalistów jest za mało.
Ponadto polskie apteki dziennie obsługują 2 miliony pacjentów i niewykluczone, że system tego nie wytrzyma. Taka sytuacja już zdarzyła się jakiś czas temu w Wielkiej Brytanii – tam system e-recept padł na trzy doby. Poza tym zawsze może zabraknąć zasięgu albo internetu? Zdaniem Łukasińskiego to jednak nie przekreśla plusów tego systemu dla pacjentów.
– O tym również trzeba powiedzieć. Dzięki nowemu systemowi lekarze będą mieli łatwiej, a pacjenci lepiej, bo w elektronicznym systemie będzie informacja o wszystkich przyjmowanych lekach przez pacjentów. A jak wiemy, niektóre leki wchodzą ze sobą w interakcję i może to wywoływać bardzo niebezpieczne zmiany w organizmie. Pacjent nie musi wiedzieć, że o każdym przyjmowanym leku musi powiadamiać kolejnego lekarza. Teraz lekarze będą mieli te informacje w systemie – podsumowuje Łukasiński.
Źródło: IK/gazetawroclawska.pl










