W połowie stycznia Naczelna Izba Aptekarska wydała komunikat, po raz kolejny przypominając, że w Polsce obowiązuje zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych. Chodzi o art. 94a Prawa farmaceutycznego, który mówi, że zabroniona jest reklama aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. Nie stanowi reklamy jedynie informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego. Dlaczego NIA przypomina o przepisie, który obowiązuje od 2012 roku?
– Docierają do nas informacje o działaniach posiadających znamiona zabronionej reklamy, szczególnie polegających na wykorzystywaniu cen produktów OTC jako zachęty do korzystania z usług konkretnej apteki (np. umieszczanie cen leków bez recepty na szybach, oraz w niektórych POZ). Dlatego postanowiliśmy zareagować na sygnały o nasilających się przypadkach takiej nielegalnej promocji – mówi Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Przez 13 lat obowiązywania zakazu reklamy aptek, inspekcja farmaceutyczna przeprowadziła setki postępowań, dotyczących jego naruszenia. Orzecznictwo w tej sprawie jest przebogate. Mimo to nadal w aptekach, pojawiają się próby obchodzenia przepisu. Z czego to wynika?
Robić zdjęcia i zgłaszać do inspekcji
Swoistym przyzwoleniem na takie działania jest mała częstotliwość kontroli w aptekach, ale też niezbyt dotkliwe kary za takie przewinienia. Wiele działań marketingowych prowadzonych przez właścicieli aptek pozostaje po prostu niewykrytych przez inspekcję. Dlatego w swoim komunikacie Naczelna Izba Aptekarska stara się „wspierać” egzekwowanie zakazu. W jaki sposób?
– W komunikacie przypominamy o konsekwencjach prawnych związanych z łamaniem zakazu reklamy aptek i apelujemy o zgłaszanie wszelkich wątpliwości do właściwego wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego – mówi Konrad Madejczyk.
Już teraz często kontrolerzy zjawiają się w aptekach dopiero po „donosach” innych właścicieli aptek, walczących tak z nieuczciwą konkurencją. To kontrole doraźne, przeprowadzane bez zapowiedzi. Trudno bowiem inspektorom stwierdzić naruszenie zakazu reklamy aptek w trakcie kontroli planowej. Taką WIF musi odpowiednio wcześniej zapowiedzieć, co daje właścicielowi aptek czas na „przygotowanie się”.
– Naczelna Izba Aptekarska zaleca aby w każdym przypadku wątpliwości co do charakteru konkretnej działalności informacyjnej lub promocyjnej, a w szczególności w przypadku podejrzenia naruszenia przez jakikolwiek podmiot zakazu reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności, wniosek o zbadanie zgodności z prawem, wraz ze stosownymi dowodami (np. zdjęciami, dokumentami), kierowany był bezpośrednio do właściwego, według siedziby apteki, wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego – czytamy w komunikacie NIA.
Kara finansowa to nie wszystko…
Przypomnijmy, że za naruszenie zakazu reklamy aptek Prawo farmaceutyczne przewiduje karę finansową. Maksymalna grzywna za takie naruszenie to do 2012 roku – 50 000 zł. Inspektorzy rzadko jednak sięgają bo ten maksymalny wymiar kary, częściej nakładając na aptekarzy grzywny kilku tysięcy złotych. Te najwyższe najczęściej otrzymują sieci apteczne, reklamujące jednocześnie wiele aptek lub wielokrotnie naruszające ten przepis.
W branży mówi się, że kara finansowa za złamanie zakazu reklamy, przedsiębiorcy często uwzględniają w budżecie, jako koszt jej prowadzenia. Dlatego NIA przypomina, że grzywna to nie jedyna konsekwencja naruszenia zakazu reklamy aptek. A chodzi o odpowiedzialność dyscyplinarną kierowników aptek. Ustawa o zawodzie farmaceuty mówi, że „farmaceuta nie może prowadzić reklamy produktów leczniczych skierowanej do wiadomości publicznej ani w niej uczestniczyć”. Z kolei Kodeks Etyki Farmaceuty mówi, że „farmaceuta nie narzuca swych świadczeń lub usług pacjentom oraz nie pozyskuje pacjentów w sposób niezgodny z zasadami etyki i deontologii zawodowej oraz zasadami lojalności wobec innych farmaceutów”.
Na podstawie tych dwóch przepisów można więc kierownika apteki pociągnąć do odpowiedzialności zawodowej, jeśli w aptece złamano zakaz reklamy. I to nawet w sytuacji, kiedy organizuje je właściciel apteki – pracodawca farmaceuty. A to dlatego, że zgodnie z ustawą o zawodzie farmaceuty: „aptekarz, w tym kierownik apteki, samodzielnie podejmuje decyzje w zakresie sprawowania opieki farmaceutycznej, udzielania usług farmaceutycznych oraz wykonywania zadań zawodowych, kierując się wyłącznie dobrem pacjenta, i nie jest związany w tym zakresie poleceniem służbowym”.
– Podmiot prowadzący aptekę lub punkt apteczny ma obowiązek umożliwić aptekarzowi samodzielne podejmowanie decyzji w zakresie sprawowania opieki farmaceutycznej, udzielania usług farmaceutycznych lub wykonywania zadań zawodowych w zakresie, w jakim są one związane z prowadzoną przez ten podmiot działalnością. Jeżeli podmiot prowadzący aptekę nie wykonuje tego obowiązku, wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej – wskazuje NIA.
Cienka granica między informacją i reklamą…
Izba wskazuje, że docierają do niej informacje o wykorzystywaniu informacji o cenach leków OTC jako zachęty do korzystania konkretnej apteki. Chodzi o umieszczanie cen konkretnych produktów na szybach w pomieszczeniach apteki. To jeden z jeden z najbardziej nieoczywistych przykładów naruszania zakazu reklamy aptek. Apteka jako placówka handlowa musi umieszczać przy produkcie informację o jego cenie. Jednak sposób pokazania tej ceny, może już przekraczać cienką granicę między informacją, a reklamą.
Orzecznictwo w tym zakresie jest bardzo bogate – często tego typu decyzje opisywaliśmy w ostatnich latach na MGR.FARM. Przykładowo w 2020 roku Podkarpacki WIF nałożył na aptekę 4000 zł, za umieszczenie cen niektórych produktów w kolorowych gwiazdkach. Widziały one na aptecznych regałach.
- Czytaj również: Cena w kolorowej gwiazdce narusza zakaz reklamy aptek
– Opisanie niektórych cen na kolorowych gwiazdkach stanowi oczywistą zachętę do dokonania zakupu. Podobnie jak wywieszone w ekspedycji informacje o produktach, w których szczególnie wyróżniona została cena poprzez powiększenie, pogrubienie oraz podkreślenie czcionki – uzasadniał WIF.
Z kolei kilka miesięcy wcześniej Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny nałożył na inną aptekę karę 1000 zł. Jej przewinienie polegało na umieszczeniu w izbie ekspedycyjnej kosza z nadrukowanym symbolem „%”. Na tej samej kartce wskazano cenę znajdujących się w nim produktów.
- Czytaj również: 1000 zł kary dla apteki za koszyk z symbolem „%”
– W ocenie organu wojewódzkiego informacja, o której mowa powyżej wskazuje wprost na korzyści jakie mogą uzyskać pacjenci korzystający z usług tej placówki, o czym świadczy umieszczenie na koszach symbolu „%”, który jest jednoznacznie kojarzony z promocją, przeceną czy rabatem. Omawiane działania należy uznać zatem za działania o charakterze marketingowym, służące przyciągnięciu pacjentów do konkretnej apteki – apteki przedsiębiorcy, a co za tym idzie zwiększeniu sprzedaży produktów leczniczych i wyrobów medycznych – można było przeczytać w uzasadnieniu decyzji.
Zakaz reklamy aptek w aptece
Przez wiele lat wśród właścicieli aptek panowało przekonanie, że reklamą są tylko działania promocyjne podejmowane na zewnątrz apteki. Za reklamę apteki uznawano to działania polegające na zachęcaniu pacjentów, którzy jeszcze nie zdecydowali się na wybór konkretnej apteki. Innymi słowy materiały przyciągające ludzi do korzystania z jej usług. Jeśli pacjent już wszedł do apteki, to napotykane w niej działania marketingowe nie są reklamą. Tezę tę jednak szybko zweryfikowała inspekcja farmaceutyczna.
– Sam fakt wejścia klienta do apteki nie gwarantuje jeszcze, iż dokona on zakupów w tej aptece. Jednak przekaz reklamowy właśnie skłania go do zakupów oraz budzi zainteresowanie ofertą konkretnej apteki, a informacja o niej będzie przekazywana dalszym osobom, chociażby znajomym. Przypadki, kiedy klient wychodzi z apteki nie dokonując w niej zakupów, a jedynie zapoznając się z ofertą tej konkretnej apteki na pewno nie są odosobnione –wskazywał Małopolski WIF nakładają w 2020 roku 20 000 zł kary na jedną z aptek.
- Czytaj również: Działania marketingowe wewnątrz apteki też stanowią jej reklamę…
Podobne podejście prezentowali też inni inspektorzy farmaceutyczni. Za reklamę apteki uznawali plakaty z cenami wybranych produktów czy nawet informacje o posiadaniu określonego asortymentu (np. szczepionek przeciw grypie). Znane są też decyzje o nałożeniu na aptekę kary, że informację o wykonywaniu leków recepturowych. Dziś już nie ulega wątpliwości, że każdy wyróżniający się komunikat wewnątrz apteki, można uznać za jej reklamę. Szczególnie, jeśli dotyczy on ceny asortymentu.
©MGR.FARM










