REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 16 grudnia 2020, 08:02

Działania marketingowe wewnątrz apteki też stanowią jej reklamę…

20 000 zł kary ma zapłacić jedna z małopolskich aptek, za umieszczenie w izbie ekspedycyjnej plakatu z wybranymi produktami i ich cenami. Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny uznał to za naruszenie zakazu reklamy aptek. W całej sprawie zaskakują wyjaśnienia kierownika apteki…

Podmiot prowadzący aptekę już wcześniej został ukarany za podobne naruszenie (fot. Shutterstock)
Podmiot prowadzący aptekę już wcześniej został ukarany za podobne naruszenie (fot. Shutterstock)

Decyzję w tej sprawie Małopolski WIF wydał na początku kwietnia 2020 r. W trakcie kontroli planowej w aptece stwierdzono szereg naruszeń. Jedno z nich polegało na umieszczeniu w izbie ekspedycyjnej plakatu, na którym znalazły się produkty zalegające w magazynie. Z wyjaśnień kierownika apteki wynikało, że plakat był cyklicznie wymieniany, by wzbudzać zainteresowanie pacjentów. Dostarczany był do apteki co miesiąc, a ceny w magazynie były do niego dostosowane i obowiązywały tylko do momentu, do którego plakat wisi w aptece.

REKLAMA

– Plakat stanowi wyciąg z cennika, ale cennik nie jest stworzony. Na plakacie znajdują się preparaty, których zalega większa ilość w magazynie – miał wyjaśniać kierownik apteki.

To co w środku apteki, nie jest reklamą?

Właściciel apteki po tym jak WIF wszczął postępowanie administracyjne przekonywał, że w tej sytuacji nie doszło do naruszenia zakazu reklamy aptek. Jego zdaniem plakat nie był widoczny na zewnątrz apteki, a dopiero po wejściu potencjalnego klienta do środka. Przekonywał, że na plakacie zamieszczono informację dla tych, którzy już i tak zdecydowali się na skorzystanie z oferty apteki wchodząc do niej (czytaj również: Kartka A4 z ceną i opisem produktu to reklama apteki. Kara 2000 zł…)

– Zwrócił również uwagę na różnice pomiędzy reklamą apteki jako sprzedawcy towaru, a reklamą samego produktu. Ostatecznie stwierdził również, że zakaz reklamy nie powinien być rozciągany na informowanie, albowiem przemawia za tym również idea ochrony konsumenta. Uzyskanie przez konsumenta wiedzy o przedmiocie i warunkach transakcji daje podstawy do oceny sytuacji rynkowej i swobodnego (oraz świadomego) podejmowania decyzji – opisuje wyjaśnienia przedsiębiorcy Małopolski WIF.

Właściciel apteki zawnioskował też, aby Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny przesłuchał w tej sprawie kierownika apteki. Tak też się stało. Farmaceuta podczas przesłuchania zeznał, że w aptece nie ma cennika asortymentu i pacjent nie może sam sprawdzić ceny produktów. Taka informacja podawana jest tylko przez personel apteki. Przekonywał też, że zainteresowanie produktami z plakatu jest znikome, a jego celem jest poinformowanie pacjentów „poprzez pewnego rodzaju wykaz z cennika obowiązującego w aptece o cenach produktów w aptece”.

Kierownik „sam sobie przeczy”

Zdaniem kierownika „reklamą apteki są to działania polegające na zachęcaniu pacjentów, którzy jeszcze nie zdecydowali się na wybór konkretnej apteki, tak aby przyciągnąć ich do korzystania z usług”. Przekonywał też, że reklamą apteki byłoby kolportowanie gazetki na mieście lub plakat na zewnątrz apteki, który zachęcałby do wejścia do wnętrza apteki (czytaj również: Informacja o zamiennikach czy reklama apteki?).

– Jednak ten sam kierownik przeczy sobie zeznając jednocześnie, że: „nie zawsze każdy pacjent, który wchodzi do apteki dokonuje w niej zakupów, ponieważ są różne czynniki, takie jak np. zbyt wysoka cena dla pacjenta czy brak produktu na stanie – ocenił zeznania farmaceuty Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny.

Ostatecznie Małopolski WIF nie dał wiary tym wyjaśnieniom i stwierdził w aptece naruszenie zakazu reklamy.

REKLAMA
REKLAMA

– W izbie ekspedycyjnej prowadzona była zatem reklama apteki i jej działalności w postaci umieszczonego w niej plakatu, na którym wyszczególniono różne produkty, które podmiot prowadzący zamierzał sprzedać pacjentom. Część z nich, jak przyznał kierownik apteki należała do grupy produktów zalegających w magazynie, a zatem takich, w których „zamrożona’” była określona gotówka. O chęci sprzedaży tych konkretnie produktów świadczy również fakt, iż w aptece nie było cennika, z którym pacjent mógłby zapoznać się samodzielnie, a poznanie innej oferty, niż ta z plakatu wymagałoby zaangażowania personelu pracującego w aptece – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Wejście do apteki nie gwarantuje zakupu…

WIF uznał, że celem plakatu było zwrócenie uwagi na możliwość zakupu wybranych produktów leczniczych i pozostałego asortymentu w określonych cenach i tym samym zwiększenie ich sprzedaży.

– Wniosek, który pragnie wysnuć zarówno podmiot prowadzący jak i kierownik, iż określenie czy coś jest reklamą czy nie, związane jest bezpośrednio z lokalizacją danego materiału jest błędne i sformułowane na użytek postępowania, gdyż sam fakt wejścia klienta do apteki nie gwarantuje jeszcze, iż dokona on zakupów w tej aptece. Jednak przekaz reklamowy właśnie skłania go do zakupów oraz budzi zainteresowanie ofertą konkretnej apteki, a informacja o niej będzie przekazywana dalszym osobom, chociażby znajomym. Przypadki, kiedy klient wychodzi z apteki nie dokonując w niej zakupów, a jedynie zapoznając się z ofertą tej konkretnej apteki na pewno nie są odosobnione – uznał WIF.

Zdaniem organu wyeksponowanie plakatu z konkretnymi produktami może wzbudzić dodatkowe zainteresowanie każdego potencjalnego klienta znajdującego się w izbie ekspedycyjnej tymi właśnie produktami w tej konkretnej aptece. A to z pewnością może mieć wpływ na ewentualną decyzję dokonania w niej zakupów. Uznał też, że tego typu działania reklamowe prowadzą zarówno do wzrostu sprzedaży konkretnych produktów, jak również do wzrostu liczby pacjentów, a także do wzrostu sprzedaży innych produktów kupowanych oprócz produktów, do których odnoszą się działania reklamowe (czytaj również: Hasło “Apteka z tradycjami” na szyldzie, to reklama apteki?).

Wysoka kara za ponowne naruszenie

Mając na względzie zgromadzony materiał dowodowy i wynikające z niego ustalenia, WIF za stwierdzone naruszenie wymierzył aptece karę pieniężną w wysokości 20 000,00 zł. Na taki jej wymiar miało wpływ kilka okoliczności. Jedną z nich było to, że reklama była prowadzona pomimo wydania decyzji nakazującej zaprzestania jej prowadzenia. Poza tym podmiot prowadzący już wcześniej został ukarany za podobne naruszenie karą w wysokości 4000 zł (czytaj również: Walka z reklamą aptek przynosi efekty?).

– W niniejszej sprawie okolicznością istotną dla wysokości kary jest nie tylko fakt dalszego prowadzenia reklamy, ale uprzednie naruszenie ustawowego zakazu reklamy przez tego samego przedsiębiorcę prowadzącego więcej aptek. Skłania to do twierdzenia, że występuje już po jego stronie uporczywość łamania obowiązującego prawa, a więc kara musi być dodatkowo dolegliwa finansowo. Należy nadmienić, że w przypadku kolejnego stwierdzenia w przyszłości prowadzenia niedozwolonej reklamy przez tego samego przedsiębiorcę,może zostać orzeczona kara w jeszcze większej wysokości – czytamy uzasadnienie decyzji WIF.

Sygn. akt FAKR-IV.8521.1.29.2019
©MGR.FARM


REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA