REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 12 sierpnia 2019, 12:58

Euthyrox, dyżury, a sprawa polska

Można z aptekarzy kpić w kwestii dyżurów, można i kpić utrzymując nierealistyczne marże. Czy naprawdę nie widzimy, że swą potulnością i brakiem przeciwstawiania się, sami sobie robimy krzywdę? Malkontenckie komentarze, w internecie lub realu, wymuszają na farmaceutach pracę ponad siły i ponoszenie kosztów związanych z utrzymaniem państwowego systemu ochrony zdrowia, który w każdej innej części jest finansowany z jego budżetu…

Wszyscy, którzy wzbudzają w farmaceutach poczucie winy za fizyczną niemożność pełnienia dyżurów lub utrwalają ich "ekonomiczną nieoptymalność", szkodzą nam wszystkim (fot. MGR.FARM)

Pod moim niedawnym felietonie (Cofnięcie aptece zezwolenia za uporczywy brak Euthyroksu?) o hipotetycznych kłopotach związanych z brakiem Euthyroksu, zaobserwowałem zadziwiające wypowiedzi niektórych komentatorów. Ich podejście jest diametralnie różne od mojego. Może dlatego, że aż tak mocno nie zagłębili się w zrozumienie prawa? Powtórzę: za niedyżurowanie nie ma żadnych sankcji. Kolejny raz napiszę także, że za organizację ochrony zdrowia na terenie powiatu odpowiada powiat, a nie apteka lub aptekarz. Czego tu nie można zrozumieć? Nie apteka/aptekarz/podmiot prowadzący, tylko powiat. Odpowiada, bo ustawa na niego nałożyła obowiązek organizacji.

REKLAMA

Dokładnie taką samą konkluzję usłyszał przedstawiciel powiatów, gdy 26 września 2017 r. w gmachu Ministerstwa Zdrowia odbyło się spotkanie dotyczące dyżurów. Wiem, bo siedziałem obok oraz wszystko doskonale widziałem i słyszałem. Owszem, kontekst był i taki, że nie damy wam, powiatom, pieniędzy na dyżury, bo nie mamy takiej pozycji w budżecie.

Polemika o związku przyczynowo-skutkowym

W systemie ochrony zdrowia apteka jest trybikiem, ale nie bezwolnym, co udowodniono wyrokami sądów administracyjnych. Taki wyrok z uzasadnieniem mam i ja. „Szczególna rola apteki, o której mowa wyżej nie może być jednak podstawą do nadmiernego obciążenia obowiązkiem pracy we wskazanych porach i nie może mieć charakteru dowolnego”. Polemizujcie z wyrokiem/wyrokami, a nie ze mną. Dyżurujcie, jeśli chcecie. Nikt nie zabrania. Ja nie chcę dyżurować. Jeśli nie dyżurujecie, IMHO nie macie prawa pouczać dyżurujących, bo tym samym upodabniacie się do radnych i starostów, którzy nic nie rozumieją ze specyfiki pracy apteki, ale bezrefleksyjnie żądają naszych usług. Oni przede wszystkim nie ponoszą odpowiedzialności za pracę aptekarzy, ani nie płacą za nią.

Idźmy dalej. Nie ma możliwości udowodnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy pójściem pacjenta do nieczynnej apteki, a jego np. zejściem śmiertelnym. Mógł nie iść, zwłaszcza gdy wiedział z mediów o proteście aptek. Mógł o nim nie wiedzieć, ale poszedł, bo skorzystał z informacji na stronach starostwa. Czy w takim razie nie starostwo ponosi odpowiedzialność za wprowadzanie w błąd? Rozmyślnie wysyłać mieszkańców do nieczynnej apteki? Życie przerosło kabaret:  „Apteka widmo” w Rabce-Zdrój. Mieszkanka skarży się lokalnym mediom…. Czyż dodatkowo nie jest to rozmyślne generowanie konfliktu na linii pacjenci-aptekarze? (czytaj więcej: Urząd wprowadzał mieszkańców w błąd w sprawie dyżurów aptek?)

Gdyby pacjent poszedł do nieczynnego gabinetu i zmarł na jego progu, bo lekarz był na urlopie, czy lekarz ma za to odpowiadać? Albo inaczej. Jeśli rada powiatu ustali dyżury nie 24/7, a 24/28, czyli miesiąc non-stop w 1-osobowej aptece, to będzie OK? Wyjście z apteki akceptowalne, ale tylko przy pomocy zakładu pogrzebowego? Taaa… Nawet w czasie studiów słyszałem straszenie starowinką, która umrze na progu apteki, bo farmaceuty nie było na dyżurze lub brakowało leku. Macie Koleżanki i Koledzy wszystkie leki w swych aptekach? Nigdy Wam ich nie zabrakło, a z tego powodu pacjent nie płakał/marudził/wyzywał? Jak pacjentowi zabraknie benzyny na dojazd do apteki i umrze, winę ponosi właściciel zamkniętej stacji benzynowej czy rada powiatu, która go nie zmusiła do pracy 24 h?

Przymus dyżurów ponad siły?

Rozpatrywanie uchwał rad powiatu w kategoriach: apteka musi dyżurować, bo inaczej kryminał dla farmaceuty-leniuszka, jest jakąś aberracją. Ograniczenia fizyczne były, są i będą. Dotyczą zarówno braku magistrów jak i ich fizycznej wytrzymałości. Albo apteka jest czynna w dzień, a w nocy nieczynna, bo farmaceuta odpoczywa po dniu pracy, albo będzie nieczynna dzień i noc, bo farmaceuta będzie w szpitalu lub na cmentarzu, albo w więzieniu. Diabelska alternatywa.

Na przełomie 2015 i 2016 r. na MGR.FARM był cykl artykułów dotyczących dyżurów z Rawicza (czytaj więcej: Aptekarze z Rawicza wygrywają w sądzie, ale…). Opisywały zacietrzewienie tamtejszego starosty i dobrze zorganizowany opór aptek z powiatu. Także wygraną aptekarzy – wyrazy uznania m.in. dla magistrów farmacji Anety i Łukasza Żyto – w Sądzie Administracyjnym. Były próby zastraszenia WIF-em, ale i prokuraturą, która jednak stanęła na wysokości zadania. Odpowiedziała (mam kopię listu) tamtejszemu staroście, że zamknięcie apteki (brak dyżurów) nie jest zagrożeniem zdrowia i życia i odmówiła wszczęcia postępowania.

Czego Wam jeszcze, malkontenci, potrzeba? Chcecie – dyżurujcie. Nie chcecie – nie dyżurujcie. Dyżurowania nikt nie zabrania. Nauki prawa również, ale nie bądźcie jak pewien radny z Pleszewa. W czerwcu 2015 r. na spotkaniu z aptekarzami z mojego powiatu powiedział (opisywałem to wiele razy) do nas: „ja przez cały weekend studiowałem Prawo farmaceutyczne i…” – i więcej nic nie powiedział, bo sala wypełniona doświadczonymi farmaceutami wybuchła gromkim śmiechem.

Spory i wyroki sądów

Tego typu spory będą miały miejsce, póki nie zmieni się wadliwy art. 94 PF. Póki się nie zmieni, nauczmy się wykorzystywać prawo w sposób dla nas korzystny. Nie robimy nic innego, czego nie robi druga – samorządowo-powiatowa – strona. Oni zastraszają artykułem 103 PF o „uporczywości”, apelują do naszej „misji i etyki”, cytują te same wyroki, co my, tylko biorą inne fragmenty.

REKLAMA
REKLAMA

Szczególnie polecam wyrok NSA II GSK 585/12, a w nim jego Uzasadnienie:

“Realizacja świadczeń w porze nocnej i w dni wolne od pracy wchodzi w zakres ustawowych zadań aptek ogólnodostępnych, a od kierownika apteki należy takie zorganizowanie pracy, by placówka mogła obowiązek ten realizować”. (str. 4, pisownia oryginalna; podkreślenia moje, MP)

“Organ podejmując uchwałę nie może brać pod uwagę hipotetycznych trudności, jakie może mieć podmiot prowadzący aptekę w zrealizowaniu obciążającego go, a wynikającego z art. 92 u.p.f. obowiązku obecności farmaceuty w godzinach czynności apteki. Zapewnienie obecności takiej osoby jest jedynie kwestią organizacyjną i sposób jej rozwiązania zależy jedynie od decyzji podmiotu prowadzącego aptekę”. (str. 9)

To jest wyrok NSA z Uzasadnieniem, które jest dualistyczne w swej wymowie. Raz mówi o obowiązku kierownika, a potem o decyzyjności podmiotu. Póki co, kierownik może zrobić tylko to, na co mu pozwoli podmiot prowadzący, czyli właściciel. Ten sam mechanizm był wałkowany podczas procedowania Apteki Dla Aptekarza, prawda?

Kierownik apteki, pracodawca i obsada kadrowa

Przedsiębiorcy z Konfederacji Lewiatan nawet się nie krępują, tylko w swych uwagach do Ustawy o Zawodzie Farmaceuty (UoZF) otwartym tekstem piszą o silniejszej pozycji właściciela względem zatrudnionego kierownika (czytaj więcej: Przedsiębiorcy krytykują projekt ustawy o zawodzie farmaceuty).

Stanowisko Konfederacji Lewiatan do projektu ustawy o zawodzie farmaceuty
Stanowisko Konfederacji Lewiatan do projektu ustawy o zawodzie farmaceuty

Z doświadczenia wiem, że powiaty powołują się na część mówiącą o obowiązku kierownika mającego zapewnić… obsadę. Farmaceuci, z których wielu straciło na studiach umiejętność przeciwstawiania się narzucanym dużym obciążeniom, także i w tej sytuacji w większości spuszczają wzrok i potulnie dyżurują. Zobaczymy, ile jeszcze wytrzymamy? Inni też dyżurowali i żyją. Ja miałam/miałem jeszcze gorzej, a dałam/dałem radę, więc i wy, młodzi, też musicie. Prezerwatywa w nocy też jest potrzebna. Dla uśmiechu pacjenta warto. Ileż ja się nasłuchałem takich dołujących fraz?

Dlatego wszyscy, którzy wzbudzają w farmaceutach poczucie winy za fizyczną niemożność pełnienia dyżurów lub utrwalają ich „ekonomiczną nieoptymalność” (czytaj więcej: Czy zostaną wprowadzone ryczałty za dyżury? MZ tego nie kwestionuje), szkodzą nam wszystkim farmaceutom. Szkodzą, bo tłamszą wolną wolę, zniechęcają do niezgody na niesprawiedliwe traktowanie, które nie ma odpowiednika. Pokazują, że nie żądamy słusznej zapłaty za dodatkową pracę, a więc jesteśmy bardziej naiwni od dzieci. Skoro tak, po co aptekarzy traktować poważnie, jak twardych negocjatorów? Wystarczy pogrozić paluszkiem i harują, „naiwniacy”, za darmo.

Można z aptekarzy kpić w kwestii dyżurów, można i kpić utrzymując nierealistyczne marże. Czy naprawdę nie widzimy, że swą potulnością i brakiem przeciwstawiania się, sami sobie robimy krzywdę?

Malkontenckie komentarze, w internecie lub realu, wymuszają na farmaceutach pracę ponad siły i ponoszenie kosztów związanych z utrzymaniem państwowego systemu ochrony zdrowia, który w każdej innej części jest finansowany z jego budżetu. NFZ też jest państwowy. Rolnik, hydraulik, taksówkarz, o lekarzach nie wspominając, rozumieją, że za pracę, zwłaszcza dodatkową, należy się zapłata. Z kolei każdy z nich musi kiedyś spać lub odpoczywać, bo inaczej może umrzeć z przepracowania. Czy już zapomniano o śmierci 39-letniego kardiologa, który w lutym 2019 r. w szpitalu w moim Pleszewie zmarł w drugiej dobie dyżuru? Naprawdę tego chcecie, dla siebie lub innych?

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA