REKLAMA
pon. 16 marca 2020, 09:06

1000 zł premii za 100 proc. obecności. Apteki walczą o personel…

Od dzisiaj nie działają niemal wszystkie szkoły i przedszkola w Polsce. Na mocy „specustawy koronawirusowej” rodzice opiekujący się dziećmi mogą zostać w domu i skorzystać z 14 dniowego zasiłku opiekuńczego. Okazuje się, że z tego powodu może zabraknąć farmaceutów w wielu aptekach. Jedna z sieci aptecznych zaoferowała więc swoim pracownikom specjalną premię…

Recepty wystawione i niezrealizowane przed dniem 1 lipca realizuje się na zasadach dotychczasowych (fot. Shutterstock)
Właściciele aptek walczą o to by pracownicy nie szli na zwolnienie (fot. Shutterstock)

Tego typu głosów jest zdecydowanie więcej. Dostrzega je Naczelna Izba Aptekarska, która w piątek wystosowała apel do przedsiębiorców z rynku aptecznego. Został wysłany do największych sieci aptecznych działających w Polsce (czytaj więcej: Apteki zabezpieczają się przed koronawirusem. Farmaceuci pokazują zdjęcia…).

– W związku z sygnałami docierającymi do izb aptekarskich, dotyczącymi braku wdrożenia działań zabezpieczających personel aptek przed ryzykiem zakażenia koronawirusem lub wdrażaniem ich w sposób częściowy, Naczelna Izba Aptekarska wzywa do natychmiastowego: zastosowania się do wytycznych przygotowanych przez samorząd aptekarski w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektoratem Sanitarnym, udostępnienia pracownikom aptek środków ochrony osobistej i płynów dezynfekujących, wdrożenia procedur ograniczających liczbę pacjentów oczekujących w izbie ekspedycyjnej do koniecznego minimum, sprzedaż w wyznaczonych strefach lub za pośrednictwem okienek do sprzedaży nocnej – czytamy w komunikacie.

Jednocześnie NIA przypomina, że rozwój pandemii wymaga wdrażania rozwiązań nadzwyczajnych, których najwyższym celem jest zapobieganie rozprzestrzeniania się COVID-19 oraz ochrona fachowego personelu zatrudnionego w aptekach.

Pracownicy domagają się ochrony

W jednej z grup na Facebooku, gdzie opiniami i doświadczeniami dzielą się pracownicy aptek, powstała treść petycji o podjęcie działań zabezpieczających apteki i ich personel. Jej autorzy zachęcają do wysyłania jej do Naczelnej Izby Aptekarskiej, Głównego Inspektora Farmaceutycznego i izb aptekarskich.

– W obecnej kryzysowej sytuacji epidemiologicznej pomimo zaleceń wydanych przez Okręgowe Izby Aptekarskie, wciąż nie wszyscy z nas mają zapewnione środki ochrony. Sytuacja w aptekach jest poważna – pacjentów jest bardzo dużo, a więc ryzyko, jakiemu jesteśmy poddani, jest wysokie. Po konsultacji z farmaceutami z całej Polski, postanowiliśmy podjąć stanowcze kroki, bo narażone jest nie tylko nasze zdrowie, ale co za tym idzie – funkcjonowanie aptek w całej Polsce i ryzyko ich zamknięcia, kiedy personel zostanie zakażony – czytamy w petycji.

Jej autorzy apelują o wydanie nakazu (a nie zaleceń) zapewnienia przez pracodawcę odpowiednich środków ochrony pracownika na czas epidemii, tj.:

  1. wysokich (minimum 1,8m od podłogi) szyb oddzielających pacjenta od farmaceuty lub tymczasowych „ścian” z folii między podłogą a sufitem
  2. wyznaczenia strefy bezpiecznej odległości pacjent-farmaceuta (minimum 1.5m – według badań 1m to zdecydowanie za mało)
  3. rękawiczek ochronnych, przyłbic ochronnych
  4. usunięcia z ekspedycji (tej części, w której przebywa pacjent) wolno stojących przedmiotów (osadza się na nich aerozol ze śliny pacjentów, co stanowi potencjalny materiał zakaźny, a nie mamy możliwości odkażania tych przedmiotów)

Apteki wprowadzają zabezpieczenia

W mediach społecznościowych nie brakuje jednak i przykładów starań właścicieli aptek, by zabezpieczyć swoich pracowników. Ich skuteczność bywa różnice oceniana. Jednym z popularniejszych rozwiązań jest montowanie szyb oddzielających pracowników od pacjentów. Na Allegro pojawiły się nawet oferty gotowych osłon tego typu z plexi. W części aptek zmiany idą jednak jeszcze dalej.

– Nasi pracownicy pracują ramię w ramię z właścicielami. Wszyscy są maksymalnie zabezpieczeni – apteki są przeorganizowane, stworzone są strefy trwale oddzielające personel od pacjentów i zachowujące bezpieczną odległość między pacjentami. W części aptek obsługa dokonywana jest przez okienka nocne – mówi Marcin Wiśniewski, szef ZAPPA.

Jednocześnie krytykuje rozwiązania wprowadzane przez sieci aptek. Zarzuca ich właścicielom, że zarządy są pochowane w biurach, a pracownicy często niechronieni mają ciągłą styczność z pacjentami (czytaj również: Kontrowersje wokół „wyprawki na koronawirusa” w jednej z sieci aptek).

– W sobotę jeden z prezesów zagranicznej sieci pochwalił się na Twitterze, że dba o personel, bo osłonił stanowiska płatami plexy. Na załączonym zdjęciu widać jednak przerwę między płytami w której mieści się cały farmaceuta. Nieważne, że jest eksponowany – musi być przecież „frontem do klienta”. Nie ma też mowy o zamknięciu części samoobsługowej i obsłudze przez okienko – pacjent musi chodzić między gondolami ekspozycyjnymi, bo wówczas kupuje impulsywnie, a to zwiększa obrót. To skrajna nieodpowiedzialność. I kolejny dowód na to, że faktyczną opiekę zdrowotną, w tym bezpieczną dystrybucję leków mogą zapewnić jedynie ludzie odpowiednio do tego zadania wykształceni, potrafiący dokonać właściwej oceny zagrożeń, a nie skupieni bezwzględnie na zysku – wskazuje Wiśniewski.

Odnosi się tym sposobem do wpisów i zdjęć publikowanych na Twitterze przez Witolda Lelentala – prezesa sieci Super-Pharm i wiceprezesa Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Całkowita izolacja

Naczelna Izba Aptekarska rekomenduje aptekom i punktom aptecznym wydawanie pacjentom wszystkich produktów w wyznaczonych strefach lub za pośrednictwem okienek do sprzedaży nocnej. Oba te rozwiązania budzą wątpliwości wśród farmaceutów. Wskazują oni, że według najnowszych badań koronawirus może unosić się w powietrzu nawet przez 3 godziny od wizyty zakażanego pacjenta. Jeszcze dłużej może przetrwać na powierzchniach dotykanych przez chorego.

Czy istnieje zatem idealny sposób na zabezpieczenie pracownika apteki? Farmaceuta Dawid Młyński przekonuje, że znalazł takie rozwiązanie. Na YouTube opublikował film pokazujący w jaki sposób zabezpieczył swoich współpracowników przed ryzykiem kontaktu z koronawirusem. Film w niespełna jedne dzień obejrzano już około 8000 razy.



©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

17 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Panie Dawidzie, piękny pokaz instalacji DIY, Pomysłowy Dobromir i Sąsiedzi skręcają się z zazdrości. Tylko ten fartuch nie przystoi mgr farm , raczej dla magazyniera hurtowni nawozów sztucznych albo Mietka konserwatora w spółdzielni mieszkaniowej.
Policzek powiadasz... to trzeba nadstawić drugi, będzie 2000 :)
W takich warunkach można odmówić świadczenia pracy ze wzgl. na zagrożenie zdrowia i życia jest to zgodne z prawem pracy
Płacenie za obecność to w obecnej sytuacji działanie proepidemiczne, ilu słabo wynagradzanych pracowników przyjdzie do pracy pomimo objawów choroby i zarazi następnych?
W pewnym momencie telefon z WIF jakim prawem apteka uniemożliwia płatności gotówkowe = ograniczanie dostępu do leków. Nie wymyślam tylko takie telefony WIF już wielokrotnie do aptek wykonał.
Mają racje - gotówka to prawny śordek płatniczy w Polsce i nie można na widzimisie odmaiwać jego przyjmowania. Dodatkowo posiadanie karty czy smartsyfu nie jest obowiązkiem prawnym Gotówka to wolność.
Proste rozwiązanie: pacjent ma dać kwotę wyliczoną co do grosza, apteka nie musi posiadać gotówki do wydawania reszty. I tak 99% pacjentów nie kupi za gotówkę, bo nikt im nie rozmieni tego syfu w obecnych czasach. U mnie gotówą próbują płacić tylko pieniacze, którzy po odpowiedniej pacyfikacji wyciągają kartę i potulnie przykładają do terminala.
Z odliczonymi to fakt - nie ma obowiązku wydawani reszty, to jest w prawie. A teraz pokaż mi przepis, mówiący,że każdy musi posiadać kartę płatniczą i że jest to obowiązek prawny. Mi jakby nie sprzedano za gotówkę to nakręciłbym raban bo to jest jawna dyskryminacja , nie mająca uzasadnienia.
Tak tak, to poczciwy maxio!!! Nie wierzcie w te premie, bo tam jest pewnie tyle haczyków co na bezrękawniku wędkarza. W ich wykańczalniach już nie ma kto robić i mamią takim czymś. Później się okaże, że żeby dostać 1000zł premii to oprócz frekwencji musi być dodatkowy warunek typu marża min x %, albo musisz sprzedać tyle marki własnej , ile wejdzie na Kraza z przyczepą.
A ciągle mówili że nie mają pieniędzy na podwyżki bo budżet jest już dopięty.Proszę spytać kierowników regionalnych.Albo proponuję aby sami poszli do pracy.
No ale nawet jak nie ma haczyków to czy warto dla 1000 zł narażać swoje zdrowie?
Wolne żarty. Bezpieczeństwo najważniejsze. Ale przekupstwo kasą...w dobie takiego zagrożenia. Beznadzieja...
Ale czy rzeczywiście jest tak że farmaceuci nie chcą pracować w obecnej sytuacji czy raczej nie mogą po prostu. Mają małe dzieci na przykład...
Ile ludzi tyle możliwości. Z jednej strony rozumiem pracodawcę, ale rodzina zawsze najważniejsza. Gdyby mi robili wielkie problemy, a musiałbym wziąć urlop do opieki nad dziećmi, to zawsze mogę pracę zmienić. Jak ktoś jest taki, że stawia ludzi przed takim wyborem - niech ponosi konsekwencje, może się wreszcie nauczą nas choć trochę szanować - jak zaczniemy szanować samych siebie.