REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Kto chciał zablokować publikację artykułu o Wielkopolskim WIF

22 stycznia 202113:15

Dziennikarz Głosu Wielkopolskiego – Łukasz Cieśla – w swoim najnowszym artykule opisuje swoje spotkanie z członkiem „gangu przebierańców”. Miał on zniechęcać dziennikarza do pisania o Grzegorzu Pakulskim – Wielkopolskim Wojewódzkim Inspektorze Farmaceutycznym. Kto chciał zablokować publikację?

Ministerstwo Zdrowia uważa, że przedstawiciele samorządu nie powinni mieć wpływu na wybór konkretnego kandydata na WIF (fot. Shutterstock)
Dziennikarz miał dostać „jakiś fikcyjny etat jako konsultant w jakiejś państwowej instytucji” (fot. Shutterstock)

W 2015 roku dziennikarz Łukasz Cieśla z Głosu Wielkopolskiego opisywał aferę łapówkarską byłego prezesa WOIA – Tadeusza B. Miał on wtedy powoływać się na wpływy u Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, którym był Grzegorz Pakulski. Tadeusz B. Twierdził, że WIF ma otrzymać część łapówki, jaką sam przyjął za umożliwienie jednemu z przedsiębiorców otwierania aptek (czytaj również: Sąd musi udostępnić uzasadnienie wyroku w sprawie byłego prezesa izby aptekarskiej).

– Wojewoda wielkopolski, po naszych tekstach, rozważał odwołanie Grzegorza Pakulskiego ze stanowiska szefa WIF. Wtedy doszło do zaskakujących zdarzeń – opisuje Łukasz Cieśla w najnowszym artykule.

REKLAMA

Kilka lat temu miał zadzwonić do niego mężczyzna podający się za oficera ABW. Spotkali się w jednej z poznańskich restauracji. Proponował dziennikarzowi współpracę i pisanie artykułów na „podrzucane tematy” (czytaj również: Kolejne zatrzymania “gangu przebierańców” powiązanego z “mafią lekową”).

REKLAMA

– Chcemy, aby zaczął pan dla nas pracować, dla ABW. Będzie pan wraz z rodziną ustawiony do końca życia, służba o pana zadba. Nadal będzie pan dziennikarzem, a my będziemy podrzucać tematy. A czasami mówić, o czym nie może pan napisać. Przede wszystkim niech pan teraz odpuści temat Grzegorza Pakulskiego, szefa WIF. To nasz człowiek. My jako służby ochraniamy WIF i GIF. Wspólnie walczymy z mafią lekową wywożącą leki z Polski, działamy w słusznej sprawie – cytuje go w swoim artykule Cieśla.

Dziennikarz miał dostać „jakiś fikcyjny etat jako konsultant w jakiejś państwowej instytucji”. Cieśla odmówił. Publikacji na temat Grzegorza Pakulskiego w Głosie Wielkopolskim nie udało się zablokować – ukazała się niedługo po tym.

“Gang przebierańców” rozbity

Po kilku latach okazało się, że mężczyzna, z którym spotkał się Cieśla, był nieświadomym współpracownikiem tzw. gangu przebierańców (czytaj również: “Gang przebierańców” torpedował konkursy na GIF?).

– Daniel K. to zawodowy pokerzysta i przedsiębiorca, który był zamieszany w tworzenie karuzel vatowskich nie tylko w Polsce, ale również zagranicą. Był przekonany, że współpracuje z prawdziwymi służbami – z SKW – i na ich zlecenie tworzy sieć spółek mające wyłudzać podatek VAT. Obecnie przebywa zagranicą. Sam jestem ciekawy czy stawi się na przesłuchaniach w procesie przeciwko gangowi przebierańców. Z akt tej sprawy wynika, że K. otrzymał “rozkaz” wyjazdu do Poznania. Powiedziano mu, że może przedstawić się jako osoba związana ze służbami. Jego “misją” w tym przypadku było zablokowanie tekstu w “Głosie Wielkopolskim” na temat Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego. Po miesiącach współpracy K. zaczął mieć wątpliwości, czy faktycznie współpracuje ze służbami, a jego “oficerowie prowadzący” nie są zwykłymi oszustami. Nabrał podejrzeń, bo prezesi powiązanych z nim spółek zaczęli zaczęli być zatrzymywani do sprawy dotyczącej wyłudzeń podatku VAT. Zgłosił się więc do prawdziwych służb i tak został jednym z głównych świadków w sprawie „gangu przebierańców” – opowiada Piotr Nisztor, który śledzi sprawę „gangu przebierańców”.

REKLAMA

Źródło: ŁW/Głos Wielkopolski

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

6 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Panie Eugeniuszu. Pana komentarze dostarczają nam mnóstwa radości, a wiedza o warsztacie dziennikarskim imponuje. Dziękujemy, że tak wnikliwie czyta Pan nasze teksty i je komentuje. Mimo cennych wskazówek, pozwoli Pan jednak, że będziemy wykonywać swoją pracę w zgodzie z własnym doświadczeniem i poczuciem niezależności. Stoimy na stanowisku, że nasi czytelnicy mają prawo wiedzieć zarówno co w sprawie rynku aptecznego mają do powiedzenia oficjalnie organy państwowe, jak i to co o przedstawicielach tego rynku piszą media ogólnodostępne. Interpretację i ocenę przedstawianych informacji zostawiamy czytelnikom, wierząc w i ich inteligencję i intuicję.
Jesteśmy najbardziej poczytnym i rozpoznawalnym tytułem wśród wszystkich piszących o rynku aptecznym i dla farmaceutów (potwierdzają to niezależne dane). Mała liczba komentarzy wynika z tego, że skutecznie przepędziliśmy anonimowych trolli, przez wprowadzenie wymogu rejestracji w celu komentowania.
Dziękujemy za troskę. Mamy się dobrze. Poczytność portalu branżowych może sprawdzić Pan sam, korzystając chociażby z https://www.similarweb.com/. Życzymy miłego porównywania ;)
Tak mi się przypomniało. Biez wodki nie razbieriosz https://mgr.farm/aktualnosci/zemsta-mafii-lekowej-pierwsze-slysze
Tak sobie właśnie wczoraj pomyślałam, że z tego mógłby być niezły hit kinowy. Takie pomieszanie z poplątaniem, że sam diabeł by się na tym nie wyznał. Czasami rzeczywistość przerasta fikcję. Gdyby mi ktoś 20 lat temu powiedział, że branża farmaceutyczna to świetny materiał do ekranizacji, bym się pewnie lekko zdziwiła.