W 2015 roku dziennikarz Łukasz Cieśla z Głosu Wielkopolskiego opisywał aferę łapówkarską byłego prezesa WOIA – Tadeusza B. Miał on wtedy powoływać się na wpływy u Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, którym był Grzegorz Pakulski. Tadeusz B. Twierdził, że WIF ma otrzymać część łapówki, jaką sam przyjął za umożliwienie jednemu z przedsiębiorców otwierania aptek (czytaj również: Sąd musi udostępnić uzasadnienie wyroku w sprawie byłego prezesa izby aptekarskiej).
– Wojewoda wielkopolski, po naszych tekstach, rozważał odwołanie Grzegorza Pakulskiego ze stanowiska szefa WIF. Wtedy doszło do zaskakujących zdarzeń – opisuje Łukasz Cieśla w najnowszym artykule.
Kilka lat temu miał zadzwonić do niego mężczyzna podający się za oficera ABW. Spotkali się w jednej z poznańskich restauracji. Proponował dziennikarzowi współpracę i pisanie artykułów na „podrzucane tematy” (czytaj również: Kolejne zatrzymania “gangu przebierańców” powiązanego z “mafią lekową”).
– Chcemy, aby zaczął pan dla nas pracować, dla ABW. Będzie pan wraz z rodziną ustawiony do końca życia, służba o pana zadba. Nadal będzie pan dziennikarzem, a my będziemy podrzucać tematy. A czasami mówić, o czym nie może pan napisać. Przede wszystkim niech pan teraz odpuści temat Grzegorza Pakulskiego, szefa WIF. To nasz człowiek. My jako służby ochraniamy WIF i GIF. Wspólnie walczymy z mafią lekową wywożącą leki z Polski, działamy w słusznej sprawie – cytuje go w swoim artykule Cieśla.
Dziennikarz miał dostać „jakiś fikcyjny etat jako konsultant w jakiejś państwowej instytucji”. Cieśla odmówił. Publikacji na temat Grzegorza Pakulskiego w Głosie Wielkopolskim nie udało się zablokować – ukazała się niedługo po tym.
„Gang przebierańców” rozbity
Po kilku latach okazało się, że mężczyzna, z którym spotkał się Cieśla, był nieświadomym współpracownikiem tzw. gangu przebierańców (czytaj również: “Gang przebierańców” torpedował konkursy na GIF?).
– Daniel K. to zawodowy pokerzysta i przedsiębiorca, który był zamieszany w tworzenie karuzel vatowskich nie tylko w Polsce, ale również zagranicą. Był przekonany, że współpracuje z prawdziwymi służbami – z SKW – i na ich zlecenie tworzy sieć spółek mające wyłudzać podatek VAT. Obecnie przebywa zagranicą. Sam jestem ciekawy czy stawi się na przesłuchaniach w procesie przeciwko gangowi przebierańców. Z akt tej sprawy wynika, że K. otrzymał „rozkaz” wyjazdu do Poznania. Powiedziano mu, że może przedstawić się jako osoba związana ze służbami. Jego „misją” w tym przypadku było zablokowanie tekstu w „Głosie Wielkopolskim” na temat Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego. Po miesiącach współpracy K. zaczął mieć wątpliwości, czy faktycznie współpracuje ze służbami, a jego „oficerowie prowadzący” nie są zwykłymi oszustami. Nabrał podejrzeń, bo prezesi powiązanych z nim spółek zaczęli zaczęli być zatrzymywani do sprawy dotyczącej wyłudzeń podatku VAT. Zgłosił się więc do prawdziwych służb i tak został jednym z głównych świadków w sprawie „gangu przebierańców” – opowiada Piotr Nisztor, który śledzi sprawę „gangu przebierańców”.
Źródło: ŁW/Głos Wielkopolski










