Pacjenci od kilku miesięcy odsyłani są do całodobowej apteki w Wadowicach. To Rada Powiatu Wadowickiego ustala dyżuru aptek w porozumieniu z przedsiębiorcami farmaceutycznymi. Jednak Rada nie może egzekwować tych dyżurów (czytaj również: Apteki zaprzestały dyżurów przez epidemię. Mieszkańcy oburzeni). Powiat nie partycypuje też w kosztach finansowych prowadzenia takich dyżurów.
Prawo swoje a życie swoje
Zgodnie z art. 103. pkt. 2.2. ustawy o prawie farmaceutycznym, wojewódzki inspektor farmaceutyczny może cofnąć zezwolenie na prowadzenie apteki, jeżeli nie zaspokaja ona w sposób uporczywy potrzeb ludności w zakresie wydawania leków.
Jednak jak to prawo egzekwować? W przypadku Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie problem z aptekami był podobny WIF był powiadomiony, ale nic w sprawie nie zrobił – podaje portal mamnewsa.pl.
Dofinansowanie czy misja?
Powód takiej sytuacji jest prosty – nie ma kto pracować. Od marca apteki odnotowują wzrost liczby pacjentów, a co za tym, idzie wzrost pracy. Tymczasem pracownicy z powodu pandemii udają się na urlopy opiekuńcze. Apteki w całej Polsce borykają się z tym problemem. W dodatku dyżury te są kosztowne (czytaj więcej: Apteki zawieszają dyżury z powodu braków kadrowych. Przyczyną koronawirus…).
Jednym z rozwiązań jest dofinansowanie takich dyżurów z Narodowego Funduszu Zdrowia, ale MZ milczy na ten temat. Z drugiej jednak strony, czy osoby, które decydują się prowadzić aptekę, nie powinny mieć świadomości, że elementem ich pracy jest też misja społeczna? A ta przejawia się pełnieniem nieopłacalnych dyżurów…
Źródło: IK/mamnewsa.pl










