REKLAMA
wt. 14 lutego 2023, 08:01

Przepisy bezlitosne dla farmaceutów. Ludzki błąd skończy się zamknięciem apteki?

Artykuł 86a Prawa farmaceutycznego miał ukrócić proceder nielegalnego wywozu leków w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji. Ustawodawca nie przewidział jednak, że może on też prowadzić do zamykania na skutek ludzkiego błędu, uczciwie działających aptek. Tak jak stało się to w Kaliszu…

"Nowe prawo doprowadzi do stopniowego rozdrobnienia rynku." - uważa ekspert Konfederacji Lewiatan (fot. Shutterstock)
Art. 86a i powiązany z nim art. 103 ust. 1 Prawa farmaceutycznego stanowią w obecne sytuacji zagrożenie dla uczciwie działających aptek (fot. Shutterstock)

Apteka nie może sprzedać leku innej aptece ani hurtowni farmaceutycznej – tak w skrócie można podsumować istotę art. 86a ustawy Prawo farmaceutyczne. Przepis ten obowiązuje od 12 lipca 2015 roku, a celem jego wprowadzenia była walka z nielegalnym wywozem produktów leczniczych za granicę, w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji. Proceder ten polegał na tym, że apteki zamiast zaopatrywać w leki pacjentów, odsprzedawały je innym aptekom lub hurtowniom. Te z kolei wywoziły je dalej za granicę, gdzie produkty te były sprzedawane z kilkukrotną przebitką. Proceder kwitł, fortuny „mafii lekowej” rosły, a polskim pacjentom brakowało leków. Dlatego zdecydowano się go ograniczyć i spenalizować.

Art. 86a bardzo precyzyjne określa, że celem funkcjonowania apteki jest zaopatrywanie w leki pacjentów. Za naruszenie tego przepisu grozi najwyższy wymiar kary – utrata zezwolenia na prowadzenie apteki. Kara ta jest bezwzględna. Inspektor farmaceutyczny, który wejdzie w posiadanie dowodu na to, że apteka zbywała leki niezgodne z przepisami, jest zobowiązany cofnąć jej zezwolenie. Mało tego… od 2019 roku za naruszenie art. 86a grozi też kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do nawet 10 lat (czytaj również: 42 podmioty podejrzane o „odwrócony łańcuch dystrybucji”. Postępowania w toku…).

O tym jak bezwzględny jest to przepis przekonało się na przestrzeni lat wielu właścicieli aptek. Często byli to nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy chcieli dorobić się na nielegalnym wywozie leków. W ich przypadku przepis zadziałał zgodnie z intencją ustawodawcy. Zdarzali się jednak też tacy, którzy najzwyczajniej nie znali przepisów i padli ofiarą tej niewiedzy. A jak było w przypadku apteki Kaliniec – działającej od ponad 20 lat w Kaliszu? Na początku stycznia Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny cofnął zezwolenie na jej prowadzenie, wskazując na naruszenie art. 86a Prawa farmaceutycznego. Apteka ta sprzedała innym aptekom leki za kwotę… 136,05 zł.

Historia apteki z Kalisza…

Anna Wywijas Wawrzyniak, to farmaceutka, która wspólnie z mężem jest właścicielką 7 aptek na południu Wielkopolski. Apteki te formalnie należą do dwóch spółek, a skład osobowy każdej z nich jest taki sam (w obu wspólnikami są Anna Wywijas Wawrzyniak i Krzysztof Wawrzyniak). W sierpniu 2021 roku Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny przeprowadził kontrolę planową w jednej z nich – w aptece „Kaliniec” mieszczącej się w Kaliszu przy ul. Bogumiły i Barbary. W trakcie kontroli okazało się, że apteka dokonała kilku sprzedaży leków do innych aptek – należących do tych samych właścicieli, ale w ramach odrębnej spółki (czytaj również: Dwie apteki zamknięte za…).

W sumie wartość zbytych w ten sposób leków wyniosła 136,05 zł. Były to takie leki jak Valerin Max, Trilac, Bepanthen Puls Krem, Calperos i Diohespan. To wystarczyło by stwierdzić naruszenie art. 86a Prawa farmaceutycznego. Mimo wyjaśnień właścicieli, Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję cofającą zezwolenie na prowadzenie apteki. WIF nie miał innego wyjścia. Artykuł 103 ust. 1 tej samej ustawy wprost mówi, że WIF „cofa zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, jeżeli apteka […] naruszyła przepis art. 86a”. Cofnięcie zezwolenia jest więc obligatoryjne, a nie fakultatywne. Nie ma tutaj miejsca na uznaniowość organu czy ocenę wagi przewinienia.

A jaka była waga przewinienia w tej sytuacji? Właściciele od samego początku przekonywali, że zdarzył się ludzki błąd. Spółka zgodnie z przepisami dokonywała często tzw. przesunięć międzymagazynowych między aptekami należącymi do tego samego podmiotu. Dokonywano też sprzedaży przez jedną aptekę na rzecz innej (prowadzonej przez inny podmiot) suplementów diety, kosmetyków i nierefundowanych wyrobów medycznych. Także zgodnie z prawem. Do momentu gdy personel popełnił błąd i nieumyślnie dokonał kilku niedozwolonych transakcji.

Ludzki błąd

Jak przekonują właściciele apteki, na pomyłki złożyły się dwa czynniki. Pierwszym był fakt, że w obu spółkach wspólnikami są te same osoby, co „mogło dawać subiektywne poczucie personelowi apteki, że apteki będące stronami transakcji należą do tego samego podmiotu”. Z kolei drugim czynnikiem było podobieństwo między nazwami produktów leczniczych, będących przedmiotem nieprawidłowych transakcji, z nazwami suplementów diety oraz kosmetyków.

Wyjaśniając sprawę przed WIF wskazywali, że produkt Valerin występuje zarówno jako lek (Valerin Max), jak i suplement diety (Valerin Mite, Valerin Soft). Producent preparatu kilkukrotnie zmieniał ich kategorie dostępności w ostatnich latach. Podobnie zresztą jak w przypadku Trilacu, który najpierw był lekiem OTC, potem suplementem, a obecnie jest środkiem spożywczym specjalnego przeznaczenia żywieniowego. Z kolei Bepanten występuje w kilku postaciach: Bepanthen Baby był wyrobem medycznym a obecnie jest kosmetykiem, tak jak Bepanthen Derm, natomiast Bepantem Plus jest produktem leczniczym (czytaj również: Czy apteka może sprzedać innej aptece suplementy diety?).

– W każdym przypadku do zbycia ww. produktów doszło tylko dlatego, że osoba dokonująca transakcji była przekonana, że dotyczy ona kosmetyku lub suplementu diety – przekonują właściciele apteki.

Z kolei w przypadku produktów Calperos i Diohespan Max (które są lekami) błąd kierownika apteki był dostrzeżony po wystawieniu faktury, ale przed faktycznym zbyciem. Stąd też wystawiono faktury korygujące, a transakcji zaniechano.

Bezduszny i bezwzględny… przepis

W całej tej sytuacji trudno mieć pretensje do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego. Oczywiście najłatwiej w tej sytuacji zarzucić organowi bezduszność, bezwzględność i nieczułość na niesprawiedliwość. Problem w tym, że Wielkopolski WIF nawet gdyby bardzo chciał przychylić się do argumentacji właścicieli apteki, to nie mógł tego zrobić. Przepis bowiem na to nie pozwala, na co inspektor wskazuje w uzasadnieniu swojej decyzji (czytaj również: Zmiany w art. 86a bez abolicji? Kolejna nowelizacja budzi wątpliwości…).

– Cofnięcie zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej przedsiębiorcy, który naruszył art. 86a ustawy Prawo farmaceutyczne jest obligatoryjne. Zapis art. 103 ust. 1 Prawa farmaceutycznego wyklucza, że przewidziane tym przepisem uprawnienie organu inspekcji farmaceutycznej do cofnięcia zezwolenia ma charakter fakultatywny, na co jednoznacznie wskazuje użycie przez ustawodawcę formy „cofa”, co przesądza o bezwzględnym charakterze stosowanej sankcji – czytamy w treści decyzji.

Wielkopolski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny podkreśla, że po ustaleniu, iż apteka zbywa produkty lecznicze innej ogólnodostępnej aptece, punktowi aptecznemu lub hurtowni organ zobligowany jest do cofnięcia zezwolenia na prowadzenie tej apteki.

– Należy również dodać, że przepis art. 86a ustawy Prawo farmaceutyczne, stanowiący o zakazie zbywania przez jedną aptekę ogólnodostępną produktów leczniczych innej aptece ogólnodostępnej nie przewiduje żadnych wyjątków od zakazu, czy to ze względu na rodzaj produktu leczniczego, jego ilość, wartość transakcji, częstotliwość dokonywanego zbycia produktów leczniczych, jak również do przeznaczenia zbywanych produktów leczniczych czy też jakąkolwiek inną zaistniałą okoliczność dotyczącą zbycia – wyjaśnia WIF.

Bezduszny przepis musi być zmieniony?

Właściciele apteki w Kaliszu nie mogą pogodzić się z myślą, że z powodu głupiej pomyłki, błędu ludzkiego mogą stracić aptekę. Winą za całą sytuację obarczają bezwzględne przepisy, w starciu z którymi są bezsilni. Przedmiotem niedozwolonych transakcji były leki OTC – żaden z nich nie był lekiem deficytowym czy ratującym życie. Transakcje te dotyczyły niewielkiej kwoty, więc nie ma mowy o tym, by ich celem było wzbogacenie się. Za co więc tak dotkliwa kara?

– Ustawodawca nie wziął pod uwagę takich sytuacji tworząc artykuł 86a ustawy Prawo Farmaceutyczne, więc nie mam możliwości obrony. To jest zwykła pomyłka ludzka, która nie była żadnym nadużyciem, nic na tym nie zarobiłam i leki te były przeznaczone dla naszych pacjentów – przekonuje Anna Wywijas Wawrzyniak.

Obecną sytuacją jest rozczarowana tym bardziej, że jako farmaceutka od dawna walczy o prawa polskich aptek.

– Reprezentuję tą małą już cząstkę farmaceutów rodzimych, którzy dają z siebie wszystko, aby walczyć o dobro pacjentów. Codziennie walczę o deficyty i zapewnienie dostępu do leków, troszcząc się o życie i zdrowie naszych pacjentów, a nie patrzę tylko na słupki i biznes. Walka z wielkimi sieciami i utrzymanie się na tak konkurencyjnym rynku jest bardzo trudna. Pracuję jako mgr farmacji od prawie 28 lat, nigdy nie byłam karana, i zawsze robiłam wszystko dla ludzi. Wiem, że to mnie nie tłumaczy, ale tak wysoka kara jest niewspółmierna do popełnionego czynu a był to wyłącznie błąd ludzki. Mój przypadek jest też powodem, dla którego prawo powinno być zmienione. Wielkie sieci mogą to wykorzystać, aby zniszczyć pozostałości aptekarstwa polskiego – mówi farmaceutka.

Jak przekonuje nieuczciwa konkurencja może przez podstawionego pracownika, który zrobi nieuprawioną transakcję doprowadzić aptekę do utraty zezwolenia. Art. 86a i powiązany z nim art. 103 ust. 1 Prawa farmaceutycznego stanowią w obecnej sytuacji zagrożenie dla uczciwie działających aptek. Ich właściciele mogą w sposób niesprawiedliwy być wrzucani do jednego worka z przestępcami, którzy nielegalnie wywozili leki za miliony złotych (czytaj również: Wielkopolska apteka traci zezwolenie. Nielegalnie handlowała lekami…).

Decyzja Wielkopolskiego WIF w sprawie kaliskiej apteki nie jest prawomocna. Jej właściciele odwołali się od niej do Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

©MGR.FARM

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Potwierdzona stara prawda "jak kraść to miliony...."a prawego i dobrze pracującego farmaceutę to rozstrzelać jeszcze bo śmiał pomylić suplement diety z "Lekiem" na biegunkę lub kosmetyk z lekiem na otarcie skóry......
Jest prawo i trzeba działać zgodnie z prawem, ludzie zatrudnieni w WIF ukończyli wyższe studia na farmacji i powinni umieć interpretować przepisy prawa w każdej sprawie, w tej sprawie zawalili interpretację. Skoro nie potrafią to należy ich wszystkich z powyższego WIFu zwolnić natychmiastowo!!!