REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 4 sierpnia 2020, 09:57

Sieci aptek mają łatwiejszy dostęp do leków deficytowych

Farmaceuci prowadzący indywidualne apteki skarżą się na uprzywilejowaną pozycję sieci aptek. Najbardziej zauważalna jest ona w kwestii zaopatrzenia w leki deficytowe. Aptekarze przyznają też, że sieci kupując więcej w hurtowniach, zyskują niższe ceny zakupu. Stąd niższe ceny dla pacjentów…

Apteka wobec, które toczy się postępowanie WIF nie powinna być sprzedana? (fot. Shutterstock)
Aptekarze zgłaszają do Naczelnej Izby Aptekarskiej szereg zastrzeżeń związanych z uprzywilejowaną pozycją sieci aptecznych (fot. Shutterstock)

– Aptekarze zwracają uwagę na dysproporcje panujące na rynku. Wskazują, że więksi gracze zazwyczaj zagraniczne koncerny, mają łatwiejszy dostęp do wielu leków deficytowych i lepszą zakupową pozycję negocjacyjną – pisze Jacek Sądek w najnowszym wydaniu Naszego Dziennika.

REKLAMA

Mimo obowiązującej od 3 lat „apteki dla aptekarza” sieci nadal zwiększają swój udział w rynku. Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków wskazuje, że przed wejściem w życie ustawy, rocznie upadało do 1000 aptek indywidualnych. Obecnie liczba ta spadła do 450. Jednocześnie z nieoficjalnych informacji wynika, że przez ostatnie 3 lata sieci przejęły około 800 aptek należących do farmaceutów (czytaj również: Sąd przeciwny obchodzeniu przez sieci ustawy o aptekach).

– Trudno jest o podanie precyzyjnej liczby aptek przechodzących do sieci ze względu na zawoalowane sposoby ich przejmowania czy opóźnione nawet o kilka miesięcy wskazywanie informacji w KRS. Działający obecnie Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych ewidentnie wskazuje na kontrolę pojedynczych osób nad setkami pozornie niezależnych spółek – mówi Tomków.

Uprzywilejowana pozycja sieci aptek

Aptekarze zgłaszają do Naczelnej Izby Aptekarskiej szereg zastrzeżeń związanych z uprzywilejowaną pozycją sieci aptecznych. Zwracają uwagę między innymi na ich łatwiejszy dostęp do leków deficytowych, brak reakcji inspekcji farmaceutycznej na łamanie przepisów czy niskie kary, które są dotkliwe dla aptek indywidualnych, a łatwe do zaakceptowania przez duże podmioty (czytaj również: Lepsza sieciowa czy indywidualna? Trwa przepychanka na rynku aptecznym…).

Małgorzata Prusak, przewodnicząca Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Polskich przyznaje, że problemy te nie są jej obce. Wpływ na kondycję aptek indywidualnych ma gorsza pozycja przy zakupie leków w hurtowni (czytaj również: Hurtownie rozdzielają deficytowe leki według uznania. W małych aptekach nie ma ich prawie wcale).

REKLAMA
REKLAMA

– Rabaty są inne dla sieci, a inne dla mniejszych aptek. Mała apteka sprzedając lek, ma wyższą cenę nie dlatego, że bierze sobie większą marżę, tylko już na starcie cena zakupu w hurtowni jest dla tej apteki wyższa – zauważa w rozmowie z Naszym Dziennikiem.

Przekonuje też, że apteki indywidualne są zmuszone do zaniżania marży by dorównać konkurencji. A to prowadzi do zmniejszania rentowności takich aptek. Problemem jest też to, że apteki sieciowe mają większy dostęp do leków, których brakuje na rynku – leków deficytowych (czytaj również: Sieci kontra apteki indywidualne – konflikt, na którym traci farmaceuta).

– Nadmierne nastawienie na zysk wspiera szkodliwe nadużywanie przez pacjentów leków i suplementów, często im niepotrzebnych. Właściciele często rozliczają farmaceutów z wyników sprzedażowych, a za ich niewypracowanie karzą brakiem podwyżki lub premii. Natomiast zła kondycja aptek zmusza właścicieli do zarabiania na suplementach i kosmetykach – mówi Prusak.

Źródło: ŁW/Nasz Dziennik

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA