Sprawę opisuje dzisiejsza Gazeta Prawna. Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę kasacyjną farmaceutki Beaty W. na orzeczenia Okręgowego Sądu Aptekarskiego w Katowicach (S/3/19) i Naczelnego Sądu Aptekarskiego (AOR 7/19). Kobieta została ukarana przez organy dyscyplinarne naganą. Miała dopuścić się szeregu przewinień zawodowych, w tym wydawania w dużych ilościach deficytowych i kosztownych farmaceutyków w celach pozamedycznych. Farmaceutce zarzucano też nierzetelne prowadzenie dokumentacji zakupu i sprzedaży leków, a przede wszystkim dysponowania farmaceutykami bez odpowiedniej dokumentacji zakupu (faktur, listów przewozowych), wyłącznie na podstawie dokumentów magazynowych WZ (czytaj również: Farmaceuci przed sądem aptekarskim. Prawdziwe historie…).
Stwierdzone naruszenia
Beata W. jest farmaceutką i kierowniczką apteki, która sprowadzała w dużych ilościach lek o nazwie Velcade. Preparat jest podawany w ramach programów terapii nowotworowych i z reguły refundowany w 100%. Jednak jego cena detaliczna jest wysoka i wynosi około 4000 zł za dawkę. Tymczasem apteka, którą kierowała farmaceutka sprzedawała go prywatnemu Centrum Medycznemu. Placówka była zwykłą przychodnią prowadzącą ambulatoryjne i ogólne usługi medyczne.
Jak wynika z ustaleń sądów, apteka nie prowadziła w sposób należyty dokumentacji kupowanych i sprzedawanych leków. W przypadku Velcade nie udało się odnaleźć żadnych faktur ani choćby dokumentów przewozowych. Niczego, co wykazywałyby, od kogo lek kupiono i komu sprzedano. Wydawanie specyfiku na rzecz Centrum Medycznego odbywało się z kolei poza oficjalną dokumentacją apteczną, jedynie na podstawie tzw. dokumentu WZ, czyli magazynowego dokumentu rozchodu towaru (czytaj również: Wywóz leków nie byłby możliwy bez współpracy kierowników aptek).
Uniewinniona przez błędy sądów aptekarskich
Okręgowy sąd aptekarski nałożył na farmaceutkę karę nagany. Wyrok ten podtrzymał Naczelny Sąd Aptekarski. Farmaceutka złożyła więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, który dostrzegł w orzeczeniach OSA i NSA potężne braki formalne. Ostatecznie ze wszystkich zarzutów dyscyplinarnych ostał się jedynie. Ten dotyczący nieprawidłowego wydawania leków tylko na podstawie dokumentów magazynowych WZ, bez faktur czy dokumentacji przewozowej. Za to przewinienie farmaceutka została ukarana upomnieniem i tylko tę część orzeczenia utrzymał Sąd Najwyższy. Cała reszta orzeczeń została uchylona, a farmaceutka uniewinniona (czytaj również: Jak farmaceuta może stracić Prawo Wykonywania Zawodu?).
– Błędów było tak wiele, że orzeczenia musiały zostać uchylone – miał powiedzieć sędzia Jarosław Matras.
Sąd wskazał m.in., że nie podano faktycznych podstaw odpowiedzialności farmaceutki. Na przykład przypisano farmaceutce naruszenia prawa farmaceutycznego w taki sposób, że nie dawało się ustalić, o jakie czyny zabronione chodzi. W efekcie nagromadzenie błędów i nieprawidłowości formalnych w orzeczeniach spowodowało ich dyskwalifikację w znacznej części.
Sądy aptekarskie wymagają przeszkolenia
Jak opisuje sprawę Gazeta Prawna, Sąd Najwyższy wskazał co można zrobić by uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Otóż osoby, które zasiadają w organach sądowych korporacji, należy przede wszystkim należycie przeszkolić. Należałoby też rozważyć wydanie instrukcji, które wskazywałyby, co jest minimalnym standardem odnośnie do orzecznictwa w sprawach odpowiedzialności zawodowej (czytaj również: Sądy aptekarskie popełniają błędy. Brakuje wsparcia prawników…).
– Trzeba bowiem dopilnować, aby nikt nie był ukarany za coś, co nie da się przypisać do wzorca określonego czynu zabronionego ustawą. Orzeczenia w tej kwestii muszą być precyzyjne i bezwzględnie wolne od błędów, z jakimi mieliśmy do czynienia w rozpoznawanej sprawie – stwierdził w konkluzji sędzia Matras.
Wyrok Sądu Najwyższego z 11 sierpnia 2020 r., sygn. I KK 20/20
Źródło: ŁW/Gazeta Prawna










