REKLAMA
pon. 18 maja 2020, 14:08

Zmarła przedawkowała lek. Wina lekarza czy farmaceuty?

Sąd Apelacyjny w Gdańsku rozpatrywał niedawno sprawę przeciwko lekarce, która miała popełnić błąd przepisując pacjentce receptę na metotreksat w formie zastrzyków. Kobieta sama podawała sobie lek – zgodnie z zapisem na recepcie – raz dziennie, zamiast raz w tygodniu. Zmarła w wyniku ostrego zatrucia metotreksatem…

Podawanie heparyn drobnocząsteczkowych chorym poddanym hospitalizacji z powodu COVID-19 - w ramach profilaktyki przeciwzakrzepowej - ma zmniejszać ryzyko zgonu (fot. Shutterstock).
Sąd uznał, żę zaniechania farmaceuty, nie mogą wyłączyć odpowiedzialności lekarza, jeśli przynajmniej jedną z przyczyn jest jego niedbalstwo (fot. Shutterstock)

Sprawa swój początek miała w lutym 2013 roku. Jak wynika z treści orzeczenia, pacjentka przez wiele lat cierpiała na reumatoidalne zapalenie stawów. Od dawna była leczona metotreksatem. Sąd ustalił, że 14 lutego 2013 roku oskarżona lekarka przepisała kobiecie metotreksat na recepcie wskazując dawkowanie „1×1”. Oprócz tego na recepcie znalazł się kwas foliowy z dawkowaniem określonym jako „1×1 1 tg”. Oznaczenie „tg” miało oznaczać jedno opakowanie na tydzień (czytaj również: URPL ostrzega: zdarzają się zgony w wyniku złego dawkowania metotreksatu).

– Wskazane zapisy wynikały z wieloletniego leczenia L. T. przez pozwaną, dobrego kontaktu i znajomości stosowania leku przez pokrzywdzoną. Od 2005 r. pacjentka nigdy nie popełniła błędu w przyjmowaniu leku. Pacjentka przeprowadziła z pozwaną rozmowę, podczas której wyraziła chęć przyjmowania leku (…) w postaci podskórnej zamiast tabletek, pacjentka lek (…) przyjmowała od 2005 r., początkowo w dawce 15 mg/tyg., od lutego 2009 r. w dawce 20 mg/tyg., a następnie od marca 2010 r. w dawce 25 mg/tyg. Pacjentka przyjmowała także lek (…) w ilości 15 mg/tyg. Nie miała wówczas żadnych wątpliwości co do przyjmowania czy dawkowania opisanych leków – czytamy w treści wyroku.

Ostre zatrucie metotreksatem

Pacjentka była przeszkolona przez pielęgniarkę w podskórnym podawaniu leku i od 2010 roku sama podawała sobie metotreksat w domu. 14 lutego 2013 roku podczas ostatniej wizyty dostała receptę na lek Metex, którą zrealizowała w aptece 16 lutego.

– Pacjentka nie miała wątpliwości co do sposobu przyjmowania leku i dawkowania, nie zasięgała więc pomocy u aptekarza. Wydano jej łącznie 12 ampułko-strzykawek, czyli 12 opakowań leku – czytamy w aktach sprawy.

Po zrealizowaniu recepty pacjentka zgodnie z własną interpretacją wypisanego na recepcie sposobu dawkowania leku, 16 lutego rozpoczęła przyjmowanie leku po 1 ampułce dziennie. Ogółem podała ona sobie 6 ampułek leku w postaci zastrzyku przez kolejnych 6 dni. 26 lutego zgłosiła się do przychodni wskazując, że źle się czuje. Nie poinformowała jednak lekarzy o przyjmowanych lekach. Skierowano ją do szpitala, gdzie jej stan stopniowo się pogarszał. 2 marca stwierdzono u niej rozwijający się wstrząs septyczny, a w dniu 3 marca zmarła (czytaj również: Jak stosować metotreksat by go nie przedawkować? URPL przekazuje wytyczne…).

W trakcie sekcji stwierdzono, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowa w przebiegu zawału płuca. Występujące u niej objawy jak małopłytkowość, leukopenia, zapalenie płuc, zwłóknienie płuc, zapalenie błony śluzowej żołądka z obecnością nadżerek, niewydolność nerek i obniżone ciśnienie krwi są wymieniane wśród skutków ubocznych leczenia metotreksatem. Zgodnie z zapisami w ulotce, lek powinien być podawany pacjentowi przez lekarza lub pracownika ochrony zdrowia lub pod ich nadzorem we wstrzyknięciach jedynie raz w tygodniu. Dzień wykonania wstrzyknięcia powinien ustalić pacjent wspólnie z lekarzem.

Kto zawinił?

Jeden z synów zmarłej kobiety złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez lekarkę. Jednak śledztwo umorzono z uwagi na to, że „czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego”. Ostatecznie jednak trójka dzieci kobiety wniosła o zasądzenie na rzecz każdego z nich od lekarki, która wystawiła receptę, po 100 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę za śmierć matki.

W trakcie postępowania analizowano przyczyny zdarzenia i określano osoby odpowiedzialne, za jego wystąpienie. Wskazywano między innymi, że zapis na recepcie 1×1 nie był prawidłowo. Zwyczajowo oznacza on, iż lek powinien być zażywany jeden raz dziennie, tymczasem lekarce chodziło o zażywanie leku jeden raz w tygodniu (czytaj również: Nie wszyscy lekarze będą mogli wypisywać metotreksat).

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

7 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Wpis Adama Lasa o tym, że farmaceuta powinien sprawdzać wszystkie recepty do godziny po wydaniu za 3...2...1...
Heh... Jak zwykle, gdy w innej sytuacji zadzwonimy do lekarza, z dopytaniem sie czy na pewno tak mialo byc, to oczywiscie my sie niepotrzebnie wtrącamy, a jak pacjentowi sie cos stanie, to pretensje do nas, ze czemu farmaceuta w aptece nie sprawdzil i ze to jego obowiazek bo jest ostatnim ogniwem ktory to kontroluje... Gdzie z reguly na pytanie czy na pewno pacjent wie jak zażywać leki, odpowiada ze tak i szybko wychodzi bo sie spieszy
Dla wiadomości aptekarskich onanistów - wasza wznoszona na piedestał gałąź nauki i dziedzina jako taka nie ma nawet sądowych biegłych!! Rejestry sądowe są dostępne -sprawdzałem w stołecznych i kliku innych. Nie ma nic związanego z aptekarstwem, co jest jednoznacznym dowodem ,że ta dziedzina traktowana jest jako zwykły handel. Śmiech na sali. Biegłych sądowych mają pszczelarze, modelarze, wyplatacze wikliny, krawcy strojów ludowych, płatnerze i inni. Ta cala branża z izbowo-uczelnainym nadęciem może wzbudzać tylko politowanie.
Haha raczej się nie znajdzie, bo nie są potrzebni. Nawet nie wiem co trzeba zrobić i jakie warunki spełniać ,żeby nim zostać. Pewnie trzeba mieć namaszczenie izbowe czyli składki i szkolenia.
Sąd akurat w tym przypadku postąpił prawidłowo, w myśl logiki i zgodnie z doświadczeniem życiowym. Trzeba wziąć poprawkę na jedną rzecz- my znamy to od środka i wiem co i jak, a sędzia jest po prawie i nie ma o tym pojęcia. Tak samo jakbyś Ty musiał rozstrzygać czy ktoś dobrze zaprojektował przęsło do wiaduktu. Musisz zdać się tylko na biegłych. Mnie tylko dziwi jedna rzecz - baba ładne pare lat bierze lek , praktycznie ten sam bo tylko zwiększana jest dawka i nagle zamiast raz na tydzień kłuje się codziennie. Ogólnie te kwestie są śliskie i wg mnie i tak zakrawa na cud, że takie sytuacje zdarzają się tak rzadko.
W jakiej dziedzinie jest biegłym? W aptekarstwie, którego nie widziałem na żadnej liście kilkunastu sądów z dużych miast? Może ten znajomy po farmacji terminuje np. na katedrze toksykologii i jest biegłym z tego zakresu, ewentualnie może z technologii postaci leku itp, ale ogólnie aptekarstwo jak na tak doniosły i najważniejszy zawód w ochronie zdrowia wygląda w tej kwestii mizernie. A w jakiej dziedzinie by się świetnie sprawdzili , w której nie sprawdziłby się chemik, lekarz itp? Chyba, że biegły sądowy z zakresu unikania dyżurów.
Biegłymi z zawodów medycznych często są konsultanci wojewódzcy . A tak co do artykułu, to według mnie ewidentnie winę ponosi lekarz.