– Niektóre sieci apteczne postanowiły wykorzystać okazję. W sposób co najmniej nieetyczny, a momentami wręcz bezprawny, sprzedawały leki, wyroby medyczne i suplementy diety – pisze Patryk Słowik w najnowszym wydaniu Gazety Prawnej.
Dziennikarz dotarł do kilkudziesięciu wiadomości e-mail wysyłanych przez menadżerów kilku dużych sieci aptecznych do kierujących nimi farmaceutów. To właśnie rozsierdzeni praktykami swoich szefów kierownicy aptek postanowili przekazać gazecie otrzymywaną korespondencję (czytaj również: Znikome podatki, apteki “na słupa” i inne patologie. Czy tak działają sieci?).
Więcej recept farmaceutycznych
– Największy ciężar gatunkowy ma zalecenie kierownikom, by sprzedawali jak najwięcej leków na receptę farmaceutyczną – pisze Słowik.
Dziennikarz przytacza wiadomości kierowane do kierowników aptek przez menedżera jednej z sieci. Pojawiają się w nich naciski na zwiększenie liczby realizowanych recept farmaceutycznych. „Zwróćcie uwagę na obrót i marżę wypracowaną na tych receptach [farmaceutycznych – red.] i zadajcie sobie pytanie, ile moja apteka mogłaby zarobić na wystawianiu takiej recepty” – przeczytał dziennikarz w jednym z e-maili do kierowników (czytaj również: Recepta farmaceutyczna jako reklama apteki? Zdjęcie z Gdańska…).
– Do wiadomości dołączony jest raport z „realizacji recept farmaceutycznych w 2020 r.” ze wskazaniem, że wyniki są niezadowalające. W przesłanej analizie wymienione są konkretne placówki, a do nich przypisana liczba wystawionych recept farmaceutycznych oraz uzyskana na nich marża. Jest też wskazówka, by maruderzy, którzy sprzedają najmniej, skontaktowali się z jednym z menedżerów w celu ustalenia planu działania, tak aby „nie stracić żadnego klienta oraz zachować dochodowość” – czytamy w DGP.
Zdaniem wiceprezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej – Marka Tomkowa – to dowód, że prawo dla niektórych w ogóle się nie liczy. Ustawa bardzo precyzyjnie określa, kiedy można wydać lek na receptę farmaceutyczną. Tymczasem część właścicieli aptek sieciowych uznała, że to sposób na biznes (czytaj również: Pracownicy sieci aptek alarmują: “Boimy się przychodzić do pracy”).
Pakiety odpornościowe
Innym sposobem na zwiększenie zysków apteki w czasie epidemii koronawirusa, było sprzedawanie towarów deficytowych w zestawach. Dotyczyło to chociaż żeli antybakteryjnych (czytaj więcej: Kontrowersje wokół “wyprawki na koronawirusa” w jednej z sieci aptek).










