W mediach nieustannie pojawiają się informacje o problemach pacjentów z dostępem do konkretnych leków. Ministerstwo Zdrowia co jakiś czas odnosi się do tych doniesień, między innymi w odpowiedziach na interpelacje poselskie. Resort zapewnia w nich, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma w Polsce systemowego problemu z brakiem leków. Te, które się pojawiają, często występują tylko lokalnie i wynikają faktu, że rynek leków w Polsce uzależniony jest od ich importu z zagranicy.
– Inną z przyczyn braku niektórych leków w aptekach są zaburzenia w łańcuchu dostaw spowodowane podejmowaniem pewnych decyzji biznesowych w aptekach lub praktykami w hurtowniach. Skutkiem tych działań jest nierównomierna dystrybucja leków do aptek przez hurtownie farmaceutyczne, co ma wpływ na wielkość dostaw i nierównomierne zaopatrzenie ilościowe w leki – przekonuje Ministerstwo.
Resort przyznaje jednocześnie, że producenci informują co jakiś czas Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o czasowym wstrzymaniu dostaw leków. Takie sytuacje miały ostatnio miejsce w przypadku takich podmiotów odpowiedzialnych jak:
- Novartis Poland Sp. z o.o.: Nevanac 1mg/ml i 3 mg/ml;
- Pierre Fabre Medicament Poland Sp. z o.o.: Osteogenon, Structum;
- Gedeon Richter Polska Sp. z .o.o.: Ulgastran;
- Pfizer Polska Sp. z o.o.: Unasyn;
- Actavis Group PTC ehf.: Zolmiles 2,5 mg i 5 mg,
Ministerstwo ocenia, że to „może mieć wpływ na utrudnienia w dostępności”. Resort zdrowia zaznacza jednocześnie, że to decyzje podmiotów odpowiedzialnych, niezależne od Ministra Zdrowia (czytaj więcej: Brakuje leków? Kryzys lekowy jeszcze przed nami. Teraz jest czas na działania…).
Poziom zrealizowanych recept
Ministerstwo Zdrowia odnosząc się do pytań o braki konkretnych leków, zawsze powołuje się na dane ze Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi. System ten gromadzi dane o stanach magazynowych na podstawie codziennych raportów składanych przez podmioty odpowiedzialne, hurtownie farmaceutyczne i aptek. Z danych tych najczęściej wynika, że konkretne leki są na polskim rynku dostępne (czytaj również: Nie ma kryzysu. Niedobory leków były i będą się powtarzać…).
Do oceny problemu z dostępem do leków Ministerstwo Zdrowia wykorzystuje też dane pochodzące z systemu P1 o realizacji recepty. Na ich podstawie można przeanalizować jak wygląda poziom realizacji recept danych leków, a nawet jakie leki są wydawane jako odpowiedniki w aptece albo jakie inne leki są przepisywane w zamian przez lekarza.
– I tak dla przykładu realizacja recept wśród amoksycylin i amoksycylin z kwasem klawulonowym sięga 90% co jednoznacznie świadczy o tym, że w znaczącej większości pacjenci nie mają problemu z dostępnością leków z tą substancją czynną. Zdarzają się jednak sytuacje, które są analogiczne jak w każdym innym kraju Europy, gdzie poziom realizacji recept na niektóre leki sięga 50% – wyjaśnia resort zdrowia.
Tak jest np. w przypadku leku Ozempic. W ocenie Ministerstwa świadczy to o niedostatecznej podaży tego leku w stosunku do popytu.
– Wskazać należy, że sam producent tego leku oświadczył, iż nie ma możliwości zwiększenia mocy produkcyjnych i dostarczania większej ilości leku na rynek pomimo, że dostarczył na rynek polski 8 razy więcej opakowań leku niż szacowano początkowo. Wskazać należy, że tak dużego zapotrzebowania na ten konkretnie lek nie dało się przewidzieć – wyjaśnia resort.
W związku z tą sytuacją Minister Zdrowia korzysta z uprawnienia określonego w art. 4 ust. 8 ustawy Prawo farmaceutyczne i wydaje zgody na czasowe dopuszczenie do obrotu leku Ozempic w obcojęzycznych opakowaniach (czytaj również: Na czym polega fenomen analogów GLP-1).
Aplikacje poprawią sytuację?
– Sytuacje kompletnego braku danego leku, którego stany magazynowe są zerowe, dla którego nie ma dostępnego żadnego odpowiednika czy zamiennika zdarzają się ekstremalnie sporadyczne i kompletnie niezależne od Ministra Zdrowia – przekonuje resort wskazując, że problemy pacjentów z zakupem leków to przede wszystkim efekt braku komunikacji.
Sposobem na poprawę tej sytuacji ma być rozwiązanie, nad którym obecnie w resorcie trwają prace. Chodzi o wdrożenie do aplikacji gabinet.gov.pl wglądu do informacji o dostępności produktów leczniczych przez osoby uprawnione do wystawiania recept (czytaj więcej: Lekarz sprawdzi dostępność leku w aptekach… ale nie wiadomo kiedy).
– Trwają także prace analityczne nad funkcjonalnością informującą personel medyczny, wystawiający recepty, a także personel realizujący recepty oraz pacjentów, o dostępności, możliwych brakach leków oraz odpowiednikach danych leków, w celu ograniczenia liczby niezrealizowanych recept poprzez informowanie pacjenta o możliwości realizacji recepty w danej aptece na terenie gminy oraz informowanie farmaceuty o dostępnych odpowiednikach – zapowiada resort zdrowia.
©MGR.FARM










